niedziela, 10 lipca 2016

Miłujmy - we właściwym porządku

"Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Innego przykazania, większego ponad te, nie masz" (Ewangelia Marka 12, 31)
Coś bardzo dziwnego i wielce niepokojącego dzieje się w naszym świecie.
1. Od wielu lat jest moda na walkę z cyrkami, w których występują zwierzęta. Często przy tej okazji czytam i takie wypowiedzi: "oby ci treserzy zostali kiedyś rozszarpani i stratowani za to, co robią zwierzętom!"
2. Od wielu lat trwa walka o "prawa zwierząt". Chwalebne, ale często ci sami ludzie nawołują do... "prawa kobiety" do wykonywania aborcji. Płaczą oni nad biednym, skatowanym przez ludzi pieskiem czy kotkiem, równocześnie dziecko nienarodzone traktując jako "zlepek komórek", nazywając  "płodem", nigdy zaś człowiekiem.
3. Właśnie wczoraj w Hiszpanii zginał toreador, przebity rogiem i stratowany przez byka. Jaka jest reakcja "piewców wartości humanitarnych"? "Cieszę się, że zginął kolejny bydlak", "Juhuuuuuuu!!!", "I bardzo dobrze!", "oni wszyscy na to zasługują!", "Smutna wiadomość... nie wiadomo nic o byku. W jakim jest stanie? Czy doznał jakiś obrażeń? Oby wszystko było w porządku", "I dobrze mu", "Mam nadzieję że więcej ich będzie stratowanych :) Byczki sobie urządza atrakcje , zabawę by zabić czas"...

Jest sprawą oczywistą, że znęcanie się nad zwierzętami jest niegodziwe, nieludzkie. Zwierzęta zostały stworzone przez Boga i poddane człowiekowi, co jednak nie oznacza, że możemy z nimi robić, co tylko chcemy. Możemy je udamawiać i tresować. Bóg tego nie zakazuje i nawet tresura cyrkowa nie jest grzechem. Bóg pozwolił je także zabijać i spożywać mięso - ci, którzy twierdzą, że Bóg tego zabrania i że Jezus był wegetarianinem są kłamcami. Wszystko to jednak musi być robione w sposób jak najbardziej humanitarny, bez znęcania się nad zwierzętami. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla okrucieństwa - dla tortur i zabijania dla przyjemności.

Czy okrucieństwo wobec zwierząt jest grzechem? To sprawa dość skomplikowana i zarówno stwierdzenie "tak", jaki i "nie" jest dość ryzykowne. Słowo Boże nie daje zwierzętom żadnych praw i żadne z przykazań nie chroni zwierząt inaczej, jak tylko jako własność kogoś spośród ludzi: "Nie kradnij. (...) Nie pożądaj domu bliźniego swego, nie pożądaj żony bliźniego swego ani jego sługi, ani jego służebnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego" (2. Księga Mojżeszowa 20, 15 i 17). Wszystkie przykazania odnoszą się bowiem do życia ludzkiego i do relacji człowieka z Bogiem. Życie, które Bóg uczynił, dzieli się na trzy grupy: rośliny, zwierzęta i ludzie, a pomiędzy zwierzętami a ludźmi są pewne podobieństwa, ale przy tym tak znaczne różnice, że jest między nami ogromna przepaść. Jako, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, cała przyroda została mu poddana - choć prawda jest taka, że ze swego panowania często robimy bardzo zły użytek. Z drugiej jednak strony znęcanie się nad zwierzętami można określić jako grzech, gdyż jest to brak szacunku wobec Boga jako stwórcy - jeśli ktoś niszczy czyjeś dzieło, zwraca się tym samym przeciwko temu, który je stworzył, kierując się bądź to głupotą, bądź też pogardą.

Troska o przyrodę i zwierzęta jest sprawą chwalebną - jeśli tylko nie posuwamy się do przesady. natomiast rozczulanie się nad losem zwierząt, nad sponiewieranym psem czy kotem, lub na zabijanym na arenie bykiem, przy braku szacunku dla ludzi i życia ludzkiego, jest hipokryzją i skrajnym ogłupieniem! Ocalenie 100.000 zwierząt jest pięknym czynem, ale jeden człowiek zawsze jest ważniejszy i jest więcej wart, niż te 100.000 zwierząt - nawet, jeśli jest to ten, kto dręczy je i pędzi na śmierć! Dlaczego? Bowiem nawet jeśli jest grzeszny i głupi, a nawet gdyby był strasznym zbrodniarzem bez serca i rozumu, to wciąż stoi on wysoko ponad zwierzętami, bo został stworzony człowiekiem i umiłowany przez Boga. Bóg kocha zwierzęta, lecz nie tak bardzo, jak człowieka. Nie wiem, ile byków w swoim życiu zabił ten hiszpański toreador, ale wiem, że Jezus Chrystus nie umarł za te pozabijane byki, lecz za tego toreadora! Bogu nie zależy na bykach, czy innych zwierzętach, lecz na człowieku.

Okrucieństwo wobec zwierząt trudno nazwać grzechem, skoro Słowo Boże na ten temat milczy. Natomiast z całą pewnością jest ono skutkiem grzechu, który opanował serca ludzi. Myślę, że zwykle ci, którzy są okrutni wobec zwierząt, są także okrutni wobec ludzi - ich sumienie jest tak obciążone przeróżnymi grzechami, że okrucieństwo wobec zwierząt nie ma już naprawdę żadnego znaczenia. Im więcej zła jest w sercu człowieka, tym bardziej jest on godny współczucia i miłości, i żalu, gdy ginie w swoim ciężkim stanie. Nawet, jeśli czyni wiele zła, jest on wciąż niewyobrażalnie cenny. Nawet jeśli na szalę "boskiej wagi" położyłoby się wszystkie zwierzęta świata (a może i wszechświata - bo może gdzieś tam żyją jakieś inne zwierzęta), a na drugiej jednego człowieka, to ten jeden człowiek przeważy, bo cenniejszy jest w oczach Boga. Z powodu szczególnej godności człowieka i miłości Boga do człowieka, człowiekowi, który myśli na sposób boży, zawsze będzie żal człowieka, a szacunek i miłość dla człowieka zawsze będą pielęgnowane nasamprzód, zaraz po szacunku i miłości do Boga (zgodnie z porządkiem: Będziesz miłował Pana Boga swego a bliźniego swego jak siebie samego").

Kolejna myśl: okrucieństwo wobec zwierząt nie jest określone jako grzech w "biblijnym katalogu występków", natomiast pogarda wobec innych ludzi i ich życia jest bardzo jasno jako grzech wymieniana. Jeśli ktoś kocha zwierzęta bardziej od ludzi, jeśli cieszy się z krzywdy czy śmierci człowieka, jeśli złorzeczy ludziom, którymi pogardza, sam dopuszcza się w swoim sercu zbrodni. Ten, który godzi się na zabijanie ludzi, lub cieszy się gdy doświadczają zła, sam jest złoczyńcą w oczach Pana i stacza się w dół, ku piekłu, wraz z tymi, którzy czerpią "sadystyczną przyjemność" ze znęcania się nad zwierzętami. Bo jest taki sam, jak ci, którymi pogardza, bo żyje w grzechu, bo dla braku miłości w sercu nie ma żadnego usprawiedliwienia.

To, od czego zacząłem dzisiejsze rozważanie, to obraz dzisiejszego świata - świata o zaburzonym (przez diabła) porządku, o poprzestawianych wartościach, świata ludzi pogrążonych w szaleństwie. Czytając Biblię, warto zwrócić uwagę, że mamy tam tylko: będziesz miłował Pana Boga swego i swego bliźniego. Bóg nigdzie nie mówi: będziesz miłował ptaszki, krówki, byczki, słoniki, itp.! To wcale nie znaczy, że nie mamy ich kochać i o nie się troszczyć. To znaczy, że nie mają one tak wielkiego znaczenia - że najpierw powinien być dla nas Bóg, potem ludzie, a cała reszta dopiero w tle. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że... jest problem, i to poważny!  

Miłość do przyrody jest głęboko wpisana w chrześcijaństwo. Ten, kto ma prawdziwie chrześcijańskie serce, nigdy nie będzie spokojnie patrzył, jak niszczony jest ten świat, arcydzieło Boga. Nie będzie spokojnie patrzył na cierpienie zwierząt, które także są bożymi stworzeniami, choć w najmniejszym stopniu nie mogącymi się równać z człowiekiem. Lecz zawsze będzie miłował drugiego człowieka bardziej, niż zwierzęta czy lasy tropikalne! Bóg - człowiek - świat. To jest właściwy porządek w naszych priorytetach, w naszej miłości. To naprawdę super, jeśli ktoś ma "serce dla zwierząt", ale znacznie ważniejsze jest, by w pierwszym rzędzie mieć "serce dla ludzi" i to bez żadnych wyjątków i pomimo wszystko. To postawa względem ludzi, a nie wobec zwierząt definiuje nas - po ludzku rzecz biorąc - jako dobrego i przyzwoitego człowieka. Ten, kto miłuje ludzi i dobrze ich traktuje, zwykle miłuje także przyrodę i o nią dba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz