sobota, 11 czerwca 2016

Walka o wolność

"Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest sabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach. Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go" (2. Księga Mojżeszowa 20, 8 - 11)
Od samego początku "przygody" ludzi z Bogiem, Bóg dla swego ludu ustanowił zasady życia i postępowania. Tych zasad, które nazywamy "przykazaniami" jest bardzo wiele - Tora zawiera ich w sumie aż 613. Dekalog to w pewnym sensie streszczenie, ogólny zarys tych boskich wytycznych. W ciągu tysiącleci część przykazań utraciła swą moc i znaczenie. Jednak główne zapisy prawa Bożego pozostają w mocy, wśród nich zaś ten, który nakazuje, by jeden dzień w tygodniu był oddany Bogu. Aż do początków "naszej ery" była to sobota, jednak pierwsi chrześcijanie się pod tym względem podzielili - część, zwłaszcza ci pochodzenia żydowskiego, pozostała przy sobocie, lecz wielu przyjęło zwyczaj gromadzenia się na modlitwy w niedzielę, by uczcić zmartwychwstanie Pana. Dyskusje o tym, czy było to słuszne, wloką się już 20 wieków i z pewnością nie ustaną aż do powrotu Pana. Nie musimy się zgadzać w tej kwestii, lecz ważne, by pomimo niezgody trwać w jedności chrześcijańskiej. Osobiście najchętniej połączyłbym oba te dni w czas szczególnej modlitwy i uwielbienia i mam nadzieję, że kiedyś będę mógł sobie na to pozwolić. W każdym bądź razie czy to sobotę, czy też niedzielę mamy oddawać Panu.


Pewien mój znajomy napisał dzisiaj na jednym z serwisów społecznościowych: "Czytam posty i tak się zastanawiam, czy miło byłoby księżom, aby zakazać im odprawiać msze w niedzielę... No bo jak mówią ludzie chcący ograniczyć demokratyczne prawo wyboru czy chcę iść do marketu w niedzielę czy nie to dlaczego nie zabronić organizować imprez masowych w kościele... Tak poza tym to się w ogóle dziwię jak można spotykać się w kościele omijając prawo związane z organizacją imprez masowych..." To nie jest wcale odosobniony głos, bo bardzo często czytam / słyszę: "My mamy prawo do zakupów w niedzielę", "Nie mam kiedy zrobić zakupów, więc sklepy w niedzielę muszą być czynne", itp. O problemie tym pisałem już szerzej w grudniu ub.r. w artykule "Niedziela niech będzie dla nas". Z moich obserwacji wynika, że niedzielnego handlu i "prawa do zakupów" bronią głównie ci, którzy... w niedzielę nie muszą pracować.

Od długiego czasu jestem na bezrobociu i moja sytuacja życiowa jest dość trudna. Na dziesiątki i setki rozprowadzonych "CV-ek" nie ma żadnej odpowiedzi. Oczywiście szukam pracy m.in. w sklepach. Niemal każda z rozmów o pracy w sklepie zawiera w sobie taki mniej więcej fragment:
- Jest pan świadomy tego, że praca jest także w weekendy?
- Tak, jestem świadomy, ale proszę mi powiedzieć, jak to konkretnie wygląda?

- Normalnie, od 8.00 do 20.00
- Ale zmianowo?
- Nie, jest jedna zmiana.
- Ale wówczas jest albo praca w sobotę albo w niedzielę?
- Nie. I w sobotę i w niedzielę. Dwa weekendy w pracy i potem dwa wolne.
- Proszę pani / pana. Jestem człowiekiem wierzącym. Ja mogę pracować w weekendy, ale ja mam potrzebę, by móc uczęszczać regularnie do Kościoła.
- W takim razie przykro mi bardzo, nic się nie da zrobić.
Konstytucja RP gwarantuje wolność religijną - swobodę nie tylko wiary, ale też praktyk religijnych! Tymczasem od ćwierć wieku te prawa są deptane - nie tylko w branży handlowej, ale w niej najbardziej bezwzględnie. Nawet ci, którzy mają własne sklepy, a przenoszą się do galerii handlowych, bo tam przenoszą się klienci, zmuszani są przez firmy wynajmujące im miejsce do pracy w niedzielę! W umowach są bowiem zapisy, że sklepy muszą być otwarte, gdy otwarta jest cała galeria. Tym samym ktoś, kto żyje według zasad chrześcijańskich, nie może nawet otworzyć tam własnego sklepu. To skłania do zastanowienia: czy przypadkiem system ten nie jest dziełem diabelskim?

Ogromne sklepy ogromnych sieci handlowych coraz częściej porównywane są do... obozów pracy. Wymuszanie pracy w weekendy to tylko jeden z wielu problemów. Inny problem: przychodzisz do pracy nie na 8 godzin, lecz na 12 lub 14. A odpoczynek? A porządny posiłek (obiad)? A rodzina? W dodatku jeśli trzeba zrobić inwentaryzację, pracownicy zostają jeszcze na noc! Zdarza się, że jest to aż 20 godzin pracy! "Ludzie powinni się cieszyć, że mają pracę i mogą zarobić na utrzymanie" - słyszę. OK, ale czy ktokolwiek z tak chwalących sobie zakupy w wielkich "marketach" i "niedzielny handel" zapytał kiedykolwiek pracowników sklepu o to, na jakich zasadach są zatrudnieni i ile zarabiają? Nie. Otóż bardzo wielu z nich... wcale nie jest pracownikami owych wielkich sieci handlowych, lecz agencji pracy, z płacą rzędu 6 - 8 zł za godzinę! Równocześnie te ogromne firmy mają wielkie przywileje podatkowe, wyciskają pieniądze także od lokalnych producentów, mają miliony klientów, wyniszczają lokalny handel i ostatecznie wyprowadzają z kraju niewyobrażalne sumy pieniędzy.
 
Pewnie, że to wygodnie móc robić zakupy, kiedy ma się czas i ochotę. Ale jaki jest prawdziwy koszt tej wygody? Ludzie, którzy do niedzielnego handlu przywykli, projekt, by go radykalnie ograniczyć traktują jak zamach na wolność osobistą, nie widząc, że sami są potwornie zniewoleni przez konsumpcjonizm, za czym kryją się nawet i demony! Są nastawieni egoistycznie: ja i moje prawa. Nie liczą się zupełnie z tymi ludźmi, którzy są zmuszani do pracy w niedzielę... Gdzie prawa pracowników handlu? Ci, którzy krzyczą, że chcą w niedzielę kupować, tak naprawdę... depczą prawa tych, którzy w sklepach pracują, depczą po ich rodzinach i ich wierze. 

Radykalne ograniczenie handlu w niedzielę to nie jest opcja, lecz konieczność! I wcale nie z przyczyn religijnych, lecz społecznych - jest to wyraz troski o rodzinę, a także zabezpieczenie fundamentalnych praw obywatelskich do wiary i jej praktykowania. Walka o zamknięcie wielkich sklepów w jeden dzień w tygodniu jest tak naprawdę walką o wolność i godność ludzką. To walka z diabłem i jego systemem wyzysku i uzależnień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz