czwartek, 28 lipca 2016

Cudowna moc pokory

"Serce ludzkie jest wyniosłe przed upadkiem, ale prawdziwą chwałę poprzedza pokora" (Przypowieści Salomona 18, 12 - tłum. przekład literacki EIB) "Przyszła pycha - przyjdzie hańba, mądrość zaś mieszka u skromnych" (Przypowieści Salomona 11, 2 - tłum. przekład literacki EIB)
Jeśli w sercu człowieka brak jest pokory, to nawet jego religijność może przekształcić się w groźną chorobę psychiczną i duchową. Brak pokory jest źródłem fanatyzmu, który jest z gruntu demoniczny - łączy się z pogardą dla innych i pcha do agresji, choćby tylko werbalnej. Fanatyzm może być tylko formą prymitywnej i płytkiej religijności, nigdy zaś prawdziwej pobożności. Fanatyzm, pycha i wyrosła na tym gruncie agresja wobec innych są ciężkim grzechem i nie mogą podobać się Bogu. Gdy w sercu człowieka brak jest pokory, działa on jak tornado, niszcząc wszystko w okół. Wiele razy w dziejach ludzie wprawdzie "wierzący", lecz butni, uczynili na tym świecie ogromne spustoszenia - wojny religijne, płonące stosy, etc. Diabeł jest prawdziwym "bogiem" pyszałków i arogantów.

Prawdziwa pobożność rodzi się w pokorze i cichości serca i jest jak lekki, ożywczy powiew nie tylko dla bogobojnego człowieka, który takie życie praktykuje, lecz także dla jego otoczenia.  Pokora i cichość serca są drogą, którą wskazuje Chrystus: "...uczcie się ode mnie łagodności i pokory serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych" (Ewangelia Mateusza 11, 29 - tłum. przekład literacki EIB). Pokora i cichość serca same w sobie nie są co prawda chrześcijaństwem - występują one także poza chrześcijaństwem - ale autentyczne chrześcijaństwo zawsze przejawia się pokorą i cichością serca. Pokora i cichość serca przychodzą do nas od Boga, lecz ich zakorzenienie w naszym życiu zależy od naszej dyscypliny duchowej, opartej na nauce z Ewangelii i słuchaniu Boga w modlitwie, która nie jest niczym innym, jak pielęgnacją i kształtowaniem własnego serca. Duchowy ład zaś czyni nasze życie pięknym i przekłada się na naszą postawę wobec innych. 

Wiele lat temu o pewnym człowieku napisałem: "tam, gdzie przechodzi pośród ludzi, tam zdają się wśród nich rozkwitać duchowe kwiaty". A było tak dlatego, że był on pełen pobożności "nasączonej" ogromną łagodnością i pokorą serca. Choć od dawna nie żyje, po dziś dzień jest błogosławieństwem dla tego świata, bo jego pełna pokory i miłości wiara przyniosła tysiące wspaniałych owoców, tysiące przemienionych serc! On "siał" pokój w ludzkie serca na ogromną skalę - tych, których "obsiewał" były miliony. Nie mam ambicji, by jemu dorównać i osiągnąć tą samą skalę, lecz pragnieniem mojego serca jest współuczestniczyć w tym siewie, w którym i on uczestniczył. 

Pokora i miłość przez wielu uważane są za naiwne, za przejaw słabości. Jednak właśnie "to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, i to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić..." (1. List do Koryntian 1, 27 - 28). W pokorę i miłość Bóg włożył ogromną moc, a z nimi przychodzi do ludzi mądrość. Pokora i miłość są wciąż deptane przez pychę i arogancję, a jednak trwają, niczym nie udało się ich zniszczyć! Czyż więc nie są większą potęgą, niż ta, która służy ich niszczeniu? Ludzie cisi i pokornego serca mogą nawet życie postradać, a jednak być zwycięzcami! Duchowe piękno wciąż się odradza. Nadejdzie też taki czas, gdy wszelkie siły niszczące będą same zniszczone, a wówczas pozostanie tylko to, co piękne i wzniosłe i ludzie, którzy pielęgnowali to we własnych sercach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz