wtorek, 2 lutego 2016

Wiara


"Wiara - to znaczy, że masz pokój nawet wtedy, 
gdy nie masz wszystkich odpowiedzi"
"Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki! Nie uważaj się sam za mądrego, bój się Pana i unikaj złego!" (Przypowieści Salomona 3, 5 - 7) "Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał" (Psalm 37, 5)
Każdego dnia mam tak wiele pytań do Boga. Tak wiele spraw "nie ogarniam". Takich zwykłych, codziennych: dlaczego tak wiele spraw na tym świecie idzie źle; dlaczego jest tyle niepokoju, zła i niesprawiedliwości; dlaczego tak trudno o pracę; dlaczego... Jest też we mnie tyle pytań o Słowo Boże - jest wciąż tak wiele wersetów, które trudno pojąć, nawet jeśli człowiek pochyla się nad nimi tyle razy i rozmyśla nad nimi już tak długo. Jest w sercu tak wiele pytań o życie, które czeka na nas po śmierci, o "Ojczyznę Niebieską" i co i jak w niej będzie, bo w Biblii jest tak niewiele w sumie o tym i... myślę, że nawet apostołowie byli skazani na domysły i ufność.

Wiara. Chrześcijaństwo nazywamy "wiarą"... W ewangelicznych zborach unika się określania chrześcijaństwa mianem "religii", gdyż wywodzi się ono najpewniej od łacińskiego "religare", co oznacza "związywać" - w domyśle ścisłymi przepisami religijnymi - podczas gdy chrześcijaństwo jest wolnością w Chrystusie. Określenie chrześcijaństwa mianem "wiary" jest jak najbardziej w porządku - jest tak przecież określane w Biblii - lecz... w znacznej mierze jest ono po prostu WIEDZĄ, opartą na doświadczeniu. WIEMY, że jest Bóg - bowiem doświadczamy Jego obecności i działania i mamy wiele dowodów na Jego istnienie w nas samych i w otaczającym nas świecie. WIEMY też, że Słowo Boże jest prawdą - bo testujemy je od tysięcy lat (wliczając w to czasy starotestamentalne i duchowe doświadczenie żydów, naszych Starszych Braci w wierze). Tak więc WIEMY całkiem dużo! 

"Jezus zaraz do nich powiedział: Ufajcie, Ja jestem, nie bójcie się! A Piotr, odpowiadając mu, rzekł: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie. A On rzekł: Przyjdź. I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś?" (Ewangelia Mateusza 14, 27 - 31). W tej historii łódź jest dla mnie symbolem tego, co wiemy, czego możemy być pewni na nasz ludzki rozum a także poczucia bezpieczeństwa. Wiara zaczyna się, gdy trzeba zrobić krok w obszar zupełnie dla nas zakryty - zaufać Panu tam, gdzie kończy się wszelka nasza pewność. Wiara to jest czyniony na słowo Pana krok "za burtę", prosto w to, co nieogarnione. Wiara zaczyna się tam, gdzie zawodzą możliwości przewidywania i wyliczenia, gdzie kończy się "wiem to na pewno", a zaczyna: "nie wiem, co będzie - muszę zaufać".

Piotr pewnie nie dowierzał temu, co widziały jego oczy i być może nawet nie zastanawiał się, gdy mówił swoje: "każ mi przyjść do siebie po wodzie" i chyba nie myślał, że przyjdzie mu to faktycznie uczynić. Sądzę, że miał całkiem spory "dreszczyk emocji", gdy przekładał nogi przez burtę łodzi i miał stanąć na wodzie i pójść po niej do Chrystusa, o której przecież dobrze wiedział, że stanąć i chodzić się po niej nie da. Piotr wiedział, że łódź jest jego bezpieczeństwem, przed nim zaś "wielka niewiadoma", ale wiedział też, że na drugim końcu tej niepewnej drogi jest Pan - i póki patrzył ufnie w oczy Chrystusa, mógł kroczyć po wodzie.
Łódź, z której wyszedł Piotr to dla mnie obraz WIEDZY chrześcijańskiej, krok za burtę zaś to dopiero prawdziwy AKT WIARY! Nie potrzeba mieć odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania i wątpliwości, nie potrzeba mieć wszystko dokładnie przemyślane i wyliczone - potrzeba wiedzieć, że jest Bóg, który wie to, czego my nie wiemy, który w pełni panuje nad całą sytuacją i... iść ku Panu z ufnością w sercu. To jest WIARA!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz