poniedziałek, 5 czerwca 2017

Chrześcijańska odwaga

Źródło: Gazeta.pl
Są tacy ludzie, których - choć zapewne bardzo wiele nas dzieli, jak chodzi o wiarę (ponieważ większość społeczeństwa jest katolicka, to zakładam, że i ta pani jest najprawdopodobniej - choć nie na pewno - katoliczką), to są ludzie, którzy dla mnie są prawdziwymi bohaterami. Szczerze podziwiam tą kobietę, tak pogardliwie potraktowaną przez "tolerancyjnych ludzi z Czerskiej". Podziwiam za to, że odważnie mówi PRAWDĘ, i to z MIŁOŚCIĄ! Głoszenie prawdy, BOŻEJ PRAWDY, nie zawsze jest proste, bo prawda, BOŻA PRAWDA, często nie jest rozumiana, ani dobrze widziana. W tym świecie, który zakochał się w diabelskich kłamstwach, prawda jest nienawidzona i wyszydzana - ot, jak choćby w tym przypadku, nazywana "homofobią". Od dawna da się zaobserwować, że właśnie ci, którzy tak głośną krzyczą o "tolerancji" i "równości", do tych, którzy głoszą prawdę, potrafią mówić: "zamknij mordę, ty idioto!" Coraz częściej ci, którzy ją głoszą są też otwarcie atakowani. Już nie tylko werbalnie, bo coraz częściej są bandycko napadani. Nawet nie tak dawno pewien działacz antyaborcyjny w Krakowie został pobity w miejscu publicznym przez pewnego "znanego artystę". Mówienie ludziom prawdy wymaga odwagi, bo w tym świecie ma swoją cenę - czasem bardzo wysoką. Ten, kto miłuje prawdę, ma też pragnienie, by się nią dzielić - bez względu na cenę.

Kobieta ta dostała łatkę "homofobki". Czym jest fobia? Fobia to zaburzenia lękowe dla których nie ma racjonalnego powodu. Spójrzmy: do tej kobiety podchodzi homoseksualista, rozmawia z nią, ona rozmawia z nim, obejmują się... Jeśli ona z nim rozmawia, jest życzliwa, dotyka go i serdecznie obejmuje, to... jakaż to fobia? Gdy chrześcijanin głosi prawdę, także na temat homoseksualizmu, to nie jest to przejawem fobii. To tak samo, jakby o fobię oskarżać ratownika, który płynie na pomoc człowiekowi, który się topi! Tak, jak ratownik wyławia ludzi z wody, tak naszą służbą jest wyławianie ludzi z grzechu. "W tym uwidoczniła się miłość Boga do nas, że  Bóg posłał na świat swego jedynego Syna, abyśmy przez Niego mogli zyskać życie" (1. List Jana 4, 9, tłum. EIB) - uratowani przez Syna Bożego, dołączamy do Jego drużyny i spieszymy ratować innych.

"Parady równości" nazywane są także "świętem miłości" i tyle mówi się w ich trakcie, że "miłość jest różnorodna" - a równocześnie zupełnie się nie rozumie prostego faktu, że Bóg tak kocha człowieka, że dał przykazania, że próbuje nas nauczyć dobrego życia, że próbuje ratować z bagna grzechu. Gdy mówimy o grzechu - nie tylko o homoseksualizmie, ale o każdym rodzaju grzechu - kierujemy się miłością bliźniego. Diabeł, który opętał ludzi na tym świecie, jednak inaczej definiuje "miłość" i tej miłości, która jest od Boga, nienawidzi i pogardza nią. 

Oczywiście obserwuję też ludzi, którzy uważają się za wierzących, a z pogardą mówią o innych, nazywając ich - jak w przypadku tego konkretnego grzechu homoseksualizmu - "pedałami" i "lesbami", posługujących się krzykiem i wygrażających... Oni bywają bardo religijni, przywiązani do swych religijnych dogmatów i praktyk - ich "wiara" to jednak tylko tradycja, rytuały, teoria. U samych fundamentów chrzescijaństwa jest przede wszystkim miłość - do Boga i do drugiego człowieka. "Drodzy, kochajmy się wzajemnie, gdyż miłość jest z Boga. Każdy, kto kocha, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie kocha, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością" (1. List Jana 4, 7 - 8, tłum. EIB).

Gazeta.pl relacjonuje: "Kajetan ma 28 lat i mieszka we Wrocławiu. Jest katolikiem i gejem. I właśnie to powiedział kobiecie oprotestowującej marsz. - Ona odpowiedziała mu, że nie da się połączyć wiary z homoseksualizmem - relacjonuje reporter Gazety.pl, który przysłuchiwał się tej rozmowie. Nic więcej nie usłyszał, bo rozmowa przerodziła się w szept. A potem nastąpiło coś niespodziewanego. Kajetan objął kobietę i zniknął w tłumie. (...) Dziennikarzowi udało się zlokalizować Kajetana. Wrocławianin zgodził się zdradzić szczegóły rozmowy. - Próbowała mnie przekonać, że akty homoseksualne są grzechem i każdy może się nawrócić - wyjaśnił. - Ja po części też wierzę w Boga, ale jestem bardziej liberalny - dodał. Jak mówił, jego rozmówczyni była naprawdę ciepłą i pozytywną kobietą, która po prostu bardzo głęboko wierzy w to, co jest napisane w Biblii. Zauważył przy tym, że są takie nauki, które kobieta odrzuca. - Wierzy w to, że homoseksualizm jest grzechem, ale nie wierzy już, że powinno się kamienować dzieci albo nosić ubrania utkane z jednej nici - tłumaczył. Choć kobieta do końca nie zmieniła zdania w kwestii tego, że Kajetan jest grzesznikiem, to pocieszała go, że nie wszystko stracone. - Ona próbuje nawróci gejów. Przekonywała mnie, że jeżeli będę żałować, nawet tuż przed śmiercią, to zostanie mi to wybaczone - relacjonował i dodał, że pozytywnie ocenił tę rozmowę. - Na koniec zainicjowałem gest pojednania, a ona go przyjęła - pochwalił się."

Uderzyły mnie słowa tego młodego człowieka: "Ja po części też wierzę w Boga..." Cóż to w ogóle znaczy: "częściowo wierzę"? To tak, jakby powiedzieć: "częściowo kocham", "częściowo jestem w małżeństwie". To tak, jakby mąż był miłującym i wiernym, gdy (i pod warunkiem), że akurat mu to w danym momencie czy zakresie pasuje i odpowiada. Czy taki związek w ogóle ma jakikolwiek sens? Tak samo jest z wiarą - ma ona sens tylko wówczas, gdy jest pełna. Nie ma wiary, jeśli nie ma miłości wobec Boga i wierności Słowu Bożemu, poważnego traktowania tego wszystkiego, co nam mówi nasz Ojciec Niebieski! W Słowie Bożym wiara porównywana jest to związku miłosnego, małżeństwa - Bóg obrazuje się jako Oblubieniec, a Kościół (wierzący) ukazany jest jako Oblubienica. Jesteśmy powołani do życia z Bogiem, do pielęgnowania miłości i wierności. 

Ten, kto przyjmuje tylko "po części" Boga i Jego normy, Jego Słowo, ten wcale nie żyje z Bogiem, ten wcale nie jest chrześcijaninem. Bóg nie chce od nas 20%, ani 50%, ani nawet "pakietu większościowego": 75% czy nawet 99% wcale Go nie interesuje - to musi być 100%! Bóg chce wszystko, albo nic! Wszystko, co tylko częściowe, jest mu obrzydliwe! "Wiem o twoich czynach. Nie jesteś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A ponieważ jesteś letni, nie gorący ani zimny, wypluję cię z moich ust" (Apokalipsa 3, 15 - 16, tłum. EIB). Nie ma czegoś takiego jak "liberalne chrześcijaństwo" - chrześcijaństwo to przyjmowanie 100% i dawanie 100%! Tak, jak mąż ma cały należeć do żony, a żona cała do męża. Wiara jest związkiem bez kompromisów, jest układem z Bogiem, który wymaga radykalnej wierności i odwagi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz