piątek, 23 grudnia 2016

Bóg nie stał się małpą

"Następnie Bóg powiedział: Uczyńmy człowieka na nasz obraz, na nasze podobieństwo. Niech panuje nad rybami mórz, nad tym, co lata pod niebem, nad bydłem, nad całą ziemią i nad wszelkim płazem, który po niej pełza" (1. Księga Mojżeszowa 1, 23 - tłum. EIB)
Fot. AvicAlfa / Flickr (CC BY- ND 2.0)
Jutro swe imieniny obchodzą Ewy i Adamowie, gdyż według wierzeń katolickich właśnie obchodzimy nie tylko rocznicę narodzin Pana, lecz także stworzenia świata i pierwszych ludzi. Te "rocznice", to w rzeczywistości - jak to się mówi - "pic na wodę fotomontaż", gdyż nie znamy rzeczywistych dat ani narodzin Chrystusa, ani też stworzenia świata. Co się tyczy narodzin Chrystusa, czas ustalono z dokładnością do kilku lat a jak chodzi o stworzenie świata, czas, jaki upłynął od tego momentu, szacowany jest pomiędzy 6 a 10 tysięcy lat. Jest to jednak bardzo dobry moment, by przypomnieć sobie kim jesteśmy, jaka jest nasza godność.

Biolodzy - ewolucjoniści uznali człowieka za... zwierzę. Słowo "homo", które oznacza po prostu "człowiek", przemienili w naukową nazwę gatunku, nazywając nas "homo sapiens" i zaliczając - wraz z małpami, z którymi rzekomo mamy "wspólnego przodka" - do rzędu naczelnych. Bóg uczynił nas swoim odbiciem, swoimi dziećmi, najcudowniejszym dziełem swoich rąk, a człowiek uznał się za... małpę! Nie mam żadnych wątpliwości, że autorem "myśli ewolucyjnej", nie jest wcale Karol Darwin, lecz diabeł, który jeszcze w ogrodzie Eden dziłal, by człowiek zaczął upadlać sam siebie, by zaparł się Boga, odrzucił Boży dar i godność, którą otrzymał od Ojca i by zszedł na samo dno, by uległ zezwierzęceniu. Diabłu nie starczyło jednak, byśmy myśleli o sobie, jako o zwierzętach, lecz byśmy upadli jeszcze niżej i zaczęli myśleć o człowieku jako o "zlepku komórek" i tworzyli prawa, według których skopanie psa to przestępstwo, a aborcja to "prawo kobiety".

Fakt Bożego Narodzenia, a więc przyjścia na ten świat Boga pod postacią człowieka jest najbardziej przekonującym argumentem, który zmusza chrześcijanina do odrzucenia wiary w ewolucję, "wspólnego przodka" z małpami i w ogóle klasyfikację biologiczną człowieka tak samo, jak to czynimy ze zwierzętami. Bóg dla naszego zbawienia postanowił stać się człowiekiem. Jeśli ktoś wierzy w ewolucję i w "zwierzęcość" człowieka, niech się zastanowi, jakby to brzmiało, gdyby powiedzieć: "Bóg stał się zwierzęciem!" Myślę, że żadnemu chrześcijaninowi takie słowa nie przeszłyby przez gardło, a jednak tak wielu wyznawców Chrystusa wierzy także w ewolucję i "wspólnego przodka" z małpami, w jakieś poprzedzające nas na drodze ewolucji małpoludy... A jednak nie mówią oni: "Bóg stał się zwierzęciem", "Bóg stał się stworzeniem pochodzącym od małpy", gdyż brzmi to jak absurdalne bluźnierstwo. Bowiem i jest to absurdalnym bluźnierstwem! Gdyby człowiek należał do "królestwa zwierząt" i wyewoluował od skaczącej po drzewach pramałpy, nie świętowalibyśmy teraz Bożego Narodzenia, gdyż Bóg nie przyszedłby na ziemię, stając się jednym z nas.

"On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie..." (List do Filipian 2, 6 - 8). Uniżył, lecz nie pohańbił. Nie jest to dyshonor dla Boga, zniżyć się do człowieka, gdyż człowiek nie jest zwierzęciem. Godność człowieka jest na tyle wysoka, że Król Dawid w swej pieśni pochwalnej dla Boga ujął to takimi oto słowami: "Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, albo syn człowieczy, że zważasz na niego. Uczyniłeś go niewiele mniejszym od niebian, uwieńczyłeś go chwałą i dostojeństwem" (Psalm 8, 5 - 6, tłum. ks. Stanisław Łach). Człowiek upadł i pogrążył się w grzechu, podeptał własną godność, lecz Bóg nigdy nie zapomniał, kim człowieka stworzył. Ci, którzy orzekli: jesteśmy zwierzętami i mamy wspólnego przodka z małpami - podeptali godność człowieka. Ci którzy mówią: zarodek to nie człowiek, lecz zlepek komórek - podeptali godność człowieka. Dla Boga nie jesteśmy ani zwierzętami ani zlepkami komórek bez znaczenia! To szatan chce, byśmy tak siebie postrzegali.

Niedługo usiądziemy przy wigilijnych stołach, przełamiemy się opłatkiem i będziemy śpiewać kolędy. W czasie tych świąt wpatrujemy się - z pewnym rozczuleniem - w betlejemski żłóbek. Ten, który w nim leżał, to nie "Dzieciątko", jak zwykliśmy o Nim w tym okresie myśleć, lecz nieustraszony Wojownik. On nie przyszedłby, gdybyśmy "pochodzili od małpy". On przyszedł, bo my pochodzimy od Boga, bo zostaliśmy przez Niego stworzeni jako ludzie. Przyszedł, by nas oczyścić, podnieść z upadku i odnowić naszą godność - tak przez nas samych podeptaną. On przyszedł, by ratować człowieka, który bliższy jest bytom niebiańskim, niż ziemskim stworzeniom, zarządcę i opiekuna tego świata, wszystkiego, co żywe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz