sobota, 8 kwietnia 2017

Polak "gorszego sortu"?


"Sejm przyjął 7 kwietnia 245 głosami uchwałę ws. uczczenia 100. rocznicy objawień fatimskich. (...)  W opinii posłów, którzy podpisali się pod projektem uchwały, rzadko które wydarzenie religijne odegrało tak ważną rolę w dziejach Kościoła, a nawet całego świata, jak objawienia fatimskie. 'Mając również na względzie obecną sytuację geopolityczną Polski przesłanie fatimskie nabiera dla naszej Ojczyzny szczególnego znaczenia. Z powodu wagi i doniosłości orędzia z 1917 roku Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przekonany o jego szczególnym znaczeniu, pragnie uczcić objawienia fatimskie w ich setną rocznicę' - podkreślono w tekście" (Gość.pl, 7 kwietnia 2017r.)
"W przyszłym roku odbywać się będą na całym świecie obchody 500-lecia Reformacji. (...) W Polsce natomiast (...) obchody nie będą miały takiego uznania władz. (...) Komisja Kultury i Środków Przekazu Sejmu RP zdominowana przez PiS uniemożliwiła procedowanie nad wnioskiem grupy parlamentarzystów, aby ogłosić przyszły rok Rokiem Reformacji. Zgodnie z decyzjami Komisji Kultury i Środków Przekazu, którą kieruje z nadania PiS posłanka Elżbieta Kruk, rok 2017 będzie obchodzony jako Rok Rzeki Wisły, Josepha Conrada-Korzeniowskiego, Tadeusza Kościuszki, Józefa Piłsudskiego, oraz św. brata Alberta. Jak poinformował dziennik Rzeczpospolita na wyraźne życzenie rzymskokatolickiej Konferencji Episkopatu Polski dodano w ostatniej chwili i w dodatku nieregulaminowo bł. Honorata Koźmińskiego. Regulamin Sejmu ogranicza ilość patronów roku do pięciu" (Ekumenizm.pl, 7 lipca 2016r.).

"Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego" (Konstytucja RP, art 25, pkt. 1 - 3). Tym samym Konstytucja RP spada do rangi literatury z rodzaju political-fiction. Rzeczywistość jest bowiem taka, że życie społeczne i polityczne w Polsce poddane jest tylko jednemu Kościołowi i coraz widoczniejszy staje się podział na różne kategorie Polaków na "lepszych" i "gorszych" nie tylko na podstawie poglądów politycznych, ale także ze względu na taką czy inną wiarę. A przecież rozdział Kościoła od Państwa jest jedną z fundamentalnych cech państwa demokratycznego! Obawiam się, że PiS przekształca Polskę w państwo wyznaniowe, w kato-dyktaturę. Oczywiście księża i media katolickie są tym zachwyceni. Uwidacznia to podobieństwo katolicyzmu do islamu - dążenie do przekształcenia go z religii w system religijno-społeczno-polityczny, realnie sprawujący władzę w kraju.

Nieco tylko lepiej wypadł przed dwoma miesiącami Senat, chociaż i na forum Senatu dopuszczono się poniżania i zniesławienia niekatolików przez reprezentanta PiS. "Senat Rzeczypospolitej Polskiej pragnie uhonorować polskich protestantów, który współtworzyli oblicze religijne, kulturowe, społeczne i gospodarcze naszej Ojczyzny" - głosi przyjęta w środę uchwała. Za jej przyjęciem opowiedziało się 40 senatorów, 27 było przeciw, a 17 wstrzymało się od głosu. (...) Pierwotnie projekt uchwały, zaproponowany przez senatora Tadeusza Kopcia (PiS), dotyczył uczczenia przypadającego w 2017 r. 500-lecia Reformacji. Podkreślono w nim, że idee reformacji przenikały w XVI wieku do Polski, która stanowiła wzór tolerancji religijnej w ówczesnej Europie i że "Ewangelicyzm wpłynął na rozwój kultury, języka ojczystego, szkolnictwa, muzyki sakralnej, działalności społecznej oraz świadomości narodowej i obywatelskiej". Jednak na tekst uchwały w takiej formie nie zgodziła się część senatorów PiS. Czesław Ryszka mówił podczas senackiej debaty, że jubileusz 500-lecia Reformacji jest z całą pewnością najważniejszym wydarzeniem dla kościołów reformowanych i że można by wiele postaci polskich protestantów, którzy zasłużyli się dla kraju, uczcić indywidualnie. - Natomiast podważam obchodzenie tego jubileuszu uchwałą Senatu, zwłaszcza przez katolików - powiedział. Według Ryszki, świętowanie 500-lecia Reformacji "byłoby przyłożeniem ręki do największego rozłamu w historii Kościoła". - Nie zamierzam uderzać w dążenia do jedności chrześcijan (...) ale dodam, że wiem, że wszystkie te spotkania ekumeniczne nie zasypią podziałów, jakich dokonała w Kościele Reformacja - zaznaczył. - Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że protestantyzm ma już niewiele wspólnego z chrześcijaństwem. Jest to rodzaj nowej religii, która podważyła wszystkie dogmaty Kościoła katolickiego - dodał Ryszka. Również senator PiS Jan Żaryn mówił, że "nie jest zainteresowany honorowaniem rozłamu w Kościele". - Nie chcę tej uchwały w zaproponowanej formie popierać - powiedział. - Uważam osobiście, że państwo polskie nie powinno zabierać głosu w sprawach, które do niego nie należą, państwo polskie, a zatem i Senat, nie powinno zabierać głosu na temat honorowania czegoś, co stanowi przedmiot sporu między kościołami protestanckimi a Kościołem Rzymskokatolickim. Nie nasza rola - dodał" (tvn24.pl, 2 lutego 2017r.).

Kult maryjny i szereg przeróżnych dogmatów i zwyczajów religijnych są przyczyną dramatycznych sporów i podziałów. Oddzielają jednych, którzy wierzą w Boga i Jezusa nazywają Panem, od drugich, którzy wierzą w Boga i Jezusa nazywają Panem. Trzeba jasno podkreślić: to nie Luter, kalwin czy inni Reformatorzy spowodowali podziały, lecz nauki i praktyki w Kościele katolickim, które są nie do pogodzenia z Biblią - odejście od Kościoła katolickiego nie było aktem buntu, lecz koniecznością, konsekwencją poznawania i rozumienia Słowa Bożego! To, co powoduje podziały między ludźmi, zawsze jest od diabła! A jako takie nie powinno być pielęgnowane i upamiętniane! Tym bardziej, że istota, która nachodziła dzieci z Fatimy - nie mam podstaw, by wątpić w realność tych spotkań - kłamała w tak istotnych kwestiach związanych z wiarą, jak np. zbawienie - pisałem o tym przed wielu laty w tekście "Nie znalazłem tam Boga". Nie zgadzam się na to, by upamiętniano diabelskie kłamstwa, będące w gruncie rzeczy otwartym bluźnierstwem wobec Boga, podeptaniem Prawdy Słowa Bożego!

Jedną z podstawowych wartości, jaką niesie demokracja, jest WOLNOŚĆ! To WOLNOŚĆ przekonań, WOLNOŚĆ słowa, WOLNOŚĆ wyznawania tej czy innej wiary - to także WOLNOŚĆ od obowiązku wiary w cokolwiek i kogokolwiek i WOLNOŚĆ od narzucania wiary przez kogokolwiek komukolwiek. W świetle tego, co się dzieje, nasuwa się pytanie: czy mamy w Polsce naprawdę WOLNOŚĆ i demokrację? Nie zgadzam się z katolickimi naukami i praktykami, lecz szanuję WOLNOŚĆ ludzi do wiary w te nauki i praktykowania. Nie narzucam nikomu własnych poglądów i staram się szanować poglądy bliźnich. Jeśli jednak honoruje się w Polsce tylko jedną wiarę i jej przedstawicieli, i tylko konkretne wierzenia się "publicznie" lansuje w mediach i przy okazji różnych świąt, to ja się nie czuję w tym kraju tak naprawdę WOLNY. Niby mamy "demokrację" i "wolność" a wciąż uwidaczniają się wpływy i respektowanie jednej tylko wspólnoty wyznaniowej i wciąż - a teraz z wielką mocą - gdzieś spod maski "demokracji" i "wolności' przebija feudalne "cuis egio, eius religio". Zbyt często ludzie wierzący w konkretny system religijny i będący u władzy traktują nas, którzy nie podzielamy ich przekonań jako "gorszy sort". I to jest niezwykle smutne! W (o)błędzie tkwi ten, kto myśli, że Bogu jest to miłe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz