sobota, 20 lutego 2016

Droga do zwycięstwa

"Oto Ja posyłam was jak owce między wilki, bądźcie tedy roztropni jak węże i niewinni jak gołębice.  I strzeżcie się ludzi, albowiem będą was wydawać sądom i biczować w swoich synagogach. I z mego powodu zawiodą was przed namiestników i królów, abyście złożyli świadectwo przed nimi i poganami. (...) A wyda na śmierć brat brata i ojciec syna i powstaną dzieci przeciwko rodzicom i przyprawią ich o śmierć. I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego, ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. (...) Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową. Tak to staną się wrogami człowieka domownicy jego. Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien. I kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną, nie jest mnie godzien. Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je" (Ewangelia Mateusza 10, 16 - 39) "Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że mnie wpierw niż was znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Wspomnijcie na słowo, które do was powiedziałem. Nie jest sługa większy nad pana swego. Jeśli mnie prześladowali i was prześladować będą; jeśli słowo moje zachowali i wasze zachowywać będą. A to wszystko uczynią wam dla imienia mego, bo nie znają tego, który mnie posłał" (Ewangelia Jana 15, 18 - 21)
Bóg nie obiecuje nam szczęśliwego i wygodnego życia doczesnego. Bóg nie oferuje nam pięknych willi, ludzkiego podziwu czy choćby szacunku, luksusowych samochodów ani wakacji na Karaibach. Bóg mówi nam, że świat będziemy mieli przeciwko nam - że będziemy nierozumiani, wyszydzani, poniżani, ścigani, torturowani i mordowani przez niewolników diabła. Nie powinniśmy szukać zrozumienia i uznania w tym świecie - nie znajdziemy go, bo świat jest pogrążony w chaosie i ciemności, a droga chrześcijańska to droga jasno oświetlona i uporządkowana. 

Żyjemy w stosunkowo spokojnym rejonie świata i jakoś nie dociera do nas, że gdzieś tam w dalekim świecie za krzyżyk na szyi albo Biblię w ręce można trafić do więzienia. Idziemy w niedzielę do przyjemnego kościoła i nie myślimy, że gdzieś w świecie nasi bracia i siostry nie mogą zrobić tego samego. Żyjemy w dobrobycie i trudno nam myśleć, że gdzieś tam chrześcijanie nie mają dachu nad głową, a wszystko, co mieli, zostało rozkradzione. Gdy idziemy do kościoła, patrzymy na krzyż Chrystusa, ale czy mamy świadomość, że krzyż może też czekać na nas? I nie chodzi mi o choroby, biedę czy utrapienia codzienne, lecz o rzeczywisty krzyż, rzeczywistą mękę. Tak spokojnie sobie żyjemy, że tak trudno uwierzyć w to, że i dla nas mogą się spełnić słowa Jezusa. A przecież wiemy, że demon podnosi łeb na Bliskim Wschodzie, że chrześcijanie są masowo mordowani przez ludzi będących na służbie u zaciętego wroga Boga i człowieka, diabła. Nie myślmy, że w Europie możemy się czuć bezpieczni, bo dla diabła nie ma granic i odległości. Ma on dwie wielkie armie: ateizm i pogaństwo.

Czasem ktoś pyta: jaki jest twój ulubiony werset z Biblii? Wiecie, jakoś tak... nie sądzę, by ktoś wskazał akurat te, nad którymi teraz się skupiam. Bo wolimy słowa słodkie i pełne obietnic, jak to dobrze jest z Bogiem i jak słodko będzie w raju. Bóg obiecuje wiele i wszystko to się niezawodnie wypełni, ale Bóg też ostrzega, że wcześniej droga może być ekstremalnie trudna, że nasza droga wiary może być drogą krzyżową. Bóg szkoli nas do duchowej walki z diabłem i jego sługami. Bóg nie chce nas straszyć, ale uzbroić i postawić w stan gotowości, byśmy mogli bronić się i zwyciężać. Patrzę na krzyże, jakie sto lat temu stanęły na tureckiej ziemi (zdjęcie poniżej - widzimy na nim ludobójstwo dokonane przez Turków na Ormianach), a także patrzę na krzyże, na których dziś diabeł wiesza chrześcijan w Syrii... I wiecie? Widzę na nich ZWYCIĘZCÓW! Wprawdzie odartych ze wszystkiego i poszarpanych, ale ZWYCIĘZCÓW, przed którymi otwarły się bramy krainy prawdziwego życia. Bowiem ich klęska jest tylko pozorna i czasowa - podobnie, jak pozorna i czasowa była niegdyś śmierć Chrystusa. Ten, kto wytrwa z Chrystusem, będzie miał także udział w chrystusowym tryumfie nad diabłem, śmiercią i wszelkimi działaniami piekła.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz