sobota, 20 lutego 2016

Do czego wystarczą dwa miecze?

"I rzekł do nich: Gdy was posłałem bez trzosa, bez torby, bez sandałów, czy brakowało wam czegoś? A oni na to: Niczego. On zaś rzekł do nich: Lecz teraz, kto ma trzos, niech go weźmie, podobnie i torbę, a kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi. Albowiem mówię wam, iż musi się wypełnić na mnie to, co napisano: Do przestępców był zaliczony; to bowiem, co o mnie napisano, spełnia się. Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A On na to: Wystarczy" (Ewangelia Łukasza 22, 35 - 38)
Te słowa Jezusa powodują wiele nieporozumień. Część wierzących interpretuje je jako przyzwolenie na posiadanie i używanie broni. Przykład znajduję choćby w artykule o Samie Childersie, znanym jako "Machine Gun Preacher": "Sam mówił, że to nikt inny jak sam Jezus nakazał swoim uczniom aby kupili sobie miecze, po to aby mogli się obronić kiedy będzie taka potrzeba. Tym czym 2000 lat był miecz, tym dzisiaj tym karabinek AK. Chrześcijanie powinni walczyć o swoje prawa, a pacyfiści nie znają Biblii". Jakoś zupełnie nie pasują te słowa do Jezusa, który nawoływał: "Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni synami Bożymi będą nazwani" (Ewangelia Mateusza 5, 9), "Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. (...) A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie" (Ewangelia Mateusza 5, 39 - 41). "Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą" (Ewangelia Łukasza 6, 27 - 28), "Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną" (Ewangelia Mateusza 26, 52)... Przecież na podstawie nauk Jezusa także apostoł Paweł: "Nikomu złem za złe nie oddawajcie, starajcie się o to, co jest dobre w oczach wszystkich ludzi. Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan" (List do Rzymian 12, 17 - 19). Wielu w oparciu o te zaskakujące słowa Jezusa stara się zrozumieć całą resztę, dopasować ją do przekonania, że Jezus wcale "nie to miał na myśli", czego otwarcie nauczał - ja zaś opierając się na całej reszcie staram się zrozumieć te zaskakujące słowa.

Przez wielu biblistów jest to interpretowane jako nowe zalecenie, dane ze względu na zmieniającą się sytuację. Tłumaczą, że Bóg nie wycofał się wprawdzie z opieki nad uczniami Chrystusa, ale zalecił, by zatroszczyli się teraz już także sami o swój byt i bezpieczeństwo. Ale to by przecież znaczyło, że Bóg albo nie może im już zapewnić ochrony i wszystkiego, czego potrzebują (nie jest wszechmocny?), albo może, ale nie chce: "ok, moi drodzy, było fajnie, ale teraz musicie sobie poradzić" (nie jest dobry i troskliwy?). Szczerze mówiąc taki wykład do mnie zupełnie nie przemawia - zwłaszcza, że gdy uczniowie z zadowoleniem pokazują swą zapobiegliwość: "Popatrz, Panie, my to przewidzieliśmy i mamy dwa miecze!", Jezus mówi: "Wystarczy!" Przepraszam, ale do czego mogły starczyć dwa miecze? I to nie jakieś średniowieczne "rębacze" oburęczne, ale niewielkie mieczyki, nie mogące się nawet równać z uzbrojeniem legionisty? Czy dwoma mieczami wszyscy uczniowie mieli się sami ochraniać przed wszystkimi złymi ludźmi tego świata i legionami rzymskimi?

Owe dziwne słowa o mieczu Jezus wypowiada w bardzo specyficznym momencie. Chwilę wcześniej przepowiedział gorliwemu Piotrowi - zarzekającemu się przed Jezusem, że pójdzie za nim choćby i na śmierć - że się go zaprze i potrzebuje nawrócenia. Chwilę później zaś ruszył z uczniami do Ogrodu Oliwnego, gdzie już zmierzał Judasz - dobrze znający przyzwyczajenia Chrystusa - wraz z rzymskimi żołdakami, aby Go pojmać. Tam też rozegrała się kolejna wymowna scena: "I oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza swego, uderzył sługę arcykapłana i uciął mu ucho. Wtedy rzecze mu Jezus: Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną" (Ewangelia Mateusza 26, 51 - 52), "Wówczas Szymon Piotr, mając miecz, dobył go i uderzył sługę arcykapłana, i odciął mu prawe ucho. A słudze temu było na imię Malchus. Na to rzekł Jezus do Piotra: Włóż miecz swój do pochwy; czy nie mam pić kielicha, który mi dał Ojciec? Wtedy oddział żołnierzy i dowódca, i słudzy żydowscy pojmali Jezusa i związali go" (Ewangelia Jana 81, 10 - 12). Fakt, że uczniowie byli uzbrojeni i mogli zrobić użytek z mieczy - a Piotr nawet to uczynił - służy podkreśleniu dobrowolności ofiary Chrystusa, który poddał się bez oporu, a nawet wyświadczając jeszcze dobro jednemu z tych, którzy przyszli, by go związać i zaprowadzić do więzienia, skąd potem miał pójść na sąd i krzyż. Do tej symbolicznej sceny dwa miecze w rękach uczniów rzeczywiście w zupełności starczyły.

2 komentarze:

  1. https://www.2lub3.com/ekipa/roman-horodycki/post/54f837fa4e762a442f000001

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezus powiedział:uciekajcie.
    Jesli chcąc uciec ,odepchniesz agresora ,a on upadnie np.głową o kamień,to co będzie,kim jesteś.Twoje ręce były bronią w tym momencie.
    Nie wszystko jest takie jasne.
    Bóg nie zabronił obrony ale ostrzegł,że kto mieczem wojuje,od miecza ginie.
    Zawsze mamy wybór.
    Jezus był w sytuacji,by zachować przy zyciu wszystkich apostołów,by nikt nie zginął.
    Piotra zaraz by zaciupali.

    OdpowiedzUsuń