wtorek, 7 czerwca 2016

Komu jest potrzebny pomnik?

"A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał zejście z góry, zgromadził się wokół Aarona i rzekli do niego: Nuże, uczyń nam bogów, którzy pójdą przed nami, nie wiemy bowiem, co się stało z owym Mojżeszem, mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej. Odpowiedział im Aaron: Zdejmijcie złote kolczyki, które mają w uszach wasze żony, wasi synowie i wasze córki, i przynieście do mnie. I pozdejmował cały lud złote kolczyki, które mieli w uszach swoich, i przynieśli je do Aarona. I przyjął je z ich rąk, i ulał z tego w formie z gliny posąg cielca. Wtedy oni rzekli: To są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej. Zobaczywszy to, zbudował Aaron ołtarz przed nim i kazał obwołać: Jutro będzie święto Pana. I wstawszy nazajutrz wcześnie rano, złożyli ofiary całopalne i przynieśli ofiary pojednania; i usiadł lud, aby jeść i pić. Potem wstali, aby się bawić. (...) Następnego dnia rzekł Mojżesz do ludu: Popełniliście ciężki grzech, lecz teraz wstąpię ponownie do Pana, może zdołam przebłagać go za wasz grzech" (2. Księga Mojżeszowa 32, 1 - 6 i 30)

O tej sprawie ostatnio jest bardzo głośno w naszym kraju. Z przykrością stwierdzam, że lokalni wierni i kapłani Kościoła katolickiego, z arcybiskupem (który dokonał poświęcenia) włącznie, postępują tak, jakby byli ponad prawem. Niestety także przedstawiciele najwyższych władz państwowych także akceptują takie działania. Polecono wojsku figurę przewieźć z Krakowa do Poznania i ją ustawić, a policji by konwój eskortowała. W dodatku na uroczystość poświęcenia przybył sam minister obrony. Albo jest jedno prawo, któremu podlegają wszyscy, albo wszystkim należy powiedzieć: róbcie, jak sami uważacie. Albo każdy obywatel i każda instytucja podlega prawu, albo żadnego obywatela i żadnej instytucji nie wolno zmuszać, by przestrzegali prawa. To, co się stało jest sygnałem od Kościoła katolickiego i Rządu RP: możesz ignorować prawo, o ile... działasz w obrębie Kościoła katolickiego. Takie postępowanie jest skandaliczne i wysoce gorszące!

Uważam, że bardzo istotnym pytaniem, jaki należy sobie postawić, jest: czy Jezus pragnie, by wznoszono mu pomniki? Gdy czytam Ewangelie, widzę często Jezusa, który unika ziemskiej formy wywyższenia i hołdów. Wręcz ucieka przed ludźmi, którzy chcą to czynić. Jedyne wywyższenie, jakiemu się poddał, było wywyższenie na krzyżu, dla naszego zbawienia. Jedynego wywyższenia, jakiego oczekuje od nas, to uznanie Go Panem i wywyższenie we własnym sercu i życiu! Żadna inna forma Chrystusa nie interesuje i żadnej innej formie nie błogosławi. Skąd to wiem? Z jednej strony z przykazanie: "Nie czyń sobie podobizny rzeźbionej czegokolwiek, co jest na niebie w górze, i na ziemi w dole, i tego, co jest w wodzie pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i nie będziesz im służył..." (2. Księga Mojżeszowa 20, 4 - 5) i napomnienie pańskie: "Pilnie się wystrzegajcie - skoroście nie widzieli żadnej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Horebie - abyście nie postąpili niegodziwie i nie uczynili sobie rzeźby przedstawiającej podobiznę mężczyzny lub kobiety..." (5. Księga Mojżeszowa 4, 15 - 16 - tłum. "Biblia Tysiąclecia"); z drugiej strony natomiast słowa Jezusa: "Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. (...) Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie" (Ewangelia Jana 4, 21 - 24).

Jan z Damaszku, mnich żyjący w VII / VIII wieku, czczony przez Kościoły wschodnie i Kościół katolicki jako święty, napisał: "Ikona jest widzialnością niewidzialnego i nie mającego obrazu, ale przedstawionego w sposób cielesny ze względu na naszą słabość naszego rozumienia". Tymi słowami próbował ukazać sens tworzenia ikon - i nie chodzi tylko o obrazy, ale też rzeźby. Zupełnie nieświadomie obnażył przy tym płycinę wiary tych, którzy wizerunków potrzebują, którzy są zbyt oddaleni od Boga, nie żyją z Bogiem, nie stali się "czcicielami w Duchu i prawdzie" i potrzebują... substytutu swojego bóstwa. Uważam, że o figury i inne wizerunki walczą ludzie, którym tak naprawdę... brak wiary, dla których Bóg jest odległy i w gruncie rzeczy tak niepojęty, że obcy; i czują się oni zagubieni jak Izraelici bez Mojżesza. 

Doceniam wiarę i duchowe zaangażowanie wielu katolików, ale tym bardziej pytam: po co wam namiastki Świętego Boga? Jeśli znacie drogę na głębię wiary, to czemu trzymacie się płycizn? A może raczej: kto was na nich trzyma i mówi wam, że ważne jest nie wypuścić się poza to? Tylko ten, kto nie umie pływać, zostaje przy brzegu - człowiek wiary wypływa na głębię, bo zna swojego Pana i nie musi się kłaniać karykaturom boga, przedmiotom z metalu, drewna lub gipsu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz