niedziela, 25 grudnia 2016

Dalej, niż do gwiazd

"To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości" - tak słynny amerykański astronauta, Neil Armstrong, relacjonował spacer po powierzchni Księżyca. Był 20 lipca 1960 roku, a człowiek po raz pierwszy dotarł tak daleko od domu. Była to z pewnością wielka chwila. Pobudziło to także marzenia milionów ludzi o kosmosie. Nie jest przypadkiem, że właśnie począwszy od lat 60-tych rozwinęła się bardzo literatura i filmografia s-f. Ludzie zaczęli marzyć o innych planetach, gwiazdach a nawet galaktykach. Minęło grubo ponad pół wieku od momentu, gdy człowiek pozostawił na Księżycu swój ślad, a my nie tylko nie posunęliśmy się dalej, ale nawet na Księżyc nie wróciliśmy i nie mamy tam swych wyśnionych baz i kopalni. Być może będziemy kiedyś w stanie polecieć na Marsa - my sami, a nie zdalnie sterowane urządzenia. Wciąż marzymy - to bardzo dobrze, gdyż marzenia to dobry "napęd"! Z drugiej zaś strony wiemy już na tyle wiele, że wątpliwości odnośnie tego, czy kiedyś naprawdę uda nam się wyruszyć w kosmos, są w pełni uzasadnione. Nawet jeśli rozwijamy się ku temu, to możemy najzwyczajniej nie zdążyć... przed końcem świata!

Kto z nas nie marzył choć raz o podróży na Księżyc? Kto nie marzył choć raz o sięgnięciu gwiazd? A czy wiecie, że choć inne planety i gwiazdy są dla nas wciąż nieosiągalne, to możemy wyruszyć w podróż znacznie dalszą i bardziej "kosmiczną"? Ta podróż jest możliwa, gdyż Ktoś zszedł z nieba na ziemię, by stać się dla nas drogą i zapłacić w naszym zastępstwie rachunek za nasze grzechy. A naszym biletem na tą podróż jest Jego krzyż. "Bóg bowiem tak bardzo ukochał świat, że dał swego Jedynego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (Ewangelia Jana 3, 16 - tłum. EIB).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz