środa, 2 marca 2016

'Niebezpieczne' uwolnienie

"... każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu" (Ewangelia Jana 8, 34)
Chrześcijańskie strony są od dość dawna miejscem ataków lewicowo - liberalnych działaczy. Często podają się oni za ludzi "wierzących". Próbują - w sposób często bardzo agresywny - zmieniać chrześcijaństwo, obalać biblijne poglądy (nawet nazywając apostoła Pawła, który potępiał grzech homoseksualny "homofobem" i kwestionując jego słowa, bo "Jezus nic nie mówił na temat homoseksualizmu i nie nazwał go grzechem", więc niewątpliwie apostoł Paweł "pisał tylko od siebie"!), a nawet znieważać wierzących, którzy za Bogiem nazywają homoseksualizm grzechem i zboczeniem. Na Facebooku  trwa właśnie kolejna taka dyskusja, związana z artykułem na CHN News informującym o oświadczeniu Stowarzyszenia Psychiatrów Indonezji, w którym homoseksualiści i biseksualiści zostali uznani za "ludzi z problemami psychicznymi". Niestety, część wpisów ze strony ortodoksyjnej jest zdecydowanie nie na miejscu - ludzie zbyt łatwo zapominają, że potępiać mamy grzech, szanując grzeszników. Jedna z wypowiedzi zwróciła moją uwagę w sposób szczególny.

Myśli samobójcze są objawem depresji. Depresja może mieć różne przyczyny. Nie jestem kompetentny, by pisać o depresji, bowiem nie jestem psychiatrą ani psychologiem i zwyczajnie nie mam niezbędnej do tego wiedzy.  Jestem jednak chrześcijaninem, a w dodatku jako doświadczony grzesznik, mam pewne rozeznanie w oddziaływaniu diabła i grzechu na człowieka. Choć dużą przesadą jest demonizowanie depresji i traktowanie jej jako zniewolenie przez złego ducha, to faktem jest, że życie w grzechu może prowadzić do zaburzeń depresyjnych.

Diabeł, uwikławszy człowieka w sidłach grzechu, używa depresji, aby go dobić. Doprowadzając grzesznika do poczucia beznadziei, chce zebrać żniwo tego, co zasiał - zniszczyć go do końca.  "Przez duża część swego dorosłego życia byłem uwikłany w pornografię - pisze pewien chrześcijanin. - Zaczęło się to jeszcze w czasach szkolnych. Potem miałem praktycznie nieograniczony dostęp do internetu - i wiele godzin każdego dnia spędzałem na oglądaniu pornografii. Z czasem zainteresowałem się naturyzmem i myślałem, że ta 'zdrowa i naturalna nagość' pomoże mi się uwolnić od pornografii. Nie rozwiązałem problemu - on wciąż narastał i mutował. Było to całkowite uzależnienie - zabijające mnie powolnie w podobny sposób, jak alkohol czyni to z pijakiem. W końcu zacząłem myśleć: taki szmaciarz, jak ja, w ogóle nie powinien żyć na tym świecie, lepiej dla mnie i dla wszystkich innych będzie, gdy ze sobą skończę. 'Ktoś' mi w środku podpowiadał: 'otwórz okno i skocz!' Nie zrobiłem tego jednak i żyję - dziś już tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi!" Szatan, najokrutniejszy rabuś, za pomocą grzechu okrada nas z życia, radości, nadziei i godności, a na koniec pragnie nas na wieki pogrążyć w piekle. Bywa i tak, że próbuje nas oderwać od Chrystusa i Kościoła, mówiąc: "Zobacz, jak grzeszysz - nie jesteś godny słuchać Chrystusa i być w Kościele!" To kolejne wielkie kłamstwo tego największego drania wszechczasów!

Chrystus pragnie naszego ocalenia i wolności. Kościół zaś to armia Chrystusa na ziemi. Gdy Kościół mówi o grzechu i potrzebie zmiany życia, a jest to też w Biblii - jest to głos Chrystusa. Gdy Kościół modli się o człowieka, poucza go i pomaga - jest to bitwa dowodzona przez Chrystusa. Wówczas piekło podnosi "czerwony alarm" i demony zaczynają szarpać człowieka. Diabeł próbuje za wszelką cenę utrzymać człowieka w poddaństwie piekłu, w więzach grzechu. To diabeł przekonuje że "tacy już jesteśmy i musimy się z tym pogodzić", że próba wyrwania się nie ma sensu i jest wręcz "niebezpieczna". Zerwanie z grzechem może być naprawdę ekstremalnym przeżyciem, bo depresja i szarpanie przez demony to naprawdę nic przyjemnego. I to z pewnością jest "niebezpieczne"... dla piekła. Bóg jest mocniejszy niż całe piekło - to co najwyżej człowiek w decydującym momencie puszcza "dłoń Boga", ciągnięty przez szatana, który szepce: "Ta walka jest bez sensu. No zobacz sam, tylko bardziej przez to cierpisz". Diabeł oferuje "spokojnie toczące się życie" na... równi pochyłej.