czwartek, 14 lipca 2016

Odrzuceni

"Nad jego głową przybito do krzyża tabliczkę z napisem: 'To jest król Żydów'. Jeden z przestępców wiszących obok, również drwił: - Ty jesteś Mesjaszem? ocal więc siebie i nas przy okazji. Lecz drugi go upomniał: - Czy nawet w godzinie śmierci nie boisz się Boga? Myśmy swymi uczynkami zasłużyli na śmierć, lecz ten człowiek nie uczynił nic złego. I dodał: - Jezusie, wspomnij o mnie, gdy znajdziesz się w swoim Królestwie! A Jezus odpowiedział: - Uroczyście ci przyrzekam, że dziś jeszcze będziesz ze mną w raju." (Ewangelia Łukasza 23, 38 - 43 - tłum. "Słowo Życia")
Nam, ludziom, tak łatwo przychodzi przekreślać ludzi. Tak łatwo ich skazujemy i odrzucamy. Tak łatwo mówimy: "Z niego nic nie będzie! On nie jest nic wart! szkoda czasu, by jeszcze się nim zajmować. On i tak się nie zmieni!" Z tego pijaka nic już nie będzie! Ten złodziej nigdy się nie zmieni! Zawsze będzie kradł! Zabijmy tego mordercę - śmierć za śmierć! Wykastrować tego pedofila! Ten chuligan z ulicy to gorszy niż pies! To nie człowiek! Nie ma w sobie nic ludzkiego! Nie zasługuje na to, by się nim zająć...  Najlepiej omijać takich ludzi. Cokolwiek byśmy dla nich nie zrobili, to nic nie da, bo oni się nie zmienią. nie są warci naszej litości! Czyż nie tak właśnie często myślimy? Czyż nie patrzymy na leżącego w kałuży pijaka z obrzydzeniem lub szyderstwem? Czyż nie odwracamy się od ludzi skazanych za występki? Ja obserwuję ten świat i widzę jak często to właśnie czynimy. Tak często skreślamy ich, a wręcz wolelibyśmy, aby przestali istnieć, aby zniknęli z naszego doskonałego świata i wówczas my, przecież tacy "doskonali" byśmy się czuli miło i komfortowo.

Bóg tak bardzo się od nas różni! Bóg nigdy nikogo nie skreśla - póki w ludzkim ciele jest duch, póki serce bije, póki jest oddech... I nam też nie wolno przekreślać ludzi. Ich czyny mogą nam się nie podobać, ich wygląd i zapach nam się może nie podobać, ich zachowanie i mowa mogą nam się nie podobać - ale cokolwiek by nie uczynili, są ludźmi. I póki żyją ich życie może się zmienić. I jest wielu ludzi - i znam osobiście takich ludzi - którzy niekiedy wiele lat żyli w rynsztoku. Uczynili wiele zła i ich życie było podłe Wielu ludzi z pewnością nimi wzgardziło, odwracało się od nich i mówiło: "Z tego to już nic nie będzie!" Ale Bóg się od nich nie odwrócił i wyciągnął ich z błota. Niejeden złodziej, gangster, homoseksualista, narkoman, alkoholik czy morderca jest dziś w Kościele! Niektórzy są nawet pastorami! Niekochani i skreśleni przez ludzi, lecz miłowani przez Boga w końcu do Niego przyszli, a On dotknął się ich życia i przemienił je. Bo zawierzyli Mu! A ci, którzy mają się za lepszych nie wierzą: "Przecież to niemożliwe, że oni się zmienili! Przecież oni nic nie blki warci i z pewnością się tak naprawdę nie zmienili! Bandyta zostanie bandytą! Pijak zostanie pijakiem! Nie... Nie wierzę... On się z pewnością nie zmienił, to tylko pozory..." nawet tzw. "chrześcijanie" tak często odrzucają tych ludzi - nawet wówczas, gdy zaczyna się dla nich nowe życie, życie z Chrystusem.

Ten człowiek, który zawisł na krzyżu obok Chrystusa, uczynił wiele złego. On sam widział to i z pewnością żałował swych czynów. Uznał siebie za grzesznego i zwrócił się do Jezusa. Uwierzył, że jest On Bogiem i że, choć nie ściągnie go z krzyża i nie ocali przed śmiercią, może tyle dla Niego uczynić. Jezus nie wzgardził Nim, nie przekreślił go... On go zapewnił, że jeszcze dziś będzie z Nim w raju! Przebaczył mu wszystkie jego winy. Ten łajdak, którym ludzie gardzili, na krzyżu, umierając, zaczął żyć na nowo! Jest wiele świadectw ludzi, którzy żyli w brudzie i grzechu. Wielu było zwykłymi zbrodniarzami. Dziś są zbawieni i będą w niebie! tak! w niebie będzie niejeden morderca, niejeden gwałciciel, niejeden narkoman, niejeden pijak, co pół życia przepił! A niejeden tak zwany "porządny człowiek" pójdzie do zupełnie innego miejsca. Bo kluczem do zbawienia nie jest to, jak wyglądało nasze życie, ale czy zawierzyliśmy Chrystusowi, czy nawróciliśmy się i uwierzyliśmy w Niego.

Na marginesie. Ów złoczyńca, który zwrócił się do Jezusa, zwany jest zwyczajowo "Dobrym Łotrem". Jest to klasyczna antylogia, sprzeczność. Jednak to określenie jest niezwykle trafne, gdyż ukazuje nam przemianę, jakiej może doświadczyć człowiek w kontakcie z Bogiem. Tak naprawdę każdy chrześcijanin ma w sobie takiego "dobrego łotra", bo każdy z nas uczynił w swym życiu wiele złego - nawet już po przemianie serca, bo nie jesteśmy grzechoodporni. Chrześcijanie to zgromadzenie... świętych grzeszników (znów oksymoron!), którzy podobnie jak ów złoczyńca z krzyża, zrozumieli swój grzech i powierzyli się Bogu. A skoro wszyscy zgrzeszyliśmy w swym życiu, nie mamy prawa odwracać się od innych grzeszników - w przeciwnym razie bowiem stajemy się faryzeuszami bez prawdziwej wiary, obrzydliwymi Bogu. Bóg powołuje nas na wojowników, byśmy walczyli o dusze ludzkie, "łowili ludzi" w morzu grzechu dla Boga. Bóg wzywa nas do wytrwałości i spoglądania na ludzi z nadzieją, nigdy zaś ze zniechęceniem i wzgardą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz