środa, 7 września 2016

Czy chrzczenie dzieci ma sens?



Od kilku dni wokół tego - trzeba przyznać zabawnego filmiku - opublikowanego na jednym z serwisów społecznościowych, rozgorzała dyskusja nad sensownością chrztu dzieci. Nie w kwestii chrztu niemowląt - jak to jest u katolików, prawosławnych, anglikanów, luteran, etc. - lecz w kwestii wieku, w którym należy dokonywać chrztu. Filmik ten można określić słowami: "i śmieszno, i straszno", bowiem jest obrazem zbłądzenia wspólnot chrześcijańskich, które zbyt lekko traktują sprawę chrztu. Widzimy tu dziecko, które wyraźnie nie rozumie, czym jest chrzest i pastora, który... najwyraźniej też tego nie rozumie, bo śmieje się i uważa chrzest za dokonany - tymczasem żaden chrzest się w rzeczywistości nie odbył, a po prostum dziecko zanurkowało w chrzcielnicy.

Chrzest to nie jest samo zanurzenie w wodzie. Chrzest ma sens tylko wówczas, gdy jest konsekwencją nawrócenia i wiary, gdy jest świadomym wyborem Chrystusa jako drogi życia. Nigdzie w Słowie Bożym nie mamy określonego minimalnego wieku dla chrztu, jednak uważam, że nie powinno się chrzcić osób poniżej 12 - 13 roku życia. Dlaczego? Bowiem dopiero w tym wieku zaczyna się rozwijać silnie świadomość i osobowość. Nie jest przypadkiem, że bywa to określane jako "trudny wiek" - okres buntu, prób stawiania na swoim... To czas dojrzewania, dorastania do samostanowienia. Gdy człowiek ma 14 - 15 lat, jest to czas pierwszych "życiowych" decyzji. I to jest dobry okres na chrzest, który jest przymierzem z Bogiem zawieranym na całe życie. Tak więc, chociaż Bóg nie mówi nam od jakiego wieku należy chrzcić, to podpowiada to zdrowy rozsądek i rozeznanie w kwestii dojrzewania.

Zadziwia mnie fakt, że są społeczności, które chrzczą dzieci, a wciąż określają się jako "ewangeliczne - baptystyczne". Gdy przy filmiku wyraziłem swoje zdanie w kwestii minimalnego wieku kandydatów do chrztu, pewien człowiek napisał: "W większości naszych Kościołów nie ma minimalnego wieku, kiedy można dokonać chrztu. Jeśli potrzeba, zawsze możemy potem oddać swoje życie Jezusowi albo ochrzcić się ponownie. Jutro nie jest obiecane i nie ma pewności, że ktoś dożyje wieku 12 ./ 13 lat." W Słowie Bożym znajdujemy wspomnienie pewnego zdarzenia: "A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go" (Dzieje Apostolskie 8, 36 - 38). Owo "jeśli wierzysz" jest niezwykle istotne i choć nie powtarza się w Biblii dosłownie, to zawsze, gdy jest mowa o chrzcie, jest też mowa najpierw o wierze, i to będącej świadomym wyborem. 

W Słowie Bożym nie ma też nic o powtórnym chrzczeniu "w miarę potrzeby". Jest zawsze tylko jeden chrzest. Owszem, chrzest powinien być dokonany, jeśli wcześniej człowiek został ochrzczony bez świadomej włąsnej wiary - jako niemowlę czy dziecko. Ale to znaczy tylko tyle, że to, co zostało dokonane wcześniej, żadnym chrztem tak naprawdę nie było i nie ma żadnego duchowego znaczenia - ani dla Boga, ani dla człowieka. To oczywiście prawda, że nie ma żadnych gwarancji, że dziecko dożyje wieku 12 czy 13 lat. Ale nie ma też przecież żadnych gwarancji, że dożyje wieku 5 lat. Nie ma też żadnej pewności, że dożyje 5 dnia po urodzeniu. Ba! Nikt nie zagwarantuje też, że na pewno nie umrze, zanim się narodzi, więc może należałoby znaleźć metodę chrzczenia jeszcze nienarodzonych tak "na wszelki wypadek"?! Oczywiście ironizuję. Teraz już na poważnie: nie chrzest zbawia człowieka, lecz wiara, której chrzest jest tylko konsekwencją i przypieczętowaniem. Ponadto Słowo Boże mówi: "Wtedy mu przyniesiono dzieci, aby włożył na nie ręce i modlił się; ale uczniowie gromili ich. Lecz Jezus rzekł: Zostawcie dzieci w spokoju i nie zabraniajcie im przychodzić do mnie; albowiem do takich należy Królestwo Niebios. I włożył na nie ręce, po czym odszedł stamtąd" (Ewangelia Mateusza 19, 13 - 15). "Gdybyście byli ślepi, nie mielibyście grzechu..." (Ewangelia Jana 9, 41). Nie potrzeba ratować dzieci przed wiekuistym zatraceniem, bowiem Bóg odpuszcza im ze względu na nieświadomość. A jeśli dzieciom potrzebny jest chrzest, to dlaczego Jezus tego nie mówił i tylko im błogosławił?

Możemy się śmiać z tego filmiku, lecz naprawdę pokazuje on poważny kryzys wiary i praktyki chrześcijańskiej. Słowa: "nie ma ustalonego minimalnego wieku dla chrztu" nasunęły mi skojarzenie: nie ma też ustalonego minimalnego wieku, od którego można być nauczycielem w Kościele, kaznodzieją i... są takie społeczności, gdzie dzieci wpuszczono na kazalnice i pozwolono nauczać! A przecież aby nauczać wpierw samemu trzeba być dojrzałym w wierze i posiadać mądrość i wiedzę. Kościół musi kierować się nie tylko wiarą, lecz także rozsądkiem, by nie stać się karykatorą samego siebie. Wróćmy na koniec do chrztu. Chrzest to polecenie dane nam od Boga, nie zaś zabawa, i musi być praktykowany rozważnie i traktowany z należytą powagą.

2 komentarze:

  1. Hej. Czytam Twój blog już od dawna i dziękuję za Twoją pracę. :) Również mam poglądy baptystyczne, jednak chciałbym się odnieść do podanego przez Ciebie cytatu: Dz 8:36-38. Wielu uważa werset 37 za dodatek do Pisma Świętego, ponieważ nie występuje on w wielu manuskryptach. Jak odnosisz się do tego problemu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia tego wersetu faktycznie nie jest jasna. Bibliści nie są zgodni, czy jest to fragment oryginalny, czy też późniejszy dopisek. Z pewnością był on już na tym miejscu w III wieku - na co wskazują pisma m.in. Ireneusza z Lyonu i Cypriana z Kartaginy. Natomiast nie zmienia on wymowy całości. Nawet jeśli dopisała to "inna ręka", jest on wyraźnym świadectwem, jakie było podejście do chrztu w czasach wczesnochrześcijańskich. Według części badaczy możliwe jest, że fragment ten "przeniknął" na karty Biblii z wykształconego zapewne już w czasach apostolskich obrzędu chrztu, pewnej formy "liturgii". :)

      Usuń