sobota, 1 października 2016

Wolność

"Haniebne, bluźniercze sceny ujrzeli widzowie w bydgoskim Teatrze Polskim. Skandaliczny spektakl "Nasza przemoc, wasza przemoc" w wykonaniu aktorów z Chorwacji i Słowenii, wystawiono podczas Festiwalu Prapremier w Teatrze Polskim. Podczas przedstawienia z głośników słychać śpiewaną po niemiecku kolędę 'Cicha noc'. Na scenę wchodzi kilka par - w jednej mężczyzna z kobietą, w drugiej dwie kobiety, a w trzeciej dwaj mężczyźni. Tancerze zaczynają obcałowywać się po całym ciele. W pewnym momencie naga kobieta z muzułmańską chustą na głowie wyjmuje ze swojego krocza skręconą polską flagę. To nie koniec bulwersujących scen. W ostatniej aktor grający Chrystusa w cierniowej koronie, który wisi na krzyżu zmontowanym z kanistrów na benzynę, schodzi z krzyża i gwałci wspomnianą muzułmankę." (CHNNews.pl)

Ludzie mówią: "to odważna sztuka". O tak! Z naszego Boga, z Biblii i z wiary chrześcijańskiej zawsze można sobie "odważnie" szydzić i opluwać do woli. Bo my nie podkładamy bomb, nie wymachujemy karabinami, nie podżynamy gardeł, nie napadamy na siedziby bluźnierców. Można więc sobie pozwolić na "odwagę" zupełnie nic nie ryzykując. Ten Jezus bowiem, którym oni pogardzają i z którego szydzą, tak bardzo ich miłuje, że polecił nam, byśmy nie mścili się i również miłowali, byśmy na zniewagi i szyderstwa odpowiadali słowami Ewangelii i modlitwą, byśmy nie wojowali z ludźmi, którzy bluźnią i sprawiają nam przykrość, a nawet nas torturują i zabijają z powodu wiary w Boga, lecz byśmy wojowali z piekłem o tych ludzi. Przecież "bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich" (List do Efezjan 6, 12), a ludzie, którzy czynią wszelkie zło i pogardzają Bogiem, są tylko jego ogłupiałymi ofiarami. Ten, kto bluźni i szydzi z Boga, nie wyrządza ani Bogu, ani też Kościołowi żadnej szkody - on szkodzi tylko sobie, obnaża zgniłe od grzechów wnętrze swego serca. Oczywiście, jako chrześcijanin odczuwam przykrość, że ktoś szydzi z mojej wiary i bluźni przeciw Bogu - jednak bardziej przykry jest dla mnie fakt, że czyni to, bo jest w mocy piekła i tam też zmierza.

Nie dziwi mnie wcale, że jest głośny sprzeciw ludzi wierzących - choć może takie plugastwo wcale nie jest warte uwagi. Nie dziwię się, że poszły skargi do Prokuratury, gdyż niewątpliwie złamano polskie prawo - paragrafy dotyczące ochrony uczuć religijnych, a także ochrony symboli państwowych - i myślę, że słuszne jest, by ci, którzy prawo złamali, przez prawo zostali także z tego rozliczeni. Nie zdziwi mnie wcale, jeśli zapadną wyroki skazujące. Myślę też, że wkrótce możemy spodziewać się daleko idących "zmian kadrowych" w teatrze - myślę, że wyjdzie to placówce na dobre, gdyż "ludzi kultury" powinna cechować przede wszystkim... kultura, a w jej ramach jest także szacunek do innych. Jeśli dzięki temu uda się ograniczyć tego rodzaju bluźnierstwa, to bardzo dobrze. Wcale mi nie zależy na tym, by bluźniercy stawali przed sądami i byli zamykani w więzieniach - i myślę, że perspektywa osądzenia przez ludzi i grzywny lub "kraty" to ich mniejszy problem. Cóż bowiem znaczy najwyższa choćby grzywna i nawet lata za "kratą" wobec perspektywy piekła? Daleki jestem od tego, by wściekać się i wygrażać za to, co się stało, bo... zwyczajnie żal mi tych ludzi. 

W komentarzu do jednego z artykułów o tym skandalu, pewna kobieta napisała mniej więcej tak: "To jest sztuka, więc wszystko wolno, a idioci nie rozumieją..." Pozwoliłem sobie na postawienie dość dosadnie sformułowanego pytania: "Skoro tak, to zakładam, że nie poczułaby się pani też urażona, gdybym posiadając zdjęcie pani, lub też pani matki, w ramach 'performensu' na scenie obsikał je i obsrał? Uznałąby pani, że miałem do tego prawo w ramach 'swobody wyrazu artystycznego'?" Nie dostałęm odpowiedzi, ale myślę, że jednak poczułaby się wówczas urażona. Być może zresztą nie otrzymałem odpowiedzi, gdyż... poczuła się urażona samym pytaniem? A może by tak zrealizować i wystawić spektakl ukazujący na przykład jak obrzydliwe są przeróżne zboczenia, lub pokazujący prawdę o aborcji... Jak to wówczas będzie z tą obroną "swobody artystycznego wyrazu"? To pytanie jest, rzecz jasna, retoryczne. W podobnych sytuacjach zawsze słyszę: "Musicie być tolerancyjni i wrażliwi, szanować drugiego człowieka i akceptować go takim, jakim jest. To człowiek i też ma uczucia i potrzebuje delikatności." Jak to jest, że wszelkie prawa wolności dotyczą tylko tych, którzy plują na tradycyjne wartości? Od nas wymaga się milczenia - i to właśnie wówczas, gdy najpilniej trzeba świadczyć dobro, mówić i pomagać ludziom. Cytując Klasyka: dziwny jest ten świat... Nota bene ten właśnie Klasyk powiedział też kiedyś, że wolność w tym świecie często jest mylona ze swawolą.

Wolność nie może polegać na "róbta co chceta". Wolność nie znaczy, że możesz kogoś opluwać i deptać. Tylko głupiec uważa, że wszystko mu wolno. Mądry zaś rozumie, że wolność musi mieć granice, których nie wolno przekraczać. Tą granicą jest wolność i godność drugiego człowieka i poszanowanie dla jego przekonań i wartości życiowych. Wolność nie oznacza braku reguł. Bóg obdarzył człowieka wolnością, ale dał też przykazania - i one służą właśnie temu, by człowiek był wolnym i mógł się tą wolnością cieszyć. Szacunek do drugiego człowieka, delikatność i wrażliwość w obcowaniu z innymi ludźmi, otwartość i zrozumienie, szanowanie wolności bliźnich - to właśnie wypływa z prawdziwej, duchowej wolności. Ten, kto szydzi, bluźni i nie liczy się z drugim człowiekiem, wcale wolnym nie jest!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz