wtorek, 25 lipca 2017

Wyznawajcie swe grzechy...

"A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (Ewangelia Jana 20, 21 - 23, tłum. "Biblia  Tysiąclecia")
Fot. Blessed faun / Flickr (CC BY-NC-ND 2.0)

"Poza Kościołem nie ma zbawienia i bez sakramentów świętych nie ma zbawienia" - napisał do mnie ostatnio pewien człowiek. Odpowiedziałem mu mniej więcej tak: "A czy wiesz, że Słowo Boże nie zawiera wzmianki o innych sakramentach, jak tylko chrzest na wyznanie wiary i wieczerza, rozumiana jako spożywanie chleba i wina - symboli upamiętniających ciało i krew Chrystusa, ofiarę Chrystusa złożoną za nas na krzyżu? Słowo Boże mówi nam też o zesłaniu Ducha Świętego - które jednak nie jest żadnym rytuałem, do którego potrzebny jest duchowny (biskup), a dokonuje się tak po prostu, gdy człowiek się modli do Boga. Co więcej! Bóg nie ustanowił żadnych kapłanów. Wyznaczył kiedyś ludzi do służby kapłańskiej - w czasach przed Chrystusem - by pośredniczyli pomiędzy ludźmi a Nim. Potem przyszedł do nas, jako Chrystus Pan, zniżył się do człowieka i już z nami pozostał, jest pomiędzy swym ludem i już nikt nie musi pośredniczyć!" W Polsce, gdzie wciąż jest ogromny wpływ Kościoła katolickiego i przywiązanie do katolickiej tradycji, ta prawda jest dla wielu ludzi szokująca i trudno im to pojąć! Chrześcijaństwo bez sakramentów? Niemożliwe! Księża niepotrzebni? Niemożliwe!

Jako przykład "sakramentu" na kartach Pisma Świętego i powołania kapłańskiego człowiek ów powołał się na zacytowany powyżej fragment Ewangelii Jana - istotną część "wielkiego finału" posługi Jezusa na Ziemi, już po zmartwychwstaniu. Bardzo lubię, gdy w takiej polemice pojawia się Biblia, gdyż wówczas jest naprawdę o czym porozmawiać - zupełnie inaczej, niż wówczas, gdy wiarygodność "świętej" i "apostolskiej" Tradycji Kościoła katolickiego jest opierana na... "świętej" i "apostolskiej" Tradycji Kościoła katolickiego! ;) Fragment ten zdaje się z pozoru w 100% potwierdzać nauczanie Kościoła katolickiego... "Aha!" - zdają się krzyczeć katoliccy apologeci, wyciągając go w polemikach religijnych i wydaje się im, że oto "roznieśli w proch i pył" poglądy protestanckie. "Mówicie, że wiara wasza opiera się na 'sola scriptura? No to macie Pismo!" Zdaje się... TYLKO zdaje się!

Czy człowiek w ogóle może odpuszczać grzechy drugiemu człowiekowi? Oczywiście może - gdy stał się sam ofiarą grzechu bliźniego, gdy ten wyrządził mu zło. Mówimy o odpuszczeniu winy - choćby w Modlitwie Pańskiej: "...i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom..." Jednak tym, który może odpuszczać grzechy jest tylko sam Bóg. Czyni to chętnie, gdyż jest On "nieskory do gniewu i bardzo łaskawy" (Psalm 145, 8) i... OSOBIŚCIE! To do Niego musimy przyjść, by oczyścić swe serce! Możemy to uczynić, gdyż On sam jest z nami. On stał się człowiekiem dla naszego zbawienia i nad przepaścią grzechu, która oddzielała nas, ludzi, od Boga, przerzucić most - swe własne ramiona, belkę swego krzyża, na której były one rozpięte. I tylko Niego samego, Jezusa Chrystusa, potrzebujemy, by wyspowiadać się i powstać z grzechu, by naprawić naszą relację z Bogiem.

No dobrze, ale przecież Jezus daje tą misję ludziom? To oczywiście prawda i nie odważyłbym się temu zaprzeczyć. Rzecz w tym, że nie chodzi ani o wyręczanie Boga, ani też o pośrednictwo! Naszą misją jest bycie raczej kimś w rodzaju "duchowego asystenta". Aby nim być nie trzeba być księdzem, nie trzeba być też pastorem, nie trzeba mieć ukończonych studiów teologicznych, ani specjalnego błogosławieństwa od przywódców Kościoła - może nim być każdy nowonarodzony chrześcijanin, każdy Brat i każda Siostra z Kościoła! Tak! Nigdzie nie jest napisane, że nie może tej posługi pełnić kobieta! Jezus nie wypowiedział tego posłannictwa wobec jakiejś wybranej grupy szczególnie powołanych - On to uczynił wobec wszystkich zgromadzonych uczniów, prawdopodobnie nawet nie samych tylko apostołów! By pełnić tą posługę trzeba być uczniem Pana - potrzeba wiary, duchowej mądrości; potrzeba Ducha Świętego, który będzie kierował i pomagał rozeznawać. Właśnie dlatego Jezus tchnął na uczniów - był to symboliczny akt, bo na prawdziwe zesłanie Ducha Świętego, napełnienie Nim, uczniowie musieli jeszcze  trochę poczekać - dopiero gdy to się stało, byli w pełni gotowi i odpowiednio "wyposażeni".

"Komu odpuścicie - będą im odpuszczone" - cóż to znaczy? By tak się stało, musi być autentyczna skrucha, żal za grzechy - a także chęć poprawy i gotowość naprawienia wyrządzonych krzywd. Przykładem takiego nawrócenia może być postawa celnika Zacheusza: "Zacheusz natomiast podniósł się i oświadczył wobec Jezusa: panie, oto połowę mojego majątku przeznaczam dla ubogich, a jeśli na kimś coś wymusiłem, oddaję poczwórnie. Jezus zaś odpowiedział: Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu..." (Ewangelia Łukasza 19, 8 - 9, tłum. EIB). Jesteśmy powołani do tego, by upewniać ludzi o skruszonych sercach o tym, że ich grzechy zostały odpuszczone, o Bożym przebaczeniu. Wybitny biblista, William Barckley, tak pisze: "Jest wielkim przywilejem Kościoła przekazać nowinę i oznajmić fakt Bożego przebaczenia człowiekowi".

A cóż znaczy: "komu nie odpuścicie - nie będą im odpuszczone"? Czasem grzesznik przychodzi, by wyznać grzechy, ale w jego sercu nie ma prawdziwej skruchy i wcale nie myśli, by zmienić coś w swoim życiu. Być może szuka tylko chwilowego usprawiedliwienia. Są tacy ludzie, których "uwiera" grzech - są świadomi, że czynią źle - ale szukają tylko ulgi na chwilę, a potem... "A tam, najwyżej znów się wyspowiadam i będzie ok". Bóg nie odpuszcza win tylko dlatego, że się je wyzna - bo patrzy w serce i widzi, gdy nie ma w nim prawdziwej skruchy! Gdy odmawiamy odpuszczenia grzechów, jest to znakiem dla bliźniego, że coś jest jeszcze - albo bardzo - "nie tak", że musi jeszcze dokładnie przyjrzeć się swemu życiu, medytować nad Słowem Bożym i rozmawiać z Bogiem, wsłuchiwać się w to, co On ma mu do powiedzenia o jego życiu i czynach. I tu jest nawet bardziej potrzebna asysta - by pomóc takim ludziom "przepracować problem" i towarzyszyć modlitwą! 

Nie ma obowiązku wyznawać grzechów wobec kogokolwiek - jest to jednak bardzo pożyteczne, zwłaszcza w przypadku grzechów, z którymi sobie nie radzimy. Może być to pijaństwo. Mogą być to narkotyki lub papierosy. Może być to pornografia i lubieżne myśli. Może być to bardzo wiele różnych sideł, jakie każdego dnia rzuca nam pod nogi diabeł. Tak, to trudne tak się otworzyć, tak zaufać drugiemu człowiekowi. Jednak gdy to uczynimy, wówczas rośnie szansa na duchowe zwycięstwo - bo już nie jesteśmy sami z naszym grzechem, lecz mamy "towarzysza boju", który znając nasze upadki, będzie mógł nam lepiej służyć, będzie obserwował i pomagał wstawać. "Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy jesteście duchowi, poprawiajcie takiego w duchu łagodności. Uważajcie przy tym na siebie, abyście wy nie ulegli pokusie. Jedni drugich brzemiona noście. W ten sposób wypełnicie Prawo Chrystusa" (List do Galacjan 6, 1 - 2, tłum. EIB). "Wyznawajcie zatem grzechy jedni drugim i módlcie się o siebie nawzajem..." (List jakuba 5, 16 - tłum. EIB).

Najlepszym podsumowaniem są znów słowa Williama Barckleya o tym poleceniu Chrystusa Pana: "Zdanie to nie oznacza, że moc do odpuszczania grzechów była kiedykolwiek powierzona jakiemuś człowiekowi. Oznacza to natomiast, że została w ten sposób powierzona moc głoszenia tego przebaczenia; moc ostrzegania, że przebaczenie nie jest dostępne dla nie skruszonych. Zdanie to ustanawia obowiązek Kościoła przekazania wieści o przebaczeniu dla pokutującego serca i ostrzegania niepokutujących, że zaprzepaszczają oni Boże miłosierdzie".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz