sobota, 20 lutego 2016

Prze... święcone

Źródło: Gniezno24.com i Gniezno NaszeMiasto.pl / Facebook

Dlaczego przy takich okazjach w 9 przypadkach na 10 w mediach pojawia się zdjęcie z poświęcenia? I dlaczego w ogóle się go dokonuje? Jako człowiek wierzący nie znajduję dla tego działania żadnego uzasadnienia. Jestem za rozdziałem Państwa od Kościoła - choć jednocześnie za przyjaznym współdziałaniem ku dobremu. Gdy jest mowa o poświęceniach, zwykle pytam: czy radiowozy, karetki i pojazdy strażackie dzięki temu będą szybsze i sprawniejsze, a poświęcone drogi bezpieczniejsze? Czy ktokolwiek jest w stanie wykazać, że fakt dokonania poświęcenia miejsc czy przedmiotów ma jakikolwiek wpływ na ich bezpieczeństwo i lepsze wykorzystywanie? Nasuwa się też inne pytanie: dlaczego w mieście, w którym są też zbory protestanckie: luteranie, baptyści, charyzmatycy, adwentyści na wszelkie mniejsze i większe uroczystości zapraszani są tylko i wyłącznie duchowni katoliccy? Gdzie jest "neutralność światopoglądowa" Państwa, o której mówi Konstytucja RP? 

Wróćmy jednak do święcenia pojazdów. Mam takie skojarzenie z pewną znaną historią biblijną. "A anioł Pański rzekł do Filipa, mówiąc: Wstań i idź na południe drogą, która prowadzi z Jerozolimy do Gazy. Jest to droga pustynna. I powstawszy, poszedł. A oto Etiopczyk, eunuch, dostojnik królowej etiopskiej Kandaki, który zarządzał jej wszystkimi skarbami, a przyszedł do Jerozolimy, aby się modlić, powracał, a siedząc na swoim wozie, czytał proroka Izajasza. I rzekł Duch Filipowi: Podejdź i przyłącz się do tego wozu. A gdy Filip podbiegł, usłyszał, jak tamten czytał proroka Izajasza, i rzekł: Czy rozumiesz to, co czytasz? Ten zaś powiedział: Jakżebym mógł, jeśli mnie nikt nie pouczył? I poprosił Filipa, aby wsiadł i zajął przy nim miejsce. A ustęp Pisma, który czytał, był ten: Jak owca na rzeź był prowadzony I jak baranek milczący wobec tego, który go strzyże, Tak nie otwiera ust swoich; W poniżeniu jego wyjęty został spod prawa, O jego rodzie któż opowie? Bo życie jego z ziemi zgładzone zostaje. Wtedy eunuch odezwał się do Filipa i rzekł: Proszę cię, o kim to prorok mówi? O sobie samym, czy też o kim innym? A Filip otworzył swoje usta i zwiastował mu dobrą nowinę o Jezusie, począwszy od tego ustępu Pisma. A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę, a eunuch rzekł: Oto woda; cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go. Gdy zaś wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i eunuch nie ujrzał go więcej, lecz radując się jechał dalej swoją drogą" (Dzieje Apostolskie 8, 26 - 39). Zauważmy co uczynił apostoł Filip? Ochrzcił sługę królowej. A teraz zauważmy czego nie uczynił? Otóż nie poświęcił wozu, którym ten podróżował. A przecież ten miał w dodatku przed sobą długą i niekoniecznie bezpieczną podróż, więc gdyby poświęcenie miało jakiś sens, to z pewnością właśnie w tej sytuacji warto było je uczynić!

W całym Piśmie Świętym nie znajdujemy ani jednego przypadku poświęcenia pojazdów, czy też zwierząt wykorzystywanych wówczas do podróżowania, ani też domów, czy czegokolwiek innego służącego codziennemu użytkowi. Ba! Nie znajdujemy też najmniejszej wzmianki o "wodzie święconej", która by miała jakieś szczególne znaczenie i właściwości duchowe. Co najwyżej miała ona znaczenie w symbolice - chrzest dokonywany wodą, obmywanie rąk ( o którym wspominają m.in. Tertulian i Klemens Aleksandryjski). "Woda święcona" pojawia się dopiero w IV wieku, a upowszechnia na dobre w średniowieczu! "W opinii wielu apologetów rzymskokatolickich wprowadzenie danej praktyki na stosunkowo wczesnym etapie historii Kościoła jest argumentem za jej historycznością, ortodoksyjnością i prawowiernością. W ten sposób, kilka dni temu, jeden z czytelników mego bloga uzasadnił użycie wody święconej. Stwierdził: 'błogosławienie wody zostało wprowadzone przez Kościół w II wieku, więc taka woda ma swoją funkcję i nie jest to zwykła woda'. Dwa wieki po Chrystusie i apostołach to całkiem długi czas. Oznacza to, że święci w Starym Przymierzu oraz przez dwieście lat w Nowym Przymierzu  pozbawieni byli wiedzy o tym, jak wodę uczynić 'święconą' i że można za jej pomocą „poświęcać” budynki, pokarmy, środki transportu, ludzi... Z perspektywy protestanckiej jest dokładnie odwrotnie. Szukanie źródeł danej praktyki dwa wieki po Chrystusie świadczy o jej nieobecności w okresie apostolskim. To zaś oznacza, że nie należała do depozytu wiary przekazanej przez proroków i apostołów, na których zbudowany jest Kościół" - stwierdza pastor Paweł Bartosik ("Czy istnieje woda święcona?" na Fronda.pl). Sami katolicy zresztą stwierdzają, że jest to zwyczaj ustanowiony przez Kościół katolicki.

Ktoś kiedyś zarzucił mi, że "boję się wody święconej", a to - w jego przekonaniu - oznacza, że jestem... "opętany". Nie. Nie boję się "wody święconej" - bo jest to zwykła H2O. Może o tyle tylko straszna, że - jak wykazują badania - skażona wieloma groźnymi bakteriami. Czasem ktoś się powołuje na egzorcyzmy i na rzekomą reakcję demonów na "wodę święconą", czy też na... wypowiedzi demonów podczas egzorcyzmów, jak to "boją się wody święconej" (a także "Matki Bożej"). Tylko... od kiedy to niby można wierzyć szatanowi, o którym Jezus zaświadcza, że "jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (Ewangelia Jana 8, 44)? Każdego roku rozbija się niewątpliwie - choć nie prowadzi się takich statystyk - wiele "poświęconych" aut i ginie w nich wielu ludzi. Wiele aut niepoświęconych zaś jeździ latami bez jednej nawet ryski na karoserii. Gdzież więc "moc" owej wody i jaki sens święcenia pojazdów? 

Jeśli księża tak bardzo wierzą w moc "wody święconej" i przywiązują tak duże znaczenie do aktu "poświęcenia", traktując je ewidentnie jako rodzaj "nadzwyczajnego ubezpieczenia", to... może powinni wystawiać certyfikaty "poświęcenia" pojazdu, a w razie wypadku lub kradzieży wypłacać odszkodowanie. Może by tak podejść do księdza "święcącego" pojazdy i zagadnąć: "Poświęcenie auta jest takie ważne? Wierzy ksiądz, że to pomoże? Dobrze, proszę mi tu podpisać kwicik". Tylko czy ich wiara w "wodę święconą" jest aby na pewno aż na tyle mocna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz