piątek, 13 maja 2016

Bóg kontra system

Pani Premier Beata Szydło spotkała się z papieżem Franciszkiem. To w sumie fakt bez większego znaczenia. Zastanowiło mnie jednak, że co która z pań z naszych "elit" jedzie na taką wizytę, to ubiera się, jakby zmarł ktoś z najbliższej rodziny - głęboka czerń żakietów, spódnic, sukienek i koszul i głowa okutana chustą. Nasza obecna pani Premier szczególnie nieciekawie w takim stroju wygląda. Poszperałem trochę i... okazuje się, że Watykan WYMAGA takiego właśnie stroju, że w otoczeniu papieża obowiązuje DWORSKA ETYKIETA. Papież czyni wyjątek tylko dla niektórych par królewskich i książęcych - jak się wydaje z rodzin szczególnie zasłużonych dla Kościoła lub szczególnie cenionych! To pokazuje, że dla Kościoła katolickiego ludzie nie są sobie równi, że jest to wciąż system feudalny, tkwiący wciąż głęboko w przeszłości - jest w nim wciąż podział na elity wyższe i niższe, oraz "szarą masę". Franciszek był nadzieją na zmiany, ale zmian nie ma.

Spójrzmy teraz na Chrystusa. Nigdy nie mieszkał w pałacach i nie nosił specjalnych i kosztownych strojów. Nigdy nie ustanowił żadnej etykiety dla ludzi ze swego otoczenia i dla tych, którzy do niego przychodzili. Dostojnik i robotnik (sam przecież był synem kobiety z małego miasteczka, która poślubiła cieślę!) a nawet żebrak i trędowaty zawsze mieli dla niego taką samą pozycję i godność. Nigdy - nigdy! - nie dzielił ludzi na elity i resztę. Każdy mógł przyjść do niego, w swym zwyczajnym stroju, i z nim rozmawiać. Mógł przyjść takim, jakim jest i tak, jak lubi chodzić - i mógł się zawsze czuć swobodnie. Jezus wiele razy pokazywał, jak bardzo nieważne są wszelkie zasady etykiety, wiele razy szokował i gorszył, łamiąc wszelkie zasady. I dziś można do Jezusa przyjść w podartych dżinsach, trampkach i bawełnianej koszulce za kilka złotych! Do papieża - nazywanego "namiestnikiem chrystusowym" - tak ubranego człowieka nigdy nie wpuszczą, a do Króla królów i Pana panów drzwi są zawsze otwarte, bez żadnych wymogów i bez formalności. Choć Jezus nie jest anarchistą, to jednak zawsze był zupełnie "niesystemowy". Bóg jest Panem, lecz takim, który zstąpił z nieba i wszedł między ludzi.

Chce mi się śmiać, bo właśnie wyobraziłem sobie Pana Jezusa w progach Watykanu. Wyobraziłem sobie Pana w sandałach na zakurzonych po wędrówce nogach, w prostej sukmanie - może gdzieniegdzie nawet przybrudzonej i pocerowanej, bo "w drodze różnie bywa" - i z kosturem wędrowca w ręku. Pewnie odesłano by go ze słowami: "Sorry, papież jest zbyt zajęty, by spotkać się z każdym, kto by do niego chciał wejść, a poza tym nie spełnia pan norm etykiety"!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz