czwartek, 26 maja 2016

Czas powrócić...


Edukacja seksualna nie jest wynalazkiem naszych czasów. Edukację seksualną człowieka rozpoczęła się od słów: "Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię" (1. Księga Mojżeszowa 1, 28), które Bóg wypowiedział do Adama i Ewy. Bóg mówi nam w tych słowach, jaki jest cel współżycia seksualnego - pomnażanie rodzaju ludzkiego, sprowadzanie na świat kolejnych ludzi, których Bóg zaplanował. Przyjemność od początku była dodatkiem i zachętą. Później Bóg ustanowił zasady korzystania z tej przyjemności, wraz z naczelną: "Nie cudzołóż" (2. Księga Mojżeszowa 20, 14), które potem Jezus rozwinął: "Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim" (Ewangelia Mateusza 5, 27 - 28). Akt seksualny Bóg zarezerwował tylko dla małżeństwa - związku kobiety i mężczyzny, o których mówi nam: "Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem" (1. Księga Mojżeszowa 2, 24). Bóg mówi też: "Nie morduj" (2. Księga Mojżeszowa 20, 13), bo jesteśmy powołani do tego, by życie się krzewiło i nie mamy prawa podnosić ręki na drugiego człowieka, który jest już kształtowany przez Boga w łonie matki, wskutek współżycia seksualnego.

Próba stworzenia dobrej koncepcji edukacji seksualnej jest jak "wyważanie otwartych drzwi", bo dobra koncepcja istnieje i jest "stara jak świat". To, czego świat potrzebuje, to zrozumieć, że nic nie potrzeba wymyślać i wprowadzać w życie, a trzeba po prostu zacząć słuchać, co ma do powiedzenia Bóg - stwórca życia i seksualności! Nastolatki przedwcześnie podejmują współżycie i zachodzą w ciążę? Seksuolodzy im mówią: poczekajcie, a jeśli trudno wam wytrzymać, to masturbujcie się i pieśćcie, a potem możecie popróbować czegoś więcej, ale w prezerwatywie, żeby uniknąć problemu. Czy to ma rozwiązać sprawę? Nie. To jest tak naprawdę deprawacja, która jest nazywana "edukacją seksualną"! Mówienie: "poczekaj na właściwy moment w swym życiu, a gdy nadejdzie pamiętaj o gumce" jest tylko alternatywną drogą deprawacji, którą nie da się naprawić tego świata. Można to uczynić tylko przez wskazywanie na Boga i przypominanie Słowa Bożego.

Oczywiście jestem świadomy tego, że to, co napisałem, wywoła wściekłość u libertyńskich "postępowców". Bo dla nich Bóg, Biblia i ustalone na wsze czasy zasady moralne stanowią problem, bo nie zgadzają się z ich światopoglądem i ich zasadami. Choć nigdy nie przyznają tego głośno, chcą oni tylko takiej edukacji seksualnej młodych ludzi, która będzie oparta tylko na ich filozofii, a Boże zasady chcą stłamsić i pokazać młodym jako "przestarzałe", "nienaukowe" i "nic nie warte" - dążą wszelkimi sposobami do tego, by jedynie ich światopogląd i koncepcje były szerzone na tym świecie i to jako obowiązujące wszystkich. Uchowaj nas, Boże przed takimi "edukatorami", będącymi na służbie u "niosącego światło" Lucyfera!

1 komentarz:

  1. Dokładnie bracie, dziękuję za słowo w imieniu Chrystusa. :) Niestety mamy takie czasy ze odstepuje sie od tych wartości, które trwały przez wieki i przechodzi sie do jakichś dziwnych trendów. Wszystko to jest atak na wiarę i Słowo Boże. No i coz, pozostaje nam napominac i się modlic. Co sadzisz o dyskusjach z ateistami? Warto czy nie? Pozdrawiam,
    El Patrico

    OdpowiedzUsuń