wtorek, 1 listopada 2016

Świat pogrążony w ciemności

Choć jest już 1 listopada, wracam jeszcze myślami do zagrożeń duchowych związanych ze "świętem" halloween. Halloween to nie tylko zagrożenie, ale także wyzwanie rzucone chrześcijanom. Wołamy, ostrzegamy, ale czy potrafimy sobie radzić z tym wyzwaniem także bardziej praktycznie?

Tym, co nie daje mi spokoju każdego roku pod koniec października, jest myśl: jak reagować na halloween. Jako rodzic (zakładając, że tak by było), nie zgodziłbym się na udział dziecka w halloweenowej zabawie, w żadnych przygotowaniach do tego "święta", czy aby choćby słuchało o nim podczas lekcji, lub było zachęcane do czegokolwiek, co ma z halloween jakikolwiek związek. Placówki wychowawcze muszą respektować zasady, także i wiary, według których dziecko wychowywane jest w domu i nie mogą mu wpajać tego, co się z tymi zasadami nie zgadza. Teoria. Praktyka jest taka, że rodzice nie mają kontroli nad tym, co dziecko słyszy w szkole - i są sygnały, że o halloween dzieci słuchają np. Na lekcjach języka angielskiego a na plastyce przygotowują halloweenowe dekoracje. Halloween dotarło do nas poprzez głupawe amerykańskie "kreskówki" i właśnie szkoły, gdzie postanowiono dzieci "otwierać na świat", przybliżać zamorskie zwyczaje i "odmienną kulturę". Cóż możemy zrobić? Chyba tylko tyle, by dzieci z domu wynosiły dobrą naukę i dobry przykład wiary, i niosły to ze sobą do szkoły. W domu trzeba toczyć duchowy bój o dziecko tak, by nauczyło się poza domem chronić się samo. Gdybym był rodzicem, chciałbym dziecko wychować tak, by miało odwagę powiedzieć nauczycielowi: "Nie, nie będę słuchać o halloween! Nie, nie będę robił latarni z dyni! Nie, nie będę rysował tych durnych obrazków!" - i choćby nawet wyjść z klasy. Żaden rodzic nie jest w stanie kontrolować w 100% tego, co dociera do dziecka. Dlatego tak ważne jest, by uczyć je tego świata - co jest dobre a co złe - i bożych zasad życia. I czuwać - a gdy widzimy zagrożenie, przeciwstawiać się diabłu odważnie i bez wahania! Gdy chodzi o sprawy duchowe, w placówkach wychowawczych nie musimy wcale prosić lub sugerować cokolwiek - my mamy prawo żądać, by dziecko było tam wychowywane w poszanowaniu wiary i przekonań chrześcijańskich.

Halloween na szczęście do has dotarł tylko częściowo. Durne filmy i zabawy. Na szczęście niewiele dzieci chodzi po domach, molestując przypadkowych ludzi o słodycze. Często się jednak zastanawiam, jak należałoby postępować w takiej sytuacji. Jeśli dziecko nie wyniosło z domu chrześcijańskich przekonań i wzorców, to raczej trudno mu będzie w bardzo krótkim czasie wyjaśnić, dlaczego nie powinno się w ten sposób bawić i dlaczego my sami w żaden sposób w tej zabawie nie uczestniczymy. Być może dobrym rozwiązaniem by było wręczanie takim gościom, zamiast "halloweenowych" słodyczy, jakichś drobnych podarków ewangelizacyjnych? Dobrym rozwiązaniem wydają się komiksy na podstawie Ewangelii, ale... skąd takowe dostać? Można też postawić na kreatywność:




Nie mogłem się nie uśmiechnąć, gdy na facebookowym profilu mego drogiego Brata w Panu z dalekiej Jamajki zobaczyłem to zdjęcie. Krzyż jest raczej "kontrowersyjnej urody", lecz napis na nim jest wprost genialny: "Nie ma cukierków - za to jest tutaj pod dostatkiem Jezusa. Zapukaj, jeśli potrzebujesz otrzymać zbawienie. Niech ci Bóg błogosławi." Zdjęcie zrobiono najpewniej gdzieś w USA, gdzie od dziesiątek lat "halloween" jest prawdziwą plagą.

Krzyż to coś więcej, niż tylko dwie skrzyżowane deski - to znak walki i zwycięstwa Chrystusa nad szatanem i śmiercią. To oręż, którym szatan został zwyciężony. Diabeł, widząc krzyż, wie, że musi odejść. Diabeł nie lęka się dwóch skrzyżowanych desek, lecz drży przed Tym, który na nich zawisł dla ratowania ludzi. Dzięki temu, co Jezus uczynił dla nas na krzyżu na Golgocie, my mamy życie, którego diabeł nie może nam już odebrać - nawet jeśli umrzemy, to i tak jedynie na jakiś czas, i wciąż przed sobą mamy całe życie, bez żadnego kresu! Halloween jest "świętem", które przed tysiącami lat diabeł zaszczepił wśród pogan - a przyjęło się ono wskutek strach przed śmiercią i demonicznego terroru. My nie musimy się lękać - bo krzyż Chrystusa uwalnia nas od lęku i śmierci. Krzyż, który był narzędziem służącym do zadawania męk i śmierci, jest dziś znakiem nowego życia. Jest też znakiem światłości i miłości Boga do człowieka. Tak więc krzyż i pełne mocy imię "Jezus" są bardzo dobrym znakiem na halloween, święto mroku i śmierci.

Ten świat jest pogrążony w ciemności. My zaś mamy w nim świecić ludziom światłem Chrystusa. Nie możemy przejmować ciemności z tego świata, nie możemy brać do siebie tego, co ta ciemność niesie - to my mamy rozświetlać te mroki! Nie zadeptujmy tego płomienia poprzez uleganie złym wpływom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz