poniedziałek, 1 lutego 2016

Szczerość i prawda

"Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi" (Ewangelia Mateusza 5, 37 - tłum. Biblia Tysiąclecia)
Jedną z najważniejszych, a zarazem najtrudniejszych spraw w życiu jest mówienie prawdy i tego, co się naprawdę myśli. Przez wiele lat w swoim życiu bałem się mówić otwarcie o odkrywanych prawdach, udawałem kogoś, kim już nie byłem, wolałem milczeć lub szybko zmienić temat. Bałem się mówić "tak - tak, nie - nie", bo "co ludzie powiedzą. Tym, co zdołałem odkryć lub zrozumieć, dzieliłem się co najwyżej w internecie - lękając się, by przypadkiem moja tożsamość nie została rozszyfrowana. Bałem się, że prawda, którą odkrywałem - zwłaszcza w zakresie duchowości / religijności - której inni mogą nie pojąć lub sprzeciwiać się jej, może mi... zaszkodzić, że mogę utracić spokój i korzyści. Gdy ktoś mówi tak po prostu "jak jest" i jak myśli, jego życie potrafi się bardzo przez to skomplikować, a ja wolałem mieć łatwo i przyjemnie. Równocześnie tkwiłem w przeróżnych swoich problemach - niby pojmowałem coraz więcej, a wciąż byłem gdzieś pomiędzy "tak" a "nie". Wiele pisałem o Bogu i myślałem, że wykonuję "wielkie boże dzieło", a tymczasem... moje życie było "dość paskudne", nijakie.

Bóg mówi: "Znam uczynki twoje, żeś ani zimny, ani gorący. Obyś był zimny albo gorący! A tak, żeś letni, a nie gorący ani zimny, wypluję cię z ust moich" (Apokalipsa 3, 15 - 16). Gdy tkwimy gdzieś pomiędzy "tak" a "nie", psujemy się od środka. Na zewnątrz możemy wyglądać "całkiem, całkiem", zachowywać pozory, a w środku, w swym sercu, mieć w gruncie rzeczy samo tylko próchno. Wcale się nie dziwię, że taka postawa jest "nie w smak" Bogu. Bóg oczekuje radykalizmu, zdecydowanego opowiedzenia się i otwartego mówienia, jaka jest prawda i co się naprawdę, "w sercu", myśli - zwłaszcza w kwestiach najważniejszych, duchowych. Wielu ludzi nie znosi radykalizmu, i gdy mówisz po prostu prawdę, lub co myślisz, zaczynają traktować cię z niechęcią lub nawet z otwartą wrogością, ale mimo wszystko warto.

Myślę sobie też, że radykalizm jest znacznie ciekawszy, niż tkwienie pomiędzy "tak" a "nie". ":Być sobą" jest znacznie fajniejsze, niż bycie nijakim. Wówczas człowiek "nabiera kolorów". Nijakość jest szara, letnia i okropnie nudna. Tylko prawda i "bycie sobą" są ciekawe - mądrzy ludzie to docenią, a opinią głupców nie warto się przejmować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz