środa, 13 lipca 2016

Doskonałość w wierze

"W drodze do Galilei Jezus musiał przejść przez Samarię. Po drodze mijał samarytańskie miasteczko o nazwie Sychar, położone obok pola, które Jakub przekazał swemu synowi, Józefowi. Znajdowała się tam studnia Jakuba. Jezus więc, zmęczony podróżą, usiadł przy tej studni. Było samo południe. I wtedy z Samarii przyszła pewna kobieta. Chciała zaczerpnąć wody. Jezus poprosił: Daj mi pić. Bo właśnie jego uczniowie udali się do miasteczka na zakupy. Co się stało? - zapytała kobieta. - Ty, Żyd, prosisz mnie, Samarytankę, o wodę? (Żydzi bowiem nie utrzymują kontaktów z Samarytanami)" (Ewangelia Jana 4, 4 - 9 - tłum. przekład literacki EIB)
Niechęć Żydów do Samarytan miała podłoże dwojakiego rodzaju - religijnego i narodowościo- wego. Samarytanie byli ludnością napływową, obcą kulturowo i wierzeniowo, która swą nazwę przejęła od opustoszałego terenu, na którym się osiedlili. "Historia lubi się powtarzać" - jest to identyczna sytuacja, jak w naszych czasach z Palestyńczykami. Samaria została spustoszona w 772 p.Chr. przez wojowników Sargona II, władcy Asyrii, co odnotowują kroniki: "Na początku moich rządów zdobyłem Samarię. (...) Uprowadziłem 27290 ludzi. Ludność wiejską pozostawiłem na miejscu." Owi uprowadzeni mieszkańcy samarytańskich miasteczek nigdy z niewoli nie wrócili - dziesięć pokoleń Izraela przepadło, "roztopiło się" pośród ludów Bliskiego Wschodu. Na ich miejsce ściągnęli zaś osadnicy z głębi Asyrii. Zgodnie z panującymi wówczas zwyczajami przyjęli oni wiarę w lokalne bóstwo - w tym wypadku Boga Jahwe - nie wyrzekając się przy tym swoich wcześniejszych wierzeń i praktyk. Siłą rzeczy zmieszały się oba ludy - resztki Izraelitów i przybysze. Tak zrodził się nowy naród, Samarytanie. Uznali się oni za część "narodu wybranego", za lud Izraela. Gdy w 2 poł. VI w. p.Chr. Żydzi wracają z niewoli w Babilonie i odbudowują zrujnowaną doszczętnie świątynię w Jerozolimie, również Samarytanie pragną mieć swój udział w tym dziele, na co jednak Żydzi się nie zgadzają, w trosce o czystość religijną i narodowościową. Nie chcieli mieć nic wspólnego z "przybłędami", lecz przede wszystkim - myślę, że to odegrało główną rolę - pragnęli żyć w duchowej czystości, podobać się Panu i nie do pomyślenia było, by bratać się z poganami i pozwolić by swą obecnością i pracą bezcześcili święte miejsce. Tak więc, gdy czytamy o "nie utrzymywaniu stosunków" pomiędzy Żydami a Samarytanami w czasach Jezusa, jest to określenie nadzwyczaj delikatne - raczej należałoby mówić o "zapiekłej" pogardy Żydów względem Samarytan z jednej, a nienawiści Samarytan do Żydów z drugiej strony, i to z ośmiowiekową tradycją!

W całej tej historii godne podziwu jest pragnienie zachowania czystości wiary. Pragnienie wierności Bogu i jego przykazaniom jest z pewnością chwalebne! Gdybyż tylko Żydzi w swojej historii zawsze byli tak radykalnie wierni Panu, uniknęliby wielu przykrych kar, wojen, zesłań i okupacji. Może byliby dziś potęgą, jak za króla Salomona, z którą musieliby się liczyć żyjący wokół poganie (muzułmanie). Była z pewnością wielka mądrość w odrzuceniu tej pogańskiej pomocy. Mądrość, której setki lat później zabrakło chrześcijańskim przywódcom, którzy dopuścili, by poganie, uwierzywszy w Chrystusa, wnieśli do Kościoła kult wizerunków, przedmiotów i ludzi. Mądrość, której i dziś brakuje wielu - często już tylko nominalnym - chrześcijanom, którzy bratają się z poganami i nawet uznają ich wierzenia za "alternatywną drogę duchową" do tego samego boga. Bóg pragnie, byśmy byli wierni i doskonali, byśmy wyznawali i praktykowali czystą wiarę. "Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan,I nieczystego się nie dotykajcie" (2. List do Koryntian 6, 14 - 17). Żydzi jednak uchybili poważnie w doskonałości, gdyż ich wiarę splamiła pogarda wobec innych, postawa obca i obrzydliwa Bogu.

Wróćmy jednak do "studni jakubowej" i siedzącego koło niej Jezusa. W opisanej scenie znajdujemy dowód na to, że "Bóg nie ma względu na osobę" (Dzieje Apostolskie 10, 34), że miłuje w równym stopniu każdego człowieka i pragnie się do niego zbliżyć, bez względu na płeć lub pochodzenie. Pewnego dnia zaszokował "bogobojnych" i troszczących się o rytualną czystość i przestrzeganie Prawa do ostatniej kropki Żydów, opowiadając o poganinie, który pomimo błędnej wiary, lepiej rozumiał o co chodzi Bogu: "Pewien człowiek szedł z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców, którzy go obrabowali, poranili i odeszli, zostawiając go na pół umarłego. Przypadkiem szedł tą drogą jakiś kapłan i zobaczywszy go, przeszedł mimo. Podobnie i Lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, przeszedł mimo. Pewien Samarytanin zaś, podróżując tędy, podjechał do niego i ujrzawszy, ulitował się nad nim. I podszedłszy opatrzył rany jego, zalewając je oliwą i winem, po czym wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. A nazajutrz dobył dwa denary, dał je gospodarzowi i rzekł: Opiekuj się nim, a co wydasz ponad to, ja w drodze powrotnej oddam ci" (Ewangelia Łukasza 10, 30 - 35). "Bóg nie ma względu na osobę, lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje" (Dzieje Apostolskie 10, 34 - 35). Jezus pokazuje nam, że każdego pragnie poprowadzić do wiary czystej i doskonałej i że nikt nie jest niegodnym tego, by słuchać Ewangelii i wejść do Królestwa Niebieskiego. 

Prawdziwą doskonałość w wierze można osiągnąć tylko poprzez naśladowanie Chrystusa; poprzez wierność Bogu i Słowu Bożemu połączoną z pokorą i miłością pielęgnowanymi w sercu. Doskonałości nie osiąga się poprzez miłość do swych zasad wiary i ludzi, którzy je podzielają, a surowość wobec innych, lecz raczej poprzez surowość wobec siebie i swojego życia (postaw życiowych), a miłość wobec innych ludzi z naszego otoczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz