środa, 19 października 2016

W obronie życia

Może i jestem "protestantem", ale właściwie po raz pierwszy poszedłem protestować - wyrazić swoje niezadowolenie z powodu niedostatecznej ochrony życia ludzkiego w naszym kraju, zaprotestować przeciwko mordowaniu nienarodzonych. Obrona  bliźnich  - w szczególności zaś tych najsłabszych i bezbronnych - jest jedną z najważniejszych powinności uczniów Chrystusa. Zawsze powtarzam: chrześcijanin jest powołany do bycia "pro-life", gdyż czci przecież Boga, który sam w sobie jest życiem - Jezus o sobie powiedział: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem..." (Ewangelia Jana 14, 6) - i od którego wszelkie życie pochodzi. Kochać Boga, to znaczy także kochać życie! Dlatego wziąłem udział w "Białym Marszu", który przeszedł ulicami Poznania w minioną niedzielę.

Akcja była owocem porozumienia i współpracy bardzo różnych środowisk prawicowo - konserwatywnych, z których - cóż - nie z każdą mi jest "po drodze". ;) W marszu wzięło udział kilkaset osób, w tym bardzo dużo młodzieży. Być może trudno go porównywać z "czarnym protestem", ale... wiadomo dokąd prowadzi szeroka droga o dużym natezeniu ruchu. Jezus mówi: "Wchodźcie przez ciasną bramę, gdyż przestronna jest brama i szeroka droga, która prowadzi do zguby i wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą" (Ewangelia Mateusza 7, 13). Oczywiście wcale to nie znaczy, że przeciwników aborcji jest tylko garstka. "W najnowszych badaniach Grupy IQS 65% ankietowanych zgodziło się ze stwierdzeniem, że prawo powinno bezwarunkowo chronić życie wszystkich dzieci od chwili poczęcia. 23% osób uznało, że prawo powinno umożliwić zabicie dziecka w przypadku wykrycia poważnej choroby. 12% badanych nie miało zdania" (źródło: Opoka.org). Szkoda, że nie było nas więcej, ale reprezentowaliśmy wszystkich tych, którzy są przeciwko zabijaniu nienarodzonych.

Nie byliśmy ubrani na biało... Gdyby to była inna pora roku, zapewne by tak było, bo większość z nas ma jakieś białe koszulki, a tylko niewielu białę kurti lub płaszcze. Ta biel była więc raczej symboliczna - białe balony, białe kokardy, białe wstążki i wielkie płąchty białych materiałów. "Biały marsz" od "czarnego protestu" róznił się też i tym, że nie było żadnych obraźliwych transparentów, przejawów pogardy dla drugiego człowieka, wulgarnych gestów... Na "czarnych protestach" pojawiały się wieszaki - na "białym marszu" także, lecz na nim nie były one gołe, nie były znakiem przemocy, lecz były na nich ubranka dla małych dzieci, które potem przekazano, by trafiły do domów samotnej matki. A co dobrego dla bliźnich uczyniono podczas tych wszystkich "czarnych protestów"? Komuś przejkazano jakąkolwiek pomoc? Nie! Bycie "pro-life" to nie tylko bycie przeciwko aborcji, ale służba drugiemu człowiekowi - służba kobietom i dzieciom będącym w trudnej sytuacji życiowej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz