poniedziałek, 29 lutego 2016

Prawdziwa miłość

"Błogosławieni są (...) ci, którzy słuchają Słowa Bożego i strzegą go" (Ewangelia Łukasza 11, 28)
Pamiętam, gdy jako dziecko oglądałem listy przewiązane wstążeczką, pisane przez moich rodziców, schowane gdzieś w szafie na pamiątkę. Nie rozumiałem wówczas, po co właściwie trzymać jakieś stare listy, lecz wiedziałem, że dla moich rodziców są one wyjątkowe - jakby "relikwia". Listy te były pisane z miłością i na pewno były też czytane po wiele razy - bo ten, kto kocha, rozkoszuje się każdym słowem takiego listu. Wielu ludzi zachowywało takie listy przez całe swoje życie, a często zachowywały je też kolejne pokolenia. Jakże wiele straciliśmy dziś, w "epoce" SMSów i e-maili! Piękno umiera...

List jest zazwyczaj bardzo lekki i niezbyt gruby. Jego waga zwykle nie przekracza 20 - 30 gramów (no, ja dość często wysyłałem nawet dziesięciokrotnie cięższe). Jeden list to tak niewiele! Jednak gdy listów przybywa, robi się z tego spora paczka. Wprawdzie nigdy nie ważyłem Biblii, lecz sądzę, że może ważyć około kilograma. Biblia to taka "paczka listów" - to zapis korespondencji miłosnej od Boga do człowieka. Tym, co je różni od "miłosnych liścików" od ukochanego lub ukochanej, jest fakt, że nie zawiera ona samych "słodkich słówek", miłosnego "tju tju tju", lecz także trudne słowa prawdy, a nawet zapis bożej złości, spowodowanej niewiernością i wszelką ohydą, jakich dopuścił się człowiek. Tylko ten, kto naprawdę kocha, potrafi się także zezłościć i otwarcie powiedzieć człowiekowi, że wlazł w coś doprawdy ohydnego i śmierdzącego, że zachowuje się obrzydliwie... Tylko dla tego, kto kocha nie jest obojętne to, w jakim stanie jest człowiek i dokąd zmierza! Słowa Boga bywają bardzo surowe nie dlatego, że Bóg jest surowy i oschły, lecz dlatego, że nam jest potrzebna surowość Boga, by dostrzec, że wdepnęliśmy w "wielkie g****" i móc z niego wyjść i się oczyścić. Ten, kto miłuje, potrafi także skarcić - a ten drugi, jeśli miłuje, potrafi także przyjąć skarcenie. Nawet, gdy Bóg krzyczy o naszych nieprawościach i o piekle, jest to wciąż list miłosny. Bóg milczałby - nie siekłby nas prawdą o naszych brudach i smrodach i by nas nie "straszył" piekłem - gdyby nas nie miłował, gdybyśmy byli mu obojętni!

Spotykam czasami ludzi, którzy twierdzą, że "kochają Boga", ale odsuwają od siebie Słowo Boże - nie są nim wcale zainteresowani lub też skłonni są przyjąć tylko wybrane jego fragmenty. Trudno mi sobie wyobrazić, by ktoś, kto kocha, odsuwał od siebie list od ukochanej osoby, kto nie byłby zainteresowany jego treścią. Wyobraźmy sobie dwoje młodych ludzi. Dajmy na to, że mają na imię Tomek i Ania. Tomek mówi często, jak bardzo kocha Anię, Ania pisze do Tomka pełen miłości list (albo i wiele listów), a Tomek, otrzymawszy go, rzuca go gdzieś w kąt i już do niego nie wraca. Czy to jest miłość? Nie! Czyniąc w ten sposób Tomek okazuje Ani lekceważenie, a jego "miłość" jest tylko pustym słowem! Dokładnie tak jest z człowiekiem, który deklaruje wiarę, ale zaniedbuje lub odrzuca Słowo Boże. Nie miłuje wcale Boga ten, kto nie miłuje Słowa Bożego! Lekceważąc Słowo Boże, człowiek okazuje lekceważenie samemu Bogu! Wówczas deklaracja: "wierzę" ma taką samą "wartość", jak "miłość" owego Tomka z tej krótkiej historyjki - jest tylko pustym słowem bez znaczenia.

Być chrześcijaninem to znaczy spędzać swe życie z Bogiem. Dlatego niezwykle ważne jest, by każdego dnia pochylać się nad Słowem Bożym, a to, co w nim znajdujemy, realizować we własnym życiu. Biblia nie jest do użytku w niedzielę, albo "od święta", lecz na każdy dzień. Biblia ma bardzo wiele stron i wydaje się, że przeczytać ją jest bardzo trudno. Pewnie, że potrzeba na to wiele czasu, ale po kawałku da się ją przeczytać w rok. A potem zaczyna się od początku, i gdy znów się skończy, znowu też wraca się do pierwszego rozdziału "Genesis"... "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany" (2. List do Tymoteusza 3, 16 - 17). Poprzez Słowo Bóg "rzeźbi" serce człowieka, kształtując go na nowo. Im częściej człowiek ma w rękach Biblię, i wchłania Słowo Boże do serca, tym lepszym jest człowiekiem, tym wyżej wzbija się jego duch, tym bardziej wzrasta jego mądrość a także i łagodność w stosunku do innych, bo im wyżej jest wznoszony przez Słowo Boże, tym bardziej uniżone jest jego serce.  Są nawet tacy, którzy tak miłują Boga, że nie starcza już im czasu na czytanie czegokolwiek innego, bo wciąż mają w rękach Biblię. Niektórzy co roku kupują nową Biblię, bo im się rozpada od czytania! Ludzie gotowi są to nazwać "dziwactwem", jednocześnie ze zrozumieniem patrząc na zakochanego człowieka, który po raz setny czyta ten sam list miłosny od dziewczyny. A to jest właśnie MIŁOŚĆ - prawdziwa, szczera, piękna i szalona!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz