sobota, 18 czerwca 2016

Obdarzeni, by obdarzać

"Kto ma dwie suknie, niechaj da temu, który nie ma..." (Ewangelia Łukasza 3, 11)
"Piękna rzecz. Dziecko, które wygrało rower na festynie oddało go na rzecz dziecka z naszej Fundacji. Samo doszło do wniosku, że ma dwa jeden z komunii a ten jest dodatkowy. Miła niespodzianka, cudowny gest" - taki wpis pojawił się nie tak dawno na profilu mojego Brata w Panu z Kalisza. Stało się to podczas festynu z okazji Dnia Dziecka zorganizowanego przez zaprzyjaźnioną fundację Bread of Life. Dziecko, w swej prostocie serca pełnego empatii, potrafi zawstydzić wielu dorosłych. "W owym czasie przystąpili uczniowie do Jezusa, pytając: Kto też jest największy w Królestwie Niebios? A On, przywoławszy dziecię, postawił je wśród nich i rzekł: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios. Kto się więc uniży jak to dziecię, ten jest największy w Królestwie Niebios" (Ewangelia Mateusza 18, 1 - 4).

Jesteśmy powołani do tego, by się dzielić z bliźnimi. Bóg troszczy się o wszystkich ludzi - nawet o tych, którzy nie są jego dziećmi. Tak, nawet poganie i niewierzący żyją z jego łaski. On daje im to, co niezbędne do życia - plony z roślin i mięso na spożycie. Daje szczodrze, bo miłość jego do ludzi jest wielka. Daje szczodrze nawet tym, którzy buntują się przeciw niemu i bluźnią mu. Bóg pragnie, byśmy, narodziwszy się na nowo, oczyszczali się i doskonalili, powracali do pierwotnego stanu stworzonych przez Boga na jego obraz i podobieństwo, byśmy szli drogą sprawiedliwości, świętości i miłosierdzia. jesteśmy powołani, by miłować nie tylko Boga, lecz każdego człowieka. Jesteśmy powołani do dzielenia się z bliźnimi, gdyż wszystko to, co mamy i co otrzymujemy, od Boga jest nam dane i tak naprawdę do Boga należy, a nam dane jest w użytkowanie. Niegodziwością jest gromadzenie dóbr, gdy obok nas jest człowiek, który jest w biedzie i potrzebie, lub nie może sobie pozwolić na coś, co przydałoby mu się, a czego my mamy pod dostatkiem lub w nadmiarze. Jeśli Bóg daje nam więcej, niż potrzebujemy dla siebie, to znaczy, że chce tym obdarować innych za naszym pośrednictwem.

Ten, kto obojętnie przechodzi obok drugiego człowieka, głęboko zasmuca Boga. Po ludzku patrząc może być "przyzwoitym człowiekiem", który drugiemu żadnej krzywdy nie czyni i szanuje prawo. Jednak jego serce jest martwe i zimne, kamienne. I taki człowiek jest martwy duchowo i obcy Bogu.   Ten zaś, którego serce jest otwarte, a jego ręce niosą dar dla bliźniego, raduje Boga i Bóg takiemu człowiekowi błogosławi, tak iż otrzymuje wielokroć więcej dla siebie, niż dał - w sensie duchowym, lecz często także materialnym, bo Bóg nieraz pomnaża majątek tych, którzy potrafią nim gospodarować według jego woli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz