poniedziałek, 23 maja 2016

Kościół to MY!

"Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny. I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa" (1 List Piotra 2, 4 - 5) "Tak więc już nie jesteście obcymi i przychodniami, lecz współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus, na którym cała budowa mocno spojona rośnie w przybytek święty w Panu, na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu" (List do Efezjan 2, 19 - 23) "Bóg, który stworzył świat i wszystko, co na nim, Ten, będąc Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach ręką zbudowanych" (Dzieje Apostolskie 17, 24)
Podróżowałem ostatnio z pewnym człowiekiem, pochodzącym gdzieś z białostocczyzny. Ilekroć przeje- żdżaliśmy koło jakiegoś kościoła, on czynił na sobie "znak krzyża". Wyglądało to dosyć zabawnie: raz, dwa, trzy, cztery... Na szczęście nie składał na koniec rąk, bo mogłoby to być poważnie niebezpieczne! Oczywiście spotykam się nieraz ze zdejmowaniem czapki przed mijanym kościołem lub krzyżem przydrożnym przez starszych mężczyzn, co oczywiście nie ma żadnego sensu, ale z takim rytuałem spotkałem się po raz pierwszy.

W Kościele katolickim panuje przekonanie, że kościół - budynek to "miejsce święte" i "dom Boga" - ale Słowo Boże zaprzecza tym przekonaniom. Bóg nie przywiązuje żadnego znaczenia do tego, co pobudowane z kamienia, drewna czy cegły. Bóg nie przywiązuje żadnego znaczenia do tego, że ktoś ten kamień, drewno lub cegłę pokropił wodą, modląc się. Bóg nie przywiązuje żadnego znaczenia ani do ich piękna, ani też do zupełnej ruiny. W Europie zachodniej wiele takich miejsc zamieniono w bary lub dyskoteki - nie myślcie, że dla Boga ma to jakiekolwiek znaczenie, czy że Bogu jest z tego powodu przykro. Nie, nie jest! Boga boli tylko to, że ludzie żyją bezbożnie, że nie ma Kościoła. Bogu zależy bowiem tylko na Kościele - ludziach, nie zaś na budynkach nazywanych "kościołami". 

Gdy budynek nazywamy "kościołem" to dlatego, że przejął on miano od Kościoła, czyli zgromadzenia wiernych, któremu ma służyć jako miejsce spotkań. Budynek nie jest "kościołem" i nie ma w nim nic świętego (według Słowa Bożego). Nie jest miejscem szczególnym, "wybranym" na tym świecie... Nie jest "miejscem świętym"! Nie ma żadnych "świętych miejsc" - jest tylko święty czas, gdy Kościół zgromadza się na modlitwę. Posiadanie budynku na potrzeby zgromadzeń jest wielką łaską dla Kościoła. Bardzo często w dziejach chrześcijanie nie mieli gdzie się spotykać, lub nawet musieli się ukrywać, z powodu prześladowań (było tak także na ziemiach polskich). Nawet teraz w wielu miejscach na świecie chrześcijanie nie mogą postawić nawet małej kaplicy, a nawet słyszymy o burzonych "domach modlitwy" (to dużo lepsze określenie). To oczywiście trudna sytuacja, ale fakt, że nie ma budynku, nie oznacza, że nie ma Kościoła, a też ruina budynku wcale nie znaczy, że Kościół przestał istnieć. Bo Kościół to my!

Bóg dał nam polecenie budowania i umacniania żywego Kościoła - w którym każdy z nas, wierzących jest "żywym kamieniem". Tego dzieła dokonujemy modląc się, czytając Słowo Boże, trwając w jedności braterskiej i pozyskując kolejnych ludzi. To jest dzieło, na którego wykonaniu Bogu jedynie zależy - wszystko inne, w tym przystosowane do potrzeb Kościoła budynki, to tylko przydatny dodatek, dany nam, byśmy mogli rozwijać służbę chrześcijańską. Kościelny budynek nie jest i nie może być dla nas "świętością" - jest tylko obiektem, który możemy wykorzystywać do dobrych celów, do budowy jedynego prawdziwego Kościoła. Dodam: jedynego, który naprawdę warto kochać i się o niego troszczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz