środa, 2 sierpnia 2017

Tak mało nieba w nas

Już jakiś czas temu mówiło się głośno o nawróceniu Justina Biebera. Od pewnego czasu nawet na koncertach potrafi zaśpiewać także o Bogu. Wiadomo, że chodzi na nabożeństwa do nowojorskiego Kościoła "Hillsong". Teraz - jak informują media - przerwał wielką i zyskowną trasę koncertową, by... poświęcić swój czas Bogu. Deklaruje też zerwanie ze swym wcześniejszym życiem. Chwała Bogu!

Nawrócenie Justina jest jednak "nie w smak"... katolikom. Na portalach społecznościowych podnoszą się głosy, że "padł ofiarą sekty", że "nawrócenie może być tylko na katolicym", że "chodzi tylko o autopromocję w mediach" a "pastorom chodzi tylko o jego pieniądze"... Ktoś napisał: "Pastorek znalazł sobie źródło dochodu". Nie wytrzymalem i zadałem jedno pytanie: "A księża nie zbierają na tacę?" Nie wspominając już o o. T.R. i jego "dziełach". Gdyby Justin zaprzyjaźnił się z księżmi, przyłączył się do jakiejś wspólnoty, chodził na katolickie msze, przyjmował komunie, wybrał się na  pielgrzymkę do Rzymu, byliby szczęsliwi i wychwalaliby go pod niebiosa. Moim zdaniem wcale nie "boli" ich, że Justin "daje na tacę" - zapewne i być może niemało - ale, że robi to w "niewłaściwym" Kościele, że "daje pastorowi" a nie katolickim księżom. Znając życie, gdyby ufunndował on monstrancję lub kaplicę, pisaliby o jego nawróceniu i ofiarności z zachwytem.

Do "Hillsongu" mam stosunek - delikatnie rzecz ujmując - mocno ambiwalentny, ale... "Przestańcie osądzać, abyście nie zostali osądzeni.  Bo  normy, według których sądzicie, odniosą i do was, a miarą, którą stosujecie, odmierzą również wam" (Ewangelia Mateusza 7, 1 - 2, tłum. EIB). Justina też nikt nie ma prawa osądzać i oceniać jego decyzji i wiary. Jest celebrytą - jednak wcale nie znaczy to, że wiara, którą od pewnego czasu deklaruje, jest "na pokaz". Jakie są podstawy, by kwestionować jego nawrócenie? Jego wcześniejsze życie? Gdyby na tej podstawie weryfikować członkostwo w Kościele... nie byłoby Kościoła! A może jego "medialność" i rzesze fanów? Lubi śpiewać i na tym zarabia. Wylansowano go / wylansował się - i dzięki temu zarabia rewelacyjnie. Ale czy to znaczy, że jego nawrócenie jest "nieprawdziwe"? Jest "obiektem zainteresowań" mediów, więc media też piszą o jego życiu duchowym. Nie wolno nam (!) z tego powodu kwestionować czyjegoś nawrócenia i duchowości. "(...) w niebie większa będzie radość z jednego skruszonego grzesznika, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują opamiętania" (Ewangelia Łukasza 15, 7 - tłum. EIB). A jeśli Justin będzie dawał dziesięcinę? Przecież własnie to powinnismy robić, jeśli jesteśmy Kościołem - to dar dla Pana, na Jego cele. Bóg prosi nas o niewiele - o dziesięć procent od tego, co od Niego otrzymujemy. Ci, którzy wietrzą w tym "chciwość" Kościoła czy pastorów, niech zajmą się własną kieszenią i tym, ile sami łożą na swój Kościół!

"Większa jest radość w niebie..." Dlaczego nam, ludziom, czasem tak trudno w tej radości uczestniczyć? Może dlatego, że... tak mało nieba w nas?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz