czwartek, 10 listopada 2016

Waga słowa

"Niech z waszych ust nie wychodzi żadne złe słowo, ale tylko dobre - umacniające innych w wierze lub pomagające im w ich problemach" (List do Efezjan 4, 29 - tłum. "Słowo Życia")
Było to już sporo lat temu, kiedy pracowałem jeszcze jako dziennikarz w lokalnych czasopismach. Starałem się zawsze pisać uczciwie i tak, by służyć dobru. Czasem jednak "ponosiło mnie" i pisałem według "swoich racji". W tamtym czasie bardzo aktywni byli w moim mieście adwentyści - organizowali nie tylko spotkania religijne, ale też pomagali walczyć z nałogami. Ja wówczas byłem gorliwym katolikiem, który wiedział, że adwentyści to sekta, a więc wróg, a z wrogiem się walczy. No więc walczyłem, i to nie przebierając w słowach. Wiem, że zabolało. Innym razem miałem opisać parafię, z której akurat odszedł mój kochany przyjaciel - ksiądz proboszcz, jakich mało. Byłem wściekły na biskupów, że w ten sposób postępują, że tak miotają tymi księżmi. I artykuł wyszedł nie tylko o parafii, ale nawet bardziej o tym, jakiego to wspaniałego księdza stracili i o ile gorzej jest teraz. Wiem, że zabolało - nie kurię, ale nowego proboszcza, który jako ksiądz i jako człowiek był zupełnie OK. W dyskusjach na forach internetowych też nieraz wypowiadałem się w sposób, który Bogu się nie mógł podobać. Wiem, że wielu zabolało. To się nigdy zdarzyć nie powinno, ale się zdarzyło - bo szatan doskonale zna nasze słabości, naszą niewiedzę i pychę, bunt w sercu... I jest mistrzem wykorzystywania sytuacji. Potrafi nam zaszczepić przekonanie, że "działamy w imię dobra i prawdy", gdy tak naprawdę wbijamy komuś "nóż w serce"!

Gdy zaczynałem pisać to rozważane, akurat ktoś na portalu społecznościowym umieścił taki oto fragment myśli mądrego Króla Salomona:


I jest to doprawdy doskonałe uzupełnienie i uzasadnienie do nauki apostoła Pawła. W słynnej pieśni Czesława Niemena, zatytułowanej "Dziwny jest ten świat", są słowa, pod którymi z pewnością chętnie by się podpisali i Król Salomon, i Apostoł Paweł, i inni mężowie boży:
"A jednak często jest,
że ktoś słowem złym
zabija tak, jak nożem."
Ten ktoś, o kim śpiewał nas, wielki artysta, to bez wątpienia ja i niewątpliwie każdy z nas. Nie ma bowiem takiego człowieka, który by przez całe swoje życie nad własnymi myślami, emocjami i słowami panował w sposób doskonały.

Słowo to narzędzie do wyrażania myśli i przekazu informacji. Potężne narzędzie, z którego siły i znaczenia nie zawsze zdajemy sobie sprawę. Słowo może budować lub niszczyć. Mocą słowa, które było wyrażeniem woli, Bóg uczynił cały świat. Jezus też na kartach Ewangelii Jana został nazwany Słowem. Oczywiście słowo słowu nierówne i nasze słowo nie ma takiej mocy kreacji (a także i destrukcji, bo słowem Boga też ten świat zostanie zakończony i stworzony na nowo), jak boskie, ale także ją ma. Słowem możemy kształtować nasz świat tak samo, jak rękoma. Słowem możemy wpływać na życie własne i ludzi z naszego otoczenia. Dobre słowo może budować i umacniać, zaś złe burzyć i niszczyć. Podłym słowem możemy doprowadzić innych do bólu, rozpaczy a nawet śmierci. Złe, krzywdzące słowo, może więc podpadać także pod przykazanie: "Nie morduj" (Księga Wyjścia 20, 13 - tłum. EIB). Jezus uczył nas, jak w rozszerzony sposób postrzegać podstawowe przykazania, dane nam przez Ojca. Także i to trzeba rozumieć w moim odczuciu szerzej, niż tylko dosłownie.

Mistrzem słowa nie jest ten, kto słów zna wiele i potrafi nimi "obracać", wiele ich wypowiada bądź spisuje. Mistrzem słowa jest ten, kto posługuje się nimi rozważnie i wie, jak ich używać dla dobra ludzi. Słowo to wielki dar dla nas, ale także ogromna odpowiedzialność. Jezus mówi: "Wyhodujcie dobre drzewo, to i owoc będzie dobry. Wyhodujcie bezużyteczne, to i owoc będzie bezużyteczny. Bo drzewo rozpoznaje się po owocu. O wy pomioty żmij! Jakże możecie mówić dobrze,skoro jesteście źli? Przecież z obfitości serca mówią usta. Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego wydobywa zło. Mówię wam natomiast: z każdego bezużytecznego słowa, które ludzie wypowiedzą, zdadzą sprawę w dniu sądu. Gdyż na podstawie własnych słów zostaniesz usprawiedliwiony i na podstawie własnych słów zostaniesz potępiony" (Ewangelia Mateusza 12, 33 - 37 - tłum. EIB). Każde nasze słowo ma wielką wagę i wydaje o nas świadectwo przed ludźmi i Bogiem. Mowa, że na podstawie słów naszych będziemy zbawieni lub potępieni, jest przenośnią, gdyż zbawienie dokonuje się przez wiarę. Nasze słowa jednak, tak samo jak uczynki, są owocem, który jest wskaźnikiem kondycji naszego serca.

Nie zawsze oczywiście unikniemy powiedzenia czegoś, co dla drugiego człowieka może być przykre. Jest tak choćby dlatego, że mamy mówić ludziom prawdę, a ta dla nich często nie jest wcale "lekkostrawna". Jeśli chcemy zaszczepić prawdę w drugim człowieku, musimy też dobierać słowa - tak, by ta prawda była choćby "dużą kluchą",  którą trudno przełknąć, ale nie kamieniem. Niosąc światło, mamy nim oświetlać drogę, a nie świecić po oczach. Zdarzało mi się w moim życiu mówić ludziom prawdę, ale w zupełnie nie taki sposób, jak powinna ona być powiedziana. Nieraz mówiłem tą prawdę z pełną pogardy dla ich wierzeń i przekonań wyższością - jakbym ja sam był człowiekiem najdoskonalszej wiary i kondycji duchowej. Myślałem, że gdy będę uderzać ich tą prawdą o nich, uczynię coś dobrego, ale tak się nie stało. Słowa nasze powinny zawsze wyrażać prawdę, lecz równocześnie także bezwarunkową miłość i cierpliwość. Prawda, którą mówimy bez miłości, może być siłą niszczącą. Brak miłości w słowach prawdy, osłabia prawdę. Słowa pełne prawdy, lecz przekazywane bez miłości nie są dobre i nie przyniosą dobrych skutków - tak samo, jak słowa pełne miłości, lecz nie przekazujące prawdy. Nasze słowa powinny być jak woda podana spragnionemu bliźniemu, nie zaś jak ostrze wymierzone w jego pierś.

Słowa są ważne i bardzo potrzebne - czasem jednak może lepiej jest zamilknąć i po prostu się modlić? Zwłaszcza wówczas, gdy cisną nam się na usta słowa może i prawdy, ale bez miłości czy w emocjach zbyt ciężkie... Ważyć własne słowa przed ich użyciem to naprawdę wielka sztuka. Myślę, że to, jak odnosimy się do innych i jak mówimy, odzwierciedla to, jak wiele czasu każdego dnia spędzamy na rozmowie z Bogiem. Zauważam taką prawidłowość, że im więcej czasu poświęcamy Bogu, tym łagodniejsi się stajemy wobec naszych bliźnich. Im więcej się modlimy, tym więcej widzimy własnych uchybień i tym lepiej ważymy słowa, które kierujemy do innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz