czwartek, 19 stycznia 2017

Obfitość - mimo wszystko

"Ja przyszedłem, aby owce miały życie, i to życie w całej pełni" (Ew. Jana 10, 10 - tłum. EIB)
Przychodzący do Boga w starości zbawia swoją duszę,
a przychodzący w młodości - życie

Niezależnie od tego, w którym momencie życia nawraca się człowiek, Boga tak samo to raduje i taką samą nagrodę - życie wieczne - daje. Chociaż wielu ludziom trudno jest się z tym pogodzić - i myślą: "Nie może tak być, bo to by nie było sprawiedliwe!" - może się to dokonać nawet wraz z "ostatnim tchnieniem"! "Last minute" też można się dostać do "nieba" i otrzymać dokładnie to samo, co ten, kto wcześnie poszedł pod krzyż Pana Jezusa "odebrać swoją rezerwację". Nawróciwszy się, możemy z pokojem sercu umrzeć, wiedząc, że śmierć jest tylko czasem uśpienia i że wzbudzeni zostaniemy znów do życia, i to życia w pełni i bez kresu. Nawróciwszy się zaś w młodości, wcześnie - możemy doświadczyć pięknego życia już teraz, na tym świecie - nawet jeśli, patrząc tak "po ludzku", nie będzie ono łatwe.

Wierzę. że Boża obietnica "życia w obfitości" nie odnosi się jedynie do "rajskiej przyszłości", lecz także do naszego "tu i teraz"! Nie znaczy to, że wszelkie nasze troski i kłopoty znikną. Nie znaczy to, że nagle będziemy odnosili same sukcesy. Nie oznacza to, że staniemy się bogaci. Ba! Nie oznacza to nawet, że będziemy tu bezpieczni, że nic złego nas nie spotka! Wprost przeciwnie - Jezus zapowiedział, że uczniowie Jego będą ścigani, prześladowani, torturowani i zabijani w najokrutniejszy sposób. Ta obiecana obfitość pojawia się już w tym świecie, ale nie jest z tego świata i nie jest według wyobrażeń z tego świata. Rzymian szokowali chrześcijanie śpiewający na cyrkowych arenach. Także w naszych czasachchrześcijanie w więzieniach szokują swych katów śpiewem i radością. Zadziwiają też świat pokojem i modlitwą, z której słowami na ustach są zarzynani przez zamaskowane sługi bestii. Ten, kto należy do Chrystusa, może nawet cierpieć i umierać, a jednocześnie - pomimo bólu - żyć pełnią życia, w sposób pełny i piękny - żyć  "życiem w obfitości"!

"Życie w obfitości" zaczyna się od "traktatu pokojowego" z Bogiem. Zbawienie to nie tylko obietnica na przyszłość, lecz konkretny dar dla nas, wkładany w nasze życie. Zbawienie to przemiana naszego życia, nas samych w naszym "tu i teraz"! Zbawienie i "życie w całej pełni" to przemiana serca "tu i teraz" - przemiana nas w "światłość dla świata" i "sól tej ziemi". Jezus mówi: "Wy jesteście solą ziemi; jeśli tedy sól zwietrzeje, czymże ją nasolą? Na nic więcej już się nie przyda, tylko aby była precz wyrzucona i przez ludzi podeptana. Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapalają też świecy i nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu. Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie" (Ewangelia Mateusza 5, 13 - 16, tłum. EIB). Wcześniej zaś zachęca: "Cieszcie się, radujcie bezmiernie, bo w niebie czeka was wielka zapłata" (Ewangelia Mateusza 5, 12) - i to pomimo wszelkich przeciwności, odrzucenia przez ludzi i bolesnych doświadczeń. Bóg nie obiecuje nam wygód, lecz pokój i radość, których On sam jest źródłem. On sam jest obfitością! On sam jest radością! On sam jest pokojem! On sam jest dla nas największym błogosławieństwem! Życie z Bogiem "tu i teraz". w świecie doczesnym, jest "przedsmakiem raju". Już w tym życiu otrzymujemy wielką obfitość, a to jedynie "zadatek" tego, co jeszcze będzie nam dane!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz