czwartek, 14 stycznia 2016

Równi przed Bogiem

"Pan spogląda z nieba, widzi wszystkich ludzi. Z miejsca, gdzie przebywa, patrzy na wszystkich mieszkańców ziemi. On, który ukształtował serce każdego z nich, On, który uważa na wszystkie czyny ich." (Psalm 33, 13-15)
Bóg widzi wszystkich ludzi i wszystkich darzy jednakową miłością. A my? Tak często można usłyszeć lub przeczytać o ludziach: "żydy", "parchy", "czarnuchy", "arabskie brudasy", kozoj***y" - zwłaszcza teraz, gdy jest tak bardzo napięta sytuacja związana z imigrantami. Równie napięta jest nasza wewnętrzna sytuacja polityczna - i jedni na drugich mówią / piszą: "PiSuary", "lemingi", "katole", "POpaprańcy", "najgorszy sort Polaków", "komuniści i złodzieje" etc. A czy nie słyszymy też często: "pedał", "ciota", "lesba", "dupek", "palant"? Zbyt często postrzegamy ludzi przez pryzmat koloru skóry, zachowań związanych z taką a nie inną kulturą (odmienności), innej wiary, innej mentalności, ułomności i grzechów, innych poglądów, itp. lub po prostu dlatego, że akurat go nie lubimy. Zbyt często słyszę, że biały człowiek zbudował cywilizację, a czarny to jak małpa na drzewie. Zbyt często słyszę, jacy to głupi i niegodziwi są ci, którzy są po przeciwnej stronie linii politycznych podziałów. Zbyt często widzę jak często "inny" lub nielubiany oznacza dla nas automatycznie "gorszy". Albo biedniejszego, mniej zaradnego czy upośledzonego człowieka jakże często niejeden z nas traktuje jako "gorszego". Ten świat jest skażony przez liczne grzechy, a pogarda dla innych jest jednym z nich. Nie podoba mi się taki świat, gdzie - jak śpiewał mistrz Niemen - "człowiekiem gardzi człowiek".

Dla Boga każdy z nas jest równy i na każdego z nas Bóg tak samo patrzy. On nie patrzy na to, czy jesteśmy czarni, czy biali; czy urodziliśmy się w "cywilizowanej" Europie czy też w sercu amazońskiej czy afrykańskiej dziczy albo gdzieś na pustyni; czy mamy obie nogi równej długości, czy też jedną krótszą; czy jesteśmy prości czy garbaci, otyli czy szczupli i wysportowani; czy jesteśmy bogaci i cwani, czy niezaradni i ubodzy... On nie patrzy na to, jakie są nasze poglądy polityczne. Nie myślmy, że Bogu miła jest jakaś konkretne partia polityczna, czy też milsi są Panu ci, którzy do niej przynależą od tych, którzy są z przeciwnego obozu. Bóg patrzy na wszystkich ludzi i traktuje ich równo - każdego tak samo kocha, choć życie i czyny ludzi często są złe i nie podobają się Panu. Bóg kocha nawet tych, których uczynki budzą słuszną odrazę i powodują, że wzbiera w nas gniew i pogarda dla bliźniego, który się nimi zhańbił. Bóg dostrzega ludzkie grzechy i wzywa ludzi, by się obmyli - pijak, gej lub lesbijka czy bandzior nie są przez Boga pogardzani! I niejeden dewiant wejdzie do nieba, gdy odrzuci swój grzech, a nie wejdzie tam pewnie "religijny" człowiek, który takich ludzi nazywa "pedałami"!
 
Gdy stajemy przed Chrystusem i jesteśmy powołani, by iść za Nim, rzucane jest nam także wyzwanie: "MIŁUJ! Miłuj innych tak, jak ty jesteś przeze mnie miłowany! Miłuj bliźniego swego pomimo wszystko!" Apostoł Paweł pisze: "Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi, a miłości bym nie miał, byłbym miedzią dźwięczącą lub cymbałem brzmiącym. I choćbym miał dar prorokowania, i znał wszystkie tajemnice, i posiadał całą wiedzę, i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I choćbym rozdał całe mienie swoje, i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże" (1. List do Koryntian 13, 1 - 3) Miłość wymaga ogromnej pokory - umniejszenia własnego "ja", a wywyższenia "ty", zwrócenia się ku drugiemu człowiekowi i troszczenia się bardziej o niego, niż o siebie, kimkolwiek by on nie był i cokolwiek by nie czynił. Gdybyśmy tylko potrafili się uniżyć i kochać innych bardziej, niż siebie! Tylko na pokorze i miłości możemy coś wielkiego zbudować - nie na walce i opluwaniu bliźnich!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz