niedziela, 31 stycznia 2016

Jak zwierzęta?

"Potem rzekł Bóg: Niech wyda ziemia istotę żywą według rodzaju jej: bydło, płazy i dzikie zwierzęta według rodzajów ich. I tak się stało. I uczynił Bóg dzikie zwierzęta według rodzajów ich, i bydło według rodzaju jego, i wszelkie płazy ziemne według rodzajów ich; i widział Bóg, że to było dobre. Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi. I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich" (1. Księga Mojżeszowa 1, 24 - 27)
Ile razy toczy się rozmowa wokół problemu, jakim jest homoseksualizm, tyle razy ktoś stwierdza, że "homoseksualizm jest naturalny, bowiem jest obserwowany nawet wśród zwierząt". Owszem, wśród zwierząt dochodzi do zachowań homoseksualnych, choć jest to - jak stwierdzają zoolodzy - incydentalne, nie stałe. Powoływanie się na świat zwierzęcy jest jednym z elementów rozbudowanego systemu psychomanipu-lacji, masowego "prania mózgu". Przykładów ze świata zwierzęcego używa się w typowo "gebbelsowski" sposób, według zasady "kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą". Tymczasem zoolodzy tą propagandę nazywają nadużyciem. O, jakże wielką tragedię przeżyli ci ludzie, gdy w pewnym amerykańskim zoo rozpadł się "ikonowy" homoseksualny związek dwóch pingwinich "panów", gdyż na wybiegu pojawiła się "panienka"! Ta antynaukowa propaganda jest irytująca, ale tym, co w niej jest najobrzydliwsze i najbardziej obraźliwe, jest zrównywanie człowieka ze zwierzętami. 

Gdy czytam, że skoro homoseksualizm występuje wśród zwierząt, to trzeba go też zaakceptować wśród ludzi, wzbiera we mnie gniew. Bowiem jest wielka przepaść pomiędzy zwierzętami a człowiekiem - bowiem człowiek, to jest KTOŚ, a zwierzę to jest COŚ, chociaż nie jest rzeczą. Nikt przy zdrowych zmysłach, gdy widzi zwierzę, którego nie zna, nie pyta: "kto to jest?", ale: "co to jest?" Zwierzęta bywają bardzo inteligentne, a nawet mają swój charakter, coś na kształt osobowości, ale nigdy nie dorównają człowiekowi i choćby minął kolejny milion lat, człowiek pozostanie człowiekiem, a zwierzę zwierzęciem. Człowiek jest obdarzony wieloma szczególnymi cechami, które pozwalają mu być tym, kim jest. Jest istotą rozumną i kreatywną, zdolną nawet do abstrakcyjnego myślenia. Potrafimy kreować swój świat, czego nie potrafią zwierzęta. Potrafimy kierować samymi sobą, swoim rozwojem i zasadami postępowania - tego także nie potrafi żadne zwierzę! Pamiętam zabawną scenę z pewnym wilczurem, który zerwał się panu ze smyczy, pogonił za suką i dopadł ją gdzieś w krzakach... Bo taka jego natura! A mężczyznę, który by zrobił to samo z kobietą uwięziono by jako gwałciciela i zakwalifikowano jako zboczeńca! Jeśli świat zwierzęcy ma być dla nas przykładem tego, co naturalne i co powinno być akceptowane wśród ludzi, to dlaczego mam akceptować homoseksualizm, a nie mam akceptować gwałtu i przemocy, który jest równie naturalnym w świecie zwierząt? Zwierzęta się także zabijają - czy mamy więc akceptować też zabójstwa, jako "społeczną normę"? Jeszcze taka myśl: skoro sami homoseksualiści i ich sympatycy tak ochoczo powołują się na świat zwierzęcy, jako doskonały przykład "naturalności", to chyba nie powinni się także obrazić, gdy homoseksualizm nazwie się... zezwierzęceniem. A może jednak jest to dla nich uwłaczające porównanie?

Zacytowałem na wstępie biblijny opis stworzenia świata, bowiem w nim właśnie znajdujemy bardzo wyraźne rozróżnienie pomiędzy zwierzętami a ludźmi.  Słowo Boże już od pierwszych wersetów wskazuje na szczególną godność człowieka. Posiadamy ciało, które funkcjonuje na podobnych zasadach, jak ciała zwierzęce - szkielet, mięśnie, krwioobieg, przeróżne narządy... Mamy też instynkt. Lecz na tym podobieństwa się kończą! Podczas gdy zwierzęta są istotami cielesnymi, człowiek jest istotą duchowo - cielesną. I to właśnie w tej "duchowej części" jest wszystko to, co składa się na nasze człowieczeństwo: zdolność myślenia (choć niezbędny do tego jest także fizyczny mózg, to jednak kieruje tym duch), kochania, samoświadomość... Mamy wolną wolę. Mamy zdolność kierowania swoimi czynami i samokontroli. Potrafimy rozróżnić dobro od zła - choć potrzebowaliśmy pomocy Boga, aby odpowiednio poszczególne czyny kwalifikować na podstawie Jego opinii. Niestety jedno nas także różni - człowiek jest zdolny do grzechu, do bezmyślnego lub rozmyślnego czynienia zła. Potrafimy okiełznać własne ciało i chucie. Kieruje nami rozum, a nie instynkt i żądze. 

O żadnym innym stworzeniu Bóg nie powiedział, że jest na Jego podobieństwo! Nie powiedział tak nawet o małpach człekokształtnych, tak podobnych pod wieloma względami do człowieka. Słowa: "Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas..." są mocnym świadectwem istnienia ogromnej przepaści pomiędzy zwierzętami, nawet tymi człekokształtnymi, a człowiekiem i naszej szczególnej godności. Zostaliśmy stworzeni nie jako zwierzęta, ale jako umiłowane dzieci Boga! A skoro zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, to klasyfikowanie ludzi jako zwierzęta jest... bluźnierstwem przeciw Bogu. Zostaliśmy stworzeni jako istoty wyższego rzędu. "I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!" (1. Księga Mojżeszowa 1, 28). Człowieka jako zwierzę zakwalifikowali ci sami ludzie, którzy zbuntowali się przeciwko Bogu - Stworzycielowi i zaczęli głosić, że wyewoluowaliśmy od wspólnego przodka z małpami. W ten sposób diabeł upodlił nas, ludzi - i każdy, kto zestawia nas ze zwierzętami, kontynuuje to diabelskie dzieło upodlenia człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz