poniedziałek, 25 stycznia 2016

Prawo własności

"Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu" (Ewangelia Marka 16, 15)
Ogromnie mnie dotknęło w ostatnim czasie rozważanie Hudsona Taylora (zdj. obok). Bóg powołał go do Chin, jako żarliwego i bezkompromisowego misjonarza, a także z biegiem czasu, wskutek życia pełnego modlitwy i studiowania Słowa Bożego, uczynił go także wielkim mędrcem. W październiku 1889 roku napisał on taką notatkę:

"Jak mamy traktować Pana Jezusa w związku z tym nakazem? Czy mamy definitywnie przestać nazywać go Panem i przyjąć, że chcemy uznać go swym Zbawicielem od kary za nasz grzech, lecz nie jesteśmy gotowi przyznać się, że zostaliśmy drogo wykupieni, ani uznać, że On ma prawo żądać od nas niekwestionowanego posłuszeństwa? Czy mamy powiedzieć, że jesteśmy sami dla siebie panami i skłonni jesteśmy Jezusowi oddać coś z tego, co Mu się należy. skoro wykupił nas swą krwią - pod warunkiem, że nie żąda od nas zbyt wiele?  Nasze życie, nasi ukochani i nasze mienie należą do nas, a nie do Niego; oddamy Mu to, co uznamy za właściwe i będziemy posłuszni tym Jego nakazom, które nie wymagają od nas zbyt wielkiej ofiary? Pałamy gorliwością, by zabrał nas do nieba, ale nie chcemy, aby On panował nad nami.
Niewątpliwie serce każdego chrześcijanina odrzuci tak sformułowane założenia - czy jednak w każdym pokoleniu nie było wielu, którzy żyli dokładnie w myśl tych zasad? Jakże niewielu chrześcijan zaakceptowało w praktyce tę prawdę, że Chrystus albo jest Panem wszystkiego, albo w ogóle nie jest Panem! Jeśli osądzamy Słowo zamiast poddawać się pod jego osąd; jeśli dajemy Bogu tylko tyle, ile uważamy za stosowne, to wówczas my jesteśmy panami a On naszym dłużnikiem - powinien być wdzięczny za naszą jałmużnę i czuć się zobowiązany za nasze podporządkowanie się Jego życzeniom. Jeśli jednak jest Panem, to traktujmy Go jak Pana" (za: Roger Steer, "J. Hudson Taylor - Człowiek w Chrystusie", Wydawnictwo Theologos, Ostróda 2009, str. 295). 

Wielokrotnie - tak, jak wielu innych ludzi - słyszałem w swym życiu wezwanie: oddaj życie Jezusowi! Oddanie życia Jezusowi to nowy początek - może jeszcze nie nowonarodzenie, ale zaczątek nowego życia. Jest to jak pewnego rodzaju "kontrakt" z Bogiem. I chrześcijanie często mówią: oddałem swoje życie Jezusowi. Ale czy uczyniliśmy to naprawdę? Czy oddaliśmy całość, czy też może wygospodarowaliśmy dla Boga jakąś część naszych myśli, naszego czasu i naszych dóbr? Nasz dzień to 86400 sekund. Czy każda z tych sekund należy do Boga? Zazwyczaj mamy do dyspozycji od kilku do kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy złotych na koncie. Czy każda złotówka jest nasza, czy też należy ona do Boga? Czy dom lub samochód, który mamy, są nasze, czy też należą do Boga? A nasze ciało? Mogłoby się zdawać, że do niczego nie mamy prawa w większym stopniu, niż do własnego ciała. A przecież każda, najdrobniejsza komórka naszego ciała i to, kim jesteśmy, jest dziełem Stwórcy! Wszystko to, co mamy i to, co możemy jeszcze zdobyć, również od Niego pochodzi.

"A gdy się wybierał w drogę, przybiegł ktoś, upadł przed nim na kolana i zapytał go: Nauczycielu dobry! Co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny? A Jezus odrzekł: Czemu mię nazywasz dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa, nie oszukuj, czcij ojca swego i matkę. A on mu odpowiedział: Nauczycielu, tego wszystkiego przestrzegałem od młodości mojej. Wtedy Jezus spojrzał nań z miłością i rzekł mu: Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie. A ten na to słowo sposępniał i odszedł zasmucony, albowiem miał wiele majętności. A Jezus, spojrzawszy wokoło, rzekł do uczniów swoich: Jakże trudno będzie tym, którzy mają bogactwa, wejść do Królestwa Bożego!" (Ewangelia Marka 10, 17 - 23).  To w gruncie rzeczy pytanie od Boga: czy pozwolisz mi rozporządzać według mego uznania i potrzeb twoim życiem i tym, co ode mnie masz, a co jest twoim majątkiem?

Tak naprawdę wszystko to, co mamy, nie jest naszą własnością, lecz jedynie jest nam użyczone w użytkowanie - nawet jeśli musimy na to ciężko pracować. Gdy nasze życie się skończy, wszystko to trzeba będzie oddać - nie weźmiemy ze sobą nic. Używajmy więc tego, co jest nam dane, na najlepszy pożytek. Nie wahajmy się też zostawić wygodnego życia i poświęcić wszystko, co mamy, gdy Pan wzywa: wstań, rzuć wszystko i idź tam, gdzie ja cię potrzebuję! "A [Jezus] idąc wzdłuż wybrzeża Morza Galilejskiego, ujrzał dwu braci: Szymona, zwanego Piotrem, i Andrzeja, brata jego, którzy zarzucali sieć w morze, byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za mną, a zrobię was rybakami ludzi! A oni natychmiast porzucili sieci i poszli za nim" (Ewangelia Mateusza 4, 18 - 20). Oddanie swego życia Jezusowi to "transakcja": wszystko za wszystko - dostajesz od Boga całe nowe życie, i to życie wieczne - jako człowiek zbawiony - i nieprzeliczone łaski, ale musisz oddać swoje życie, zaufać Bogu i pozwolić, by On przejął nad nim całkowitą kontrolę. Bóg ma prawo naszego życia i do wszystkiego, co mamy. "Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, i że nie należycie też do siebie samych? Drogoście bowiem kupieni" (1. List do Koryntian 6, 19 - 20). "Kto bowiem jako niewolnik został powołany w Panu, ten jest wyzwoleńcem Pana; podobnie - kto jako wolny został powołany, jest niewolnikiem Chrystusa. Drogoście kupieni..." (1. List do Koryntian 7, 22 - 23). Ten, kto potrafi Bogu oddać wszystko, ten też od Boga otrzymuje to, co jest mu niezbędne, a często otrzymuje nawet w nadmiarze, bowiem Pan nasz jest dobry i szczodry.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz