piątek, 26 sierpnia 2016

Skromność jest cnotą

"I uczynił Pan Bóg Adamowi i jego żonie odzienie ze skór, i przyodział ich" (1. Księga Mojżeszowa 3, 21)
Choć Adam i Ewa, póki nie zlekceważyli postanowienia, które usłyszeli z ust Boga, i nie dopuścili się grzechu, chodzili po ogrodzie Eden nago, to jednak wolą Boga jest, by człowiek nosił ubrania. Bóg był w pewnym sensie... pierwszym krawcem w historii! Konieczność noszenia ubrań jest jedną z konsekwencji grzechu. Jest aktem litości dla ludzi, który nagle poczuli się skrępowani swą nagością. Ubranie nie jest karą, lecz nałożoną na nas ochroną. Bóg nauczył nas nie tylko, byśmy nosili ubiór, lecz także by ubiór nasz był skromny, by nie odsłaniał zbyt wiele, by chronił przed grzechem (nie wzbudzał pożądliwości).

"Niestosowne" burkini
Ostatnio głośno się mówi o tzw. "burkini". "Burkini" to jest plażowy strój muzułmański, zaprojektowany tak, by gorliwe muzułmanki mogły korzystać z plaży i kąpieli, nie łamiąc przy tym zasad islamu. "Z powodu obaw o bezpieczeństwo publiczne władze Cannes na południu Francji zakazały na plażach kostiumów całkowicie zakrywających ciało, czyli burkini. (...) Zgodnie z nowymi przepisami wstępu na plaże nie mają osoby 'ubrane w nieodpowiednią odzież, która nie wyraża poszanowania dla norm moralnych i świeckości państwa'" (źródło: Lex.pl). Jako chrześcijanin jestem przeciwny islamowi i islamizacji Europy, lecz jednocześnie jestem za swobodami obywatelskimi, w tym także swobodą dot. życia religijnego. Jeśli ktoś zabrania noszenia ubioru zgodnego z przekonaniami religijnymi, czy symboli religijnych, mamy do czynienia z systemem opresyjnym, antywolnościowym. Lecz nie o tym chcę dziś pisać.

Tym, co mnie zdumiewa w owym rozporządzeniu jest fakt, że za "nieodpowiedni" i "niezgodny z normami moralnymi" uznany został strój, który okrywa dość dokładnie noszącą go kobietę. Równocześnie całkowicie dopuszczalna i uznawana za "odpowiednią" i "zgodną z normami moralnymi" jest... niemal całkowita nagość! Dziś, gdy idzie się na plażę, widzi się wokół same wypięte do słońca pośladki! Wiecie czym rózni się moda plażowa z początków XX wieku od tej z początków XXI wieku? Wyjaśnia to nieco rubaszny dowcip: "Na początku XX wieku kobieta musiała zdjąć majtki, żeby można było zobaczyć pośladki, a na początku XXI wieku musi rozchylić pośladki, żeby można było zobaczyć majtki". I taka jest, niestety, prawda. Niektóre "stroje" kąpielowe to już właściwie tylko skraweczki materiału o kilkucentymetrowej powierzchni. Tzw. "mikro-bikini" oferowane są nawet w rozmiarach... dziecięcych! Nie służą już do zakrywania czegokolwiek, lecz wprost przeciwnie - mają to ukazywać, przyciągać uwagę i wzbudzać pożądanie. Szokujące jest to, że takie "stroje" (nawet zupełnie odsłaniajace "wstydliwe miejsca"!) są uznawane za "stosowne" i "zgodne z normami moralnymi". Cóż, nie świadczy to, niestety, dobrze o owych "normach moralnych" naszego "postępowego świata"!

"Stosowne" bikini
Na polskich plażach jeszcze nie jest najgorzej, niektóre trendy jeszcze się (na szczęście!) u nas nie przyjęły. Jednak i u nas już widać "sznureczki między poślad- kami" i osobiście widziałem już także na naszych plażach nawet... 12 - 13 letnie dziewczynki "ubrane" w ten właśnie sposób. To, co możemy widzieć na plażach konkuruje już w zasadzie z... pornografią i czasem zastanawiam się, czy dzieci należy prowadzić na plażę, by nie chłonęły takich współczesnych "norm moralnych".

Plaża. Woda. Słońce. To wszystko są dary Boga dla nas i Boga cieszy, gdy znajdujemy dzięki nim wytchnienie i przyjemność. Mamy prawo korzystać z plaży i wody, jednak równocześnie powinniśmy dbać o skromność ubioru, w którym z nich korzystamy. Nie znaczy to, że mamy się ubierać, jak nasi dziadkowie, czy pradziadkowie, jednak winniśmy się ubierać także na plażę tak, by nagość nasza była okryta i by strój nasz był "tarczą", by chronił nas i innych nie pobudzał do grzesznych myśli. Nasz strój, także ten plażowy, powinien odzwierciedlać naszą wiarę i także na plaży powinniśmy być ubrani i zachowywać się tak, by podobać się naszemu Panu. W kwestii moralności więcej sympatii i szacunku mam do muzułmanek w "burkini", które szanują same siebie i poważnie traktują swą wiarę, niż do pań "ubranych" w "sznureczki i paseczki".  Podobnie trudno mi szanować młode dziewczyny, które wychodzą z domu ubrane jak "panienki" wcale nie z "dobrego domu". Myślę, że muzułmanki są nam "solą w oku" w dużej mierze dlatego, że nasze społeczeństwo upadło pod względem moralnym tak bardzo nisko.

Byłbym skończonym hipokrytą, gdybym nie dodał: kiedyś postrzegałem te kwestie zupełnie inaczej; podobało mi się to, że panie pokazują piersi i pośladki; to, co widziałęm na plażach i zdjęciach, wzbudzało we mnie pożądanie i ciągnęło na dno, do samego piekła. Potrzebowałem naprawdę długiego czasu, by dojrzeć do zrozumienia, że skromność, ostrożność w odsłanianiu swego ciała, jest naprawdę wielką cnotą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz