piątek, 22 lipca 2016

Nadzieja dla Polski

"Przede wszystkim więc usilnie zachęcam, żeby błagania, modlitwy, wstawiennictwa, dziękczynienia zanoszono za ludzi wszelkiego pokroju, za królów i wszystkich zajmujących wysokie stanowiska - abyśmy mogli dalej wieść spokojne i ciche życie w pełni zbożnego oddania i powagi" (1. List do Tymoteusza 2, 2 - tłum. "Biblia Poznańska")
Źródło: Facebook, autor nieznany
Od dawna nie angażuję się w żaden sposób w życie polityczne naszego kraju. To znaczy: nie chodzę do wyborów. Dlaczego? Powód jest prozaiczny: nie mam na kogo głosować! Wybór pomiędzy naszymi ugrupowaniami politycznymi to jak wybór... między dżumą a cholerą. Brakuje mi ogromnie na polskiej scenie politycznej chrześcijańskiej partii, której członkowie byliby tak w życiu prywatnym, jak i publicznym prawdziwymi naśladowcami Jezusa Chrystusa. Przy rozdziale Kościoła od Państwa, potrzeba jednak chrześcijaństwa w polityce - ludzi, którzy kierowaliby się miłością i troską o ludzi, którzy kształtowaliby życie polityczne i sprawy naszego kraju na sposób chrześcijański, szanując przy tym ludzi myślących odmiennie. Tacy politycy, których mógłbym poprzeć, to, niestety, "unikalne sztuki" i ku mojej rozpaczy... żaden z nich nie występuje w moim regionie. Zawsze podziwiałem na przykład Johna Abrahama Godsona, który jest człowiekiem wielkiego serca i rozumu. On spośród wszystkich naszych polityków jest najlepszym... Polakiem i patriotą, któremu naprawdę chodzi o dobro ludzi i kraju. Boleję nad tym, że nie ma go już w naszym Parlamencie. 

Niestety, w Polsce, aby wygrać trzeba mieć albo polityczne poparcie "wielkich" - co często oznacza podporządkowanie się lub wręcz "wazeliniarstwo" - albo populistyczne hasełka. No i stąd ławy parlamentarne są pełne miernot, które wzajemnie sobą pogardzają, wydzierają się, komentują w sposób obraźliwy i dbają głównie o własne interesy. Jeszcze bardziej obrzydliwe jest, gdy postępując w taki sposób, próbują jeszcze pozować na "ludzi wierzących" i "bronić krzyża". Gdy mówię o potrzebie obecności chrześcijan w życiu politycznym i kształtowaniu polityki i życia kraju na sposób chrześcijański, nie mam na myśli używania krzyża do walki politycznej, lecz klęczenie przed krzyżem i szukanie u Boga mądrości, co robić. Modlę się o takich polityków dla naszego kraju, którzy będą się modlić tak wiele, że nie starczy im sił i ochoty na kłótnie i wzajemne ubliżanie sobie. Jeśli ktoś się awanturuje i ubliża innym, to znaczy, że za mało się modli i za mało słucha Jezusa Chrystusa - o ile w ogóle. I nie mam na myśli pana Posła ze zdjęcia, czy konkretnego ugrupowania politycznego - powyższe zdjęcie (zrobione podczas dzisiejszej nocnej awantury) jest dla mnie tylko symbolem tego, co się dzieje w naszej polityce.

Jestem głęboko rozczarowany demokracją i parlamentaryzmem. DEMOkracja = rządy LUDU, ale lud łatwo daje sobą manipulować sprytnym cwaniakom wspieranym przez cynicznych spin-doktorów. Jedni słuchają z uwielbieniem jednego partyjnego guru, drudzy innego, kolejni jeszcze innych i dają w siebie wsączać kłamstwa i pogardę dla "tych idiotów" o odmiennych poglądach politycznych. Polak Polakowi - w imię interesów politycznych grupki zacietrzewionych "wodzów ludu" - zaciętym wrogiem, zamiast bratem - rodakiem. Jeśli w ludzkim sercu jest wrogość i pogarda, to nic nie pomogą krzyże na ścianach i składanie rąk do modlitwy, bo w takim sercu nie ma Boga i życia wiecznego! Życie wieczne zaczyna się bowiem od przemiany serca za życia doczesnego. Jeśli ktoś ma w sercu wrogość i pogardę dla innych, jego droga prowadzi "w dół", ku piekłu. Wielu "wodzów ludu" nią idzie i pociągają za sobą tłumy, pod sztandarami rzekomego (!) "patriotyzmu".

To, czego potrzeba w naszej polityce, to wiara, pokora i miłość. Tylko na takim fundamencie można budować Polskę z nadzieją na wspaniałą przyszłość. Modlę się i czekam na polityków, którzy na takim fundamencie będą budować. Potrzeba gruntownego odnowienia naszych elit - zmiany serc ludzi, którzy są u władzy, lub zmiany ludzi u władzy. Lecz to się nie dokona, jeśli my najpierw nie klękniemy do modlitwy, jeśli zmiany nie będą zachodziły w nas i jeśli nie będziemy wprowadzali ich we własnych domach i otoczeniu. Jeśli Polska ma rozkwitnąć i umocnić się, to musi dojść do duchowego przebudzenia, rewolucji Ducha Świętego. Polska musi stać się krajem prawdziwie chrześcijańskim, żeby stać się krajem błogosławionym pod każdym względem. Prawdziwy patriotyzm rodzi się w modlitwie na kolanach! Prawdziwy patriota jest tak zajęty modlitwą i pracą na rzecz ogółu, że nie ma czasu, sił ani ochoty się kłócić. Prawdziwy patriota tak wyraźnie widzi, jak jest mały i jak wiele potrzebuje pracować nad sobą, by być lepszym i lepiej działać, że nie będzie opluwał innych. O takich się modlę!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz