poniedziałek, 9 stycznia 2017

Czas powrotów

"I rzekł Pan do Abrama: Wyjdź z ziemi swojej i od rodziny swojej, i z domu ojca swego do ziemi, którą ci wskażę. A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem. I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi" (1. Księga Mojżeszowa 12, 1 - 3)

Tragiczny był ten miniony dzień dla Izraela! A może inaczej: jeden z wielu - i to dość częstych - tragicznych dni. Kolejny epizod odwiecznej wojny, wypowiedzianej przez diabła ludowi, któremu sam Pan dał niewielki skrawek ziemi u wschodniego kresu Morza Śródziemnego. Tak się też złożyło, że tego samego dnia ulicami Warszawy przeszedł "Marsz poparcia dla Izraela" podczas którego setki chrześcijan modliło się o "starszych braci w wierze", ich naród i kraj, błogosławiąc im z serca.

Gdy w moim sercu pojawia się wątpliwość, czy cuda się zdarzają, niknie ona, gdy spoglądam na Izrael, który... jest cudem na mapie świata! Kawałek ziemi, dar Boga "po wsze czasy" - choć Bóg dopuścił i okupacje i wypędzenia - odrodzony po tysiącach lat i od dziesięcioleci dzielnie broniący się, zewsząd otoczony nieprzyjaciółmi. Nie byłoby to możliwe bez woli i błogosławieństwa Boga. Bożym dopustem było zniknięcie Izraela z mapy świata przed wieloma wiekami oraz rozproszenie ludu po całym świecie, i wolą Boga było jego odtworzenie i zgromadzenie ludu z całego świata. Oczywiście dokonało się to poprzez politykę, ale czy polityka jest to coś wyłączonego spod władzy Boga, spod Jego kierownictwa? Nie! Bóg odtworzył Izrael, posługując się do tego globalną polityką i ludźmi, często nieświadomymi wcale faktu bycia narzędziem Jego woli. Nie brakuje ludzi, którzy bardzo "religijnie" tłumaczą, że "to nie jest Boży Izrael, to twór ludzi, polityki" i że "jest przeciw Bogu i obrzydliwy Bogu ze swymi uczynkami"... A czyż Bóg nie jest Panem nad całym światem i nad wiekami i całą historią? Czyż pozostawił cokolwiek przypadkowi, poza swoją kontrolą? Wierzę głęboko w to, że Bóg odtworzył Izrael, zwołuje od lat lud Izraela i ma wielkie pragnienie, by nie tylko wrócił on na swe ziemie, lecz także do Niego, swego Boga. Głęboko wierzę w to, że wspierając Izrael, obdarzając miłością ludzi i błogosławiąc ludowi, mamy niemały udział w Bożym planie dla jego ludu, w Bożym dziele odbudowy i odzyskania.

Daleki jestem od idealizowania Izraela i Żydów, wszelkich ich poczynań. Wielu ludzi bardzo skrupulatnie wylicza wszelkie zło, które gdzieś tam Izrael - państwo i Żydzi - naród mają na swoim sumieniu. Czasem nawet "chrześcijanie" robią takie listy "grzechów Izraela", czasem dodając do tego masę bzdur o charakterze czysto antysemickim. Tym samym zwracają się przeciwko Bogu! Bardzo łatwo przychodzi ludziom osądzanie innych i ich narodu, a bardzo trudno osądzanie samych siebie i własnego narodu. Jeden z takich właśnie pogubionych braci, prezentujący się na Facebooku dumnie z polską flagą na ramieniu, oskarża Izrael o "zbrodnie wojenne", wspominając na cywilów, w tym i dzieci, "pomordowanych" przez izraelską armię w obszarze Autonomii Palestyńskiej. Taki "drobny szczegół": to obrazki wojenne, z działań wymierzonych przeciwko pogańskim wrogom, którzy "bohatersko" osłaniają się cywilami, w tym kobietami i dziećmi. Wojna jest zawsze bolesna i zawsze giną w niej nie tylko ci, którzy ją toczą, lecz także niewinni. Każda śmierć, każde cierpienie, są bolesne, ale... nie Izrael tą wojnę rozpętał! Jako chrześcijanin jestem zupełnie przeciwny zabijaniu i nawet wroga wolałbym oszczędzić, lecz nie zawsze jest to grzechem. To prawda, że na obszarze Autonomii Palestyńskiej w przeciągu dziesiątków lat zginęło tysiące ludzi - winnych i niewinnych - ale... czyż u schyłku II wojny światowej na przykład było inaczej? Gdy Amerykanie, Anglicy, Australijczycy, Polacy, sowieci i niezliczeni inni szli wgłąb Niemiec, na Berlin, też ginęli od ich kul i bomb razem winni i niewinni. Ba! Polscy partyzanci organizowali przez całą wojnę... zamach terrorystyczne, w których ginęli Niemcy, winni i niewinni. Oczywiście wolalbym, by nikt nie ginął, ale... wojna to "walec". Warto działać na rzecz pokoju, ale wojen nie unikniemy. Nie ten odpowiada za śmierć, kto ją zadaje w sposób bezpośredni, lecz ten, kto wywołał piekło wojny!

Wbrew "obiegowej opinii", opartej na niedoskonałych przekładach Biblii, Bóg nie dał przykazania: "Nie zabijaj". Bóg powiedział:  לֹא תִּרְצָח׃ (lo tircah), co oznacza bardzo konkretnie: "Nie morduj"! Są to słowa z 2. Księgi Mojżeszowej 20, 13. Ten, kto zabija z konieczności, w sytuacji, gdy zaatakowany broni się, w obronie innych ludzi, by usunąć zagrożenie, ten nie ma grzechu, nie ponosi winy za czyjąkolwiek śmierć, o ile nie zabijał z rozmysłem niewinnych, którzy nie byli mu wrogami. Nawet wojną nie można usprawiedliwić celowego zabijania niewinnych, natomiast przypadkowa śmierć nie czyni walczącego zabójcą! Nasi dziadkowie, walcząc w II wojnie światowej, zabili zapewne tysiące niewinnych Niemców razem z tysiącami winnych, a przecież patrzymy na nich z szacunkiem i nazywamy "bohaterami", nie zaś "zabójcami"! Myślę, że ani haszym dziadkom nie chodziło o to, "byle tylko zabić Niemca", ani też izraelskim żołnierzom nie chodzi o to, "byle tylko zabić Araba" - choć diabeł potrafi zeszmacić człowieka przez wojnę, to jednak nie wierzę w masową patologię. Gdy mówimy o II wojnie światowej, jakoś nie mamy wątpliwości co do tego, kto jest winny każdego jednego życia utraconego w jej trakcie. Dlaczego Żydów, gdy czynią to samo, tak łatwo osądzamy i traktujemy odmiennie, niż własnych dziadków? Cóż to za "patriotyzm", paradować z narodową flagą i składać hołd własnym bohaterom, co walczyli za kraj i naród, plując przy tym pod nogi innym, którzy czynią to samo dla własnego kraju i narodu!?

Przychodzi mi na myśl hasło naszych powstańców z czasów zaborów:


Odnosiło się ono do narodów zniewolonych przez wspólnego wroga. Wielu naszych rodaków walczyło jednak także w obronie bardzo różnych narodów i o wolność wielu różnych krajów. Są na świecie takie kraje i kraiki, takie narody i narodziki, gdzie nawet nie bardzo wiedzą, gdzie leży ta Polska, ale pamiętają ludzi, którzy z tej Polski przybyli i w ich sprawie walczyli. Potrafimy cenić bohaterstwo ziomków i walecznych obcych, opowiadać się za wolnością i prawami do kraju różnych narodów, jeśli tylko... nie jest to Izrael! Czy ten lud, tak umiłowany przez Boga, różni się czymś od nas i innych narodów, by nie mieć własnej ziemi i prawa, by żyć na niej spokojnie i bezpiecznie? Czasem myślę, że ten lud, tak bardzo umiłowany przez Boga, z racji tego odwiecznego umiłowania i wybrania, jest też szczególnie znienawidzony przez diabła, i od wieków zwodzony i atakowany w sposób szczególnie bezwzględny. Gdy pogardzamy innymi i ich niesprawiedliwie osądzamy, w świetle odwiecznych kłamstw i własnych głębokich uprzedzeń, jesteśmy tylko marionetkami w rękach diabła!

"Pytam więc: Czy Bóg odrzucił swój lud? Bynajmniej. Przecież i ja jestem Izraelitą, z potomstwa Abrahama, z pokolenia Beniamina. Nie odrzucił Bóg swego ludu, który uprzednio sobie upatrzył. Albo czy nie wiecie, co mówi Pismo o Eliaszu jak się uskarża przed Bogiem na Izraela: Panie, proroków twoich pozabijali, ołtarze twoje poburzyli; i zostałem tylko ja sam, lecz i na moje życie nastają. Ale co mu mówi wyrocznia Boża? Zostawiłem sobie siedem tysięcy mężów, którzy nie zgięli kolan przed Baalem. Podobnie i obecnie pozostała resztka według wyboru łaski. A jeśli z łaski, to już nie z uczynków, bo inaczej łaska nie byłaby już łaską. Cóż więc? Czego Izrael szukał, tego nie osiągnął, ale wybrani osiągnęli; pozostali zaś ulegli zatwardziałości, Jak napisano: Zesłał Bóg na nich ducha znieczulenia, Dał im oczy, które nie widzą, I uszy, które nie słyszą, Aż do dnia dzisiejszego. A Dawid powiada: Niechaj stół ich stanie się dla nich sidłem i siecią, I zgorszeniem, i zapłatą; Niech zaćmią się ich oczy, Aby nie widzieli, A grzbiet ich pochyl na zawsze. Mówię tedy: Czy się potknęli, aby upaść? Bynajmniej. Wszak wskutek ich upadku zbawienie doszło do pogan, aby w nich wzbudzić zawiść. Bo jeśli ich upadek stał się bogactwem świata, a ich porażka bogactwem pogan, to o ileż bardziej ich pełnia? Do was zaś, którzy jesteście z pogan, mówię: Skoro już jestem apostołem pogan, służbę moją chlubnie wykonuję; Może w ten sposób pobudzę do zawiści rodaków moich i zbawię niektórych z nich. Jeśli bowiem odrzucenie ich jest pojednaniem świata, to czym będzie przyjęcie ich, jeśli nie powstaniem do życia z martwych? A jeśli zaczyn jest święty, to i ciasto; a jeśli korzeń jest święty, to i gałęzie. Jeśli zaś niektóre z gałęzi zostały odłamane, a ty, będąc gałązką z dzikiego drzewa oliwnego, zostałeś na ich miejsce wszczepiony i stałeś się uczestnikiem korzenia i tłuszczu oliwnego, To nie wynoś się nad gałęzie; a jeśli się chełpisz, to pamiętaj, że nie ty dźwigasz korzeń, lecz korzeń ciebie. Powiesz tedy: Odłamane zostały gałęzie, abym ja był wszczepiony. Słusznie! Odłamane zostały z powodu niewiary, ty zaś trwasz dzięki wierze; wzbijaj się w pychę, ale się strzeż. Jeśli bowiem Bóg nie oszczędził gałęzi naturalnych, nie oszczędził też ciebie. Zważ tedy na dobrotliwość i surowość Bożą surowość dla tych, którzy upadli, a dobrotliwość Bożą względem ciebie, o ile wytrwasz w dobroci, bo inaczej i ty będziesz odcięty. Ale i oni, jeżeli nie będą trwali w niewierze, zostaną wszczepieni, gdyż Bóg ma moc wszczepić ich ponownie. Bo jeżeli ty, odcięty z dzikiego z natury drzewa oliwnego, zostałeś wszczepiony wbrew naturze w szlachetne drzewo oliwne, o ileż pewniej zostaną wszczepieni w swoje drzewo oliwne ci, którzy z natury do niego należą. A żebyście nie mieli zbyt wysokiego o sobie mniemania, chcę wam, bracia, odsłonić tę tajemnicę: zatwardziałość przyszła na część Izraela aż do czasu, gdy poganie w pełni wejdą, I w ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, jak napisano: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel I odwróci bezbożność od Jakuba. A to będzie przymierze moje z nimi, Gdy zgładzę grzechy ich. Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz co do wybrania, są umiłowanymi ze względu na praojców. Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże. Bo jak i wy byliście niegdyś nieposłuszni Bogu, a teraz dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich nieposłuszeństwa. Tak i oni teraz, gdy wy dostępujecie miłosierdzia, stali się nieposłuszni, ażeby i oni teraz miłosierdzia dostąpili. Albowiem Bóg poddał wszystkich w niewolę nieposłuszeństwa, aby się nad wszystkimi zmiłować. O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego! Bo któż poznał myśl Pana? Albo któż był doradcą jego? Albo któż wpierw dał mu coś Aby za to otrzymać odpłatę?Albowiem z niego i przez niego i ku niemu jest wszystko; niech będzie chwała na wieki. Amen" (List do Rzymian 11).

Jakże możemy się my, chrześcijanie, odwracać od Izraela, a tym bardziej zwracać się przeciwko niemu, skoro właśnie w nim jest "korzeń" naszej wiary? My nie zostaliśmy "zasadzeni" gdzieś obok, lecz wszczepieni w niego! Modlimy się do ŻYDOWSKIEGO Boga. Kochamy Go także jako Jezusa Chrystusa - Yeshua HaMashiach - z urodzenia ŻYDA. Wielu Polaków czci jego matkę, ŻYDÓWKĘ. Czytamy ŻYDOWSKIE Pismo Święte. Powołujemy się na apostołów, którzy co do jedngo byli ŻYDAMI. Tak więc sprawy Izraela powinny być naszą szczególną troską. Od Żydów przyszła do nas wiara i zbawienie, a my powinniśmy je nieść teraz do nich. Jednym z istotnych "odcinków" naszego chrześcijańskiego powołania jest troska o ten "korzeń". My, uczniowie Chrystusa, powinniśmy troszczyć się o Izrael i działać na rzecz odnowy Izraela na tym prastarym "korzeniu" wiary - a to poprzez modlitwę, wsparcie w słusznej sprawie, niesienie pociechy i ulgi w cierpieniu i świadectwo własnego życia. Oni często nie chcą słuchać o Jezusie - nie tylko z powodu własnego zaciemnienia duchowego, zwiedzenia w Izraelu, lecz także z powodu krzywd wyrządzonych im przez ludzi podających się za "chrześcijan", "uczniów Jezusa" - lecz możemy im Go ukazywać w naszym własnym życiu, poprzez miłość i troskę, okazując serdeczność i solidarność.

Bóg nie zerwał przymierza z Izraelem. Bóg w swym miłosierdziu włączył nas do przymierza, uczynił nas częścią swego ludu. Ten, kto występuje przeciwko Izraelowi, występuje też przeciwko Bogu, i występuje przeciw nam, skoro Bóg nas w Izraela wszczepił. Jego sprawy winny być też naszą troską, jego ból - naszym bólm, jego radość - naszą radością. Bóg właśnie teraz czyni wśród ludu pierwotnie przez siebie wybranego, wielkie rzeczy, i wielu Żydów po wielkim powrocie do Ziemi Obiecanej, wraca także do Boga, pojmuje, kim jest Yeshua HaMashiach i chrzci się. Wielu Żydów jest też pod wrażeniem chrześcijańskiej postawy i dostrzegają, że chrześcijanie są "ludźmi Jahwe". Wielkie rzeczy Bóg czyni wśród Żydów za sprawą chrześcijańskiej wiary, miłości i solidarności. Na naszych oczach wypełniają się stare proroctwa o powrocie ludu Izraela na ich ziemie i do ich (i naszego) Boga. Widać nadszedł na nowo czas Izraela, czas odnowy, czas, gdy Bóg i lud Izraela potrzebują nas, uczniów Chrystusa, w sposób szczególny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz