środa, 8 lutego 2017

Jest inny świat...

"[...] Nie jesteście ze świata, bo ja was wybrałem sobie ze świata..." (Ewangelia Jana 15, 19 - tłum. Biblia Tysiąclecia)
Pewna kobieta napisała do mnie ostatnio, oburzona konserwatywnymi poglądami w kwestii roli kobiety w Kościele, a konkretniej powodów, dla których kobiety nie mogą przewodzić w Kościele. Napisała w taki mniej więcej sposób: "Takie poglądy to średniowiecze i mogły być 700 lat temu, ale teraz są inne czasy i Kościół traci i będzie tracić ludzi, jeśli się nie zmieni - z tego powodu dla mnie nie ma miejsca w Kościele..." Ja bardzo często od różnych ludzi słyszę, jaki Kościół "powinien być", żeby było w nim przyjemnie i by ludzie się do niego garnęli - taki otwarty i postępowy. Powinien nie tylko ordynować kobiety, ale także błogosławić pary homoseksualne, akceptować seks pozamałżeński, przyklaskiwać aborcji i in vitro... Rzecz w tym, że ci wszyscy tak bardzo "zatroskani o Kościół" nie mają i nie chcą mieć w rękach Biblii, bo to zwłaszcza ona jest dla nich "passé", zupełnie "przestarzała", "nie na czasie". Postępowy, otwarty na ludzi Kościół - jak wynika z ich wniosków - w ogóle powinien odłożyć na bok Biblię i głosić tylko to, co ludzie chcą słyszeć. Tyle, że wówczas nie byłby to już Kościół!

Problemem tej kobiety, która do mnie napisała, nie jest brak miejsca dla niej w Kościele, lecz fakt, że nie jest jej w Kościele wygodnie, bo nie mieści się w tym miejscu, na które Bóg zaprasza, jej "postępowy światopogląd". Gdy człowiek odczuwa, że nie ma dla niego miejsca w Kościele, to nie jest to problem z Kościołem, lecz z człowiekiem! I to nie Kościół musi się zmienić, lecz człowiek! Zadaniem Kościoła nie jest stwarzanie "strefy komfortu" dla człowieka i dostarczanie tego, co trafia w jego upodobania i oczekiwania, kształtowanie człowieka według upodobań i oczekiwań Boga! Kościół jest powołany do głoszenia ludziom Ewangelii Chrystusowej, nie zaś do przedstawiania Bogu swoistej "petycji", co ludzie chcą od Niego słyszeć! Kościół to nie jest luksusowy "hotel & spa all inclusive", gdzie najważniejsze jest zadowolenie gości, lecz "strefa" duchowej walki i oczyszczenia - tak, by człowiek w Kościele choć trochę bardziej zadowalał Boga. 

To niewątpliwie prawda, że Kościół nie pasuje do tego świata i tych czasów. Jest tak dlatego, że Pan Kościoła - jego Opoka - i położone przez niego fundamenty Kościoła są poza tym światem i poza czasem! Żyjemy wprawdzie w tym świecie i w tym czasie - z woli Boga - lecz duchowo, jako Kościół Boży, jesteśmy poza tym światem i poza czasem. Tu jesteśmy tylko przechodniami, pielgrzymami i nie musimy nadążać za tym światem i zachodzącymi w nim zmianami, gdyż my już żyjemy poza nim, w zupełnie innej rzeczywistości! Chrześcijanin już za życia "tu i teraz", jest bardziej tam, gdzie jest Bóg!

Fot. Ricardo Yagi / Flickr (CC BY 2.0)


Nie potrafię żyć "rytmem tego świata". Nie potrafię znaleźć sobie na nim miejsca. Nie potrafię sprostać jego oczekiwaniom. Nie potrafię nadążać za zmianami, jakie zachodzą. Nie mam ochoty nadążać za tym wszystkim - tym bardziej, że jest to szaleńczy bieg na ślepo... ku przepaści. Nie pasuję do tego świata - raczej tęsknię za tą rzeczywistością, do której należy już mój duch. "Bo dla mnie życie, to Chrystus, a śmierć – to zysk. Jeśli już żyć w ciele, to dla owocnej pracy. Co bym wolał? – Nie wiem. Pociąga mnie jedno i drugie. Chciałbym stąd odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze. Jednak pozostać w ciele – to dla was korzystniejsze" (List do Filipian 1, 21 - 24, tłum. EIB).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz