czwartek, 19 stycznia 2017

Żywa świątynia

"Gdzie dwaj lub trzej gromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich" (Ewangelia Mateusza 18, 20 - tłum. EIB).
Fot. Maciej Biłas / Flickr (CC BY-NC 2.0)
Ekumenizm to ruch społeczny i duchowy, który zrobił oszałamiającą karierę w świecie, poczynając od XX wieku. Dla wielu ludzi symbolem ekumenizmu jest Taizé, malutka wioska na szczycie jednego z malowniczych wzgórz południowej Burgundii, gdzie w latach 40-tych osiadł Roger Schutz, znany potem jako Brat Roger z Taizé. Począwszy od lat 50-tych zjeżdżają tam nieprzeliczalne rzesze ludzi, zwykle młodych i poszukujących... Przed wielu laty sam byłem jednym z nich. Jednak ekumenizm nie rozpoczął się od Taizé! Dla innych ekumenizm to doroczne "Tygodnie Modlitw o Jedność Chrześcijan", zainicjowane w latach 30-tych w Kościele katolickim. Na marginesie: modlono się wówczas: "O powrót do owczarni Piotrowej tych wszystkich 'innych owiec', które nie słuchają głosu Boskiego Pasterza". Nie był to jednak początek ekumenizmu! 

"Ekumenizm" to "modne hasło" XX i XXI wieku na określenie praktyk, których... przez wieki wcale nie odczuwano potrzeby w jakikolwiek sposób określać! Ot, słuchano i szerzono Ewangelię, modlono się, wspierano... To prawda: także potępiano się, kłócono i walczono - bowiem szatan zawsze wśród nas mącił, mąci i mącić będzie. To, co dziś określamy "ekumenizmem", kiedyś nazywano po prostu Kościołem Boga. Gdy czytamy o wielkich duchowych przebudzeniach, dziełach Ducha Świętego - czy to historycznych, czy współczesnych - możemy zauważyć, że niemal zawsze u ich podstaw jest ewangeliczne (!) zjednoczenie dzieci Boga żywego!

"Treść" ekumenizmu bardzo pięknie nakreślił słowami Apostoł Paweł: "Podawałem wam mleko, a nie pokarm stały, bo nie mogliście go przyjąć. Teraz również nie możecie, gdyż pozostajecie cieleśni. Cóż, skoro jest wśród was zazdrość, dochodzi do kłótni, to czy nie jesteście cieleśni i nie postępujecie po ludzku? Kiedy jeden mówi: Ja należę do Pawła, drugi: Ja do Apollosa, to czy nie jesteście ludźmi? Kim jest Apollos? I kim Paweł? Narzędziami, dzięki którym uwierzyliście. Każdy zrobił to, co mu wyznaczył Pan. Ja zasadziłem, Apollos podlał, lecz wzrost był sprawą Boga. Nie liczy się zatem ten, kto sadzi, ani ten, kto podlewa, tylko Bóg, który daje wzrost. Między tym, który sadzi, i tym, który podlewa, nie ma wielkiej różnicy – stosownie do swego wysiłku każdy odbierze zapłatę. My, jako należący do Boga, jesteśmy współpracownikami; a wy – Bożą rolą oraz Jego budowlą. Według udzielonej mi przez Boga łaski, jako mądry mistrz budowlany, położyłem fundament. Inni na nim budują. I niech każdy uważa, jak buduje. Co do fundamentu, nikt nie może położyć innego, poza tym, który już jest, a którym jest Jezus Chrystus. (...)  Czy nie wiecie, że jesteście przybytkiem Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeśli ktoś niszczy przybytek Boga, tego zniszczy Bóg, gdyż przybytek Boga jest święty, a wy właśnie nim jesteście. (...) A zatem niech się nikt nie chlubi jakimkolwiek człowiekiem. Wszystko bowiem jest wasze: Paweł, Apollos, Kefas, świat, życie i śmierć, teraźniejszość i przyszłość – wszystko należy do was. Wy zaś do Chrystusa, a Chrystus – do Boga" (1. List do Koryntian 3 - tłum. EIB). 

Ten, kto się spiera o autorytety i o przekonania - i z ich powodu albo siebie wywyższa, albo też innych poniża - oraz o hegemonię własnych przywódców duchowych w całym Kościele i w "dialogu ekumenicznym", nie dość się koncentruje na Bogu i daleki jest od zrozumienia Chrystusa i Jego Słowa. Przez wieki nie potrzebowano wcale "ekumenizmu" - który w naszych czasach stał się pewną ideologią - a zwykłego bycia Kościołem i karmienia się tym, co daje Pan Kościoła, wspólnym zakorzenianiu się w Chrystusie i Ewangelii. Dziś jest także wielu chrześcijan, którzy wcale nie lubią zajmować się "ekumenizmem" - a nawet są względem niego sceptyczni, ze względu na zideologizowanie, budowanie jedności na fałszu i przemilczeniach, hegemonię "głównego Kościoła świata", itp. - a jednocześnie na co dzień praktykują taką zwykłą jedność dzieci jednego Boga, opartą na Skale - Chrystusie, na ewangelicznych cnotach pokory i miłości.

"Gdzie dwaj lub trzej gromadzą się w imię moje, tam jestem pośród nich" - rzekł Chrystus. I nie postawił żadnych innych warunków swej obecności - i tak naprawdę przewodzenia - w takim zgromadzeniu. Nie uzależnił tego od ziemskich struktur, słuchania tego czy tamtego kaznodziei, jakiegoś szczególnego sposobu przeżywania wiary, związanych z tym praktyk i przyzwyczajeń, itp. Wszystkim, czego potrzeba jest On sam w centrum naszego życia. Jedność to: wspólny Pan, wspólna miłość, wspólne zawierzenie, wspólne zasłuchanie, wspólne poddanie się tylko Jemu i Jego Słowu, wspólne wzrastanie w Nim. Tam, "gdzie dwaj lub trzej" - lub dziesięciu, dudziestu, stu, pięciuset, tysiąc, pięć tysięcy... - tam jest Bóg pośrodku swego ludu, swej... żywej świątyni!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz