poniedziałek, 31 października 2016

Smród siarki

"Ding-dong" - odzywa się wieczorem dzwonek przy moich drzwiach. Wyglądam przez "judasza" i widzę grupkę dzieci, wyglądających tak, jakby właśnie uciekły ze szpitala psychiatrycznego. No tak. 31 października. Halloween - święto pogan, satanistów a nade wszystko głupoty i komercji. Nie obchodzę, więc nie otwieram. Jest to w gruncie rzeczy dość napastliwa forma żebractwa. W dodatku o bardzo mrocznych, pogańskich korzeniach. 

Wielu ludzi mówi mi: "Wyluzuj! To tylko zabawa!" Czy aby na pewno? Może i zabawa, ale czy przypadkiem nie jest to zabawa z... diabłem? Karty tarota, tabliczki ouija, czy "wirujące talerzyki" też bywają uznawane za formę zabawy. Do czasu! Potem się okazuje, że w tej zabawie uczestniczy ktoś, kogo wcale do niej nie zapraszaliśmy i kogo obecności nawet nie jesteśmy świadomi. W dodatku ten ktoś okazuje się być "wodzirejem", który całą "zabawą" kieruje i dla którego to wcale nie jest zabawa! Gdzieś na końcu otwierają się na pełną szerokość bramy innego świata i wówczas ludzie z przerażeniem dostrzegają, z kim naprawdę się bawili, z kim igrali. Nigdy, nawet dla zabawy, nie powinniśmy uczestniczyć w żadnych pogańskich czy okultystycznych rytuałach, ani nie powinniśmy z nich czegokolwiek czerpać. "Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1. List do Tesaloniczan 5, 22). To, co zdaje się nam być "fajną zabawą" może się bowiem okazać śmiertelną pułapką, z przerażająco realną obecnością diabła - arcymistrza kamuflażu, który bardzo lubi udawać, że go nie ma.

Każdy z nas z pewnością zetknął się choćby raz z hasłem - pytaniem: "WWJD" - "What Would Jesus Do?", czyli: "Co uczyniłby Jezus?" I to jest bardzo dobre pytanie także na halloweenowy wieczór? Czy Jezus przebrałby się za zombie, jakiegoś szkieletora lub czarownika? Raczej trudno to sobie wyobrazić. Jest też i inne ciekawe pytanie, które warto sobie postawić: czy zaprosilibyśmy do tej zabawy Jezusa? Myślę, że nawet spośród tych wierzących, którzy bawią się w halloween, większość by się zawahała i jednak by tego nie uczyniła. A to jest najlepsza wskazówka, że coś z tym "świętem" jest jednak bardzo "nie tak"! Jeśli gdzieś nie ma miejsca dla Jezusa, jeśli trudno sobie wyobrazić Jego udział w tym, to znaczy, że czuć w tym "smród siarki", nawet jeśli nieźle zamaskowany, i my powinniśmy się od tego trzymać z dala, "jak od zarazy".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz