wtorek, 4 października 2016

Świat pogrązony w ciemności

Wracam jeszcze myślą do tematu aborcji i trwających protestów. Żyjemy w dziwnych czasach i w bardzo dziwnym świecie. Staram się dość uważnie i wnikliwie przyglądać naszej rzeczywistości i zauważyłem coś doprawdy zadziwiającego. Otóż ci sami ludzie, którzy głoszą poglądy o "prawie kobiety do decydowania", dostępności aborcji - i to czasem nawet aborcji na życzenie! - równocześnie: 1) myślistwo uważają za zbrodniczy proceder; 2) występy cyrkowe uważają za bestialskie dręczenie zwierząt; 3) dawanie klapsów dzieciom uważają za przemoc; 4) są przeciwko karze śmierci za zbrodnie... Czyż nie jest to absurdalne?

Nieraz, gdy "lewa strona" zaczyna rozmawiać o "prawach zwierząt" i "potrzebie" wprowadzenia zakazów występów cyrków ze zwierzętami, albo o "skandalicznym procederze" polowań, ja "wsadzam kij w mrowisko" i zadaję proste i logiczne pytanie: "A aborcja? Co myślicie o zabijaniu nienarodzonych ludzi?" Zwykle w tym momencie robi się afera, że jakiś "nawiedzony fanatyk" w ogóle porusza tą sprawę. Zawsze się znajdzie ktoś, kto rzuci: "a co to ma do rzeczy?" Ma! Bo jeśli głosi się hasła w rodzaju: "zwierzę nie jest rzeczą" (z czym się najzupełniej zgadzam!), to tym bardziej człowiek, to zawsze jest KTOŚ, a nie "coś"! Tak samo, gdy mowa jest o "bezstresowym wychowaniu", też lubię zapytać o aborcję. Bo jak to możliwe, że klaps (nawet 100% zasłużony i potrzebny!) jest dla ludzi "okrucieństwem", a nie jest nim dla nich rozerwanie na kawałki ciała dziecka w brzuchu kobiety? Ludzie oburzają się na kontrowersyjne wystawy "prolajferów", ale za okrutne nie uważają tego, co jest pokazane na eksponowanych zdjęciach, lecz ich eksponowanie. Jeśli za danie dziecku klapsa można być postawionym przed sądem, a nawet trafić do więzienia, a "aborcja musi być legalna i dostępna", to jest to czysta paranoja!


Żyjemy w chorym świecie, śmiertelnie skażonym przez grzech. W świecie tym zło jest nazywane dobrem, bandytyzm - szlachetnością; dobro zaś jest nazywane złem, miłość - fanatyzmem a troska o drugiego człowieka arogancją. Ludzie tego świata światłość nazywają "ciemnotą", a ciemność "oświeceniem"! "A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światłości i nie zbliża się do światłości, aby nie ujawniono jego uczynków. Lecz kto postępuje zgodnie z prawdą, dąży do światłości, aby wyszło na jaw, że uczynki jego dokonane są w Bogu" (Ewangelia Jana 3, 19 - 21). 

Nie zmienimy tego świata, lecz nie wolno nam się poddać - żyjąc w światłości, którą dla nas jest Chrystus, powinniśmy nieść tą światłość w tym świecie. "Nikt też nie zapala świecy i nie nakrywa jej naczyniem ani nie stawia pod łóżkiem, ale stawia ją na świeczniku, ażeby widzieli światło ci, którzy wchodzą" (Ewangelia Łukasza 8, 16). Nie zmienimy i nie uporządkujemy tego świata... A jednak nasz, chrześcijański głos jest ważny - także w sprawie aborcji - i powinien brzmieć tak głośno, jak to tylko możliwe. Powinniśmy wołać w ciemnościach tego świata, przyzywać ludzi do Chrystusa - Pana ŻYCIA - w nadziei, że światłość się rozszerzy dalej wśród tych ciemności świata... Ten świat nie stanie się nigdy moralnie poukładanym - my zaś powinniśmy dbać o to, by doskonalić w nas samych porządek moralny i świecić, ŚWIECIĆ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz