środa, 7 września 2016

Zbliżenie

"Potem ukazał mu się Pan w dąbrowie Mamre, gdy siedział u wejścia do namiotu w skwarne południe. A podniósłszy oczy, ujrzał trzech mężów, którzy stanęli przed nim. Ujrzawszy ich, wybiegł od wejścia do namiotu na ich spotkanie..." (1. Księga Mojżeszowa 18, 1 - 2)
Scenę tą przedstawia kolejna ikona ze zbiorów muzeum na Zamku Górków w Szamotułach, jaką chciałbym się z wami podzielić. Również przed nią spędziłem sporo czasu, nie tylko kontemplując sztukę, lecz także medytując nad jej treścią


Na obrazie tym mamy ten sam motyw, co na "Świętej Trójcy" Rublowa. Malowidło, które wyszło spod ręki Rublowa jest nie tylko ikoną samą w sobie, ikoną jako obrazem, lecz także ikoną - symbolem starotestamentalnego objawienia Boga Trójjedynego. Obraz Rublowa jest doskonały, jako dzieło sztuki i jako pewnego rodzaju "traktat teologiczny", lecz równocześnie jest niepełnym obrazem tego, co zdarzyło się w Mamre. Ta XIX - wieczna ikona ruska, napisana przez anonimowego ikonopisa, ujęła mnie właśnie pełnią biblijnej treści, gdyż prócz Boga - objawiającego się pod postacią aniołów - jak u Rublowa, mamy także Abrahama i Sarę. Cóż takiego wyczytuję z tej jakże wspaniałej sceny?

Oto Bóg przychodzi do człowieka! Bóg zniża się do ludzi, by dać okazję bliskiego obcowania z sobą, by stać się dla ludzi bliższym, by rozmawiać, by  zawrzeć przymierze... Najpełniej Bóg przyszedł do nas znacznie później, jako Jezus Chrystus. Cofnijmy się teraz o wiele wieków. Adam i Ewa mieli niezwykły przywilej życia w prawdziwej bliskości z Bogiem w raju, lecz sami zerwali tą więź, przez grzech oddalili się od Boga. Gdy skryli się w zaroślach, słyszeli, jak Bóg ich woła i poszukuje. Bóg wiedział, że się skryli, wiedział dlaczego i wiedział gdzie. Gniewało go nieposłuszeństwo i wiedział, że musi osądzić postępek ludzi. Jego "poszukiwanie" po ogrodzie jest dla mnie znakiem wyjścia naprzeciw człowiekowi. Bóg zawsze wychodzi człowiekowi naprzeciw. Pierwszy krok do zbliżenia się człowieka i Boga zawsze jest robiony przez Boga. My nie możemy nic uczynić, by być bliżej Niego, więc On na wiele sposobów zbliża się bezustannie do nas. To nie my nawiązujemy relacje z Bogiem - to Bóg nawiązuje relacje z nami, objawia się nam różnymi sposobami, odnawia zerwane niegdyś więzy. Bo w nas nie ma życia, póki życie w nas nie jest odnowione przez przyjaźń z Bogiem - żyjąc bez Boga, w grzechu jesteśmy tak naprawdę... martwi za życia, a trup jest trupem i nie może nic zrobić. Bóg wychodzi ku człowiekowi, bo człowiek nie może wyjść naprzeciw Bogu.

Ikona ta jest dla mnie pięknym obrazem tego, jak bardzo Bóg ceni sobie relacje z człowiekiem. Patrząc na nią, dziękuję Bogu za to, że nigdy się od nas nie odwrócił, że nigdy nie przestał nas szukać, że niezmiennie od wieków wychodzi ku nam, byśmy mogli żyć w odnowionych relacjach, by na nowo uczynić nas swoimi dziećmi, byśmy na nowo mieli życie i to życie w pełni obfitości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz