czwartek, 21 stycznia 2016

Fałszywy bożek dialogu

W 2014 roku media pokazywały nam papieża Franciszka modlącego się
w meczecie podczas podróży do Turcji (źródło: Newsbreak.ng)
"Liderzy społeczności muzułmań- skiej we Włoszech zostali przyjęci przez papieża Franciszka w Watykanie. Zaprosili go, by odwiedził rzymski meczet. (...) Franciszek odpowiedział: 'złożenie Wam wizyty byłoby dla mnie wielką przyjemnością i wspaniałym znakiem naszego braterstwa'." (źródło: CHNNews.pl)

Gdy Jezus odchodził do nieba, rozkazał nam: "Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem" (Ewangelia Mate- usza 28, 19 - 20). On nie powiedział: "Idźcie i bratajcie się ze wszystkimi..."! Natomiast - za pośrednictwem "apostoła pogan", Pawła - Bóg mówi nam bardzo wyraźnie: "Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami?" (2. List do Koryntian 6, 14 - 16). Och! Jakże to niezgodne z "duchem czasu" i "duchem dialogu"!

Jednym z największych zagrożeń dla wiary w naszych czasach jest przekonanie, że to wszystko jedno, w co się wierzy oraz co i jak się praktykuje. Ludzie mówią: "W imię pokoju na świecie musi być dialog i braterstwo!" Nasz Bóg - jedyny prawdziwy Bóg - jest Bogiem pokoju! "Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie" (List do Rzymian 12, 18). Pragnie pokoju między ludźmi, ale pragnie przede wszystkim zbawienia ludzi, pragnie, by wszyscy przyszli do Niego i, uwierzywszy i przyjąwszy chrzest, zostali zbawieni. "I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni" (Dzieje Apostolskie 4, 12). Niewątpliwie jest wielu bardzo przyzwoitych muzułmanów, którzy szczerze i z całego serca poszukują Boga, ale by dojść do Boga, muszą najpierw spotkać Chrystusa, który sam o sobie mówi wyraźnie: "Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie" (Ewangelia Jana 14, 6) oraz: "...kto mnie przyjmuje, przyjmuje tego, który mnie posłał" (Ewangelia Mateusza 10, 40). Jezusowi zależy na muzułmanach i przychodzi do nich - nie tylko za pośrednictwem tych, którzy niosą im Ewangelię, ale także w snach i wizjach - i prowadzi ich do poznania prawdy, co zawsze łączy się z porzuceniem islamu i przyjęciem chrztu.

Jan Paweł II dialogował z muzułmanami przez wiele, wiele lat. Czy kiedykolwiek usłyszeli z jego ust: zwróćcie się do Jezusa, bo On i tylko On może was zbawić? Czy kiedykolwiek usłyszeli z jego ust: musicie się na nowo narodzić? Czy kiedykolwiek usłyszeli z jego ust: Tylko Słowo Boże jest prawdą, a Słowo Boże to Biblia? Czy kiedykolwiek usłyszeli z jego ust: widzę, że jesteście ludźmi bardzo religijnymi, ale ja chcę wam powiedzieć o Bogu, którego nie znacie, a poszukujecie? Czy ktokolwiek z tych, z którymi dialogował, został ochrzczony? Jeśli nie, to jakiż był sens tego dialogu i jakie owoce? A od Franciszka czy muzułmanie usłyszeli o Jezusie, jako jedynym, który może ich zbawić, o potrzebie nowonarodzenia i chrztu? Czy Kościół katolicki w ogóle robi cokolwiek, by muzułmanie usłyszeli o Chrystusie, by zapoznali się z Ewangelią? Pamiętam reportaż (opublikowany w katolickim czasopiśmie!) z pewnego muzułmańskiego kraju, gdzie jasno stwierdzono, że lokalny kościół to placówka dla obcokrajowców, gdzie muzułmanie nie są zapraszani ani nawet mile widziani i na pewno nie otrzymają Ewangelii i chrztu, by kościół mógł nadal działać. Czyż nie jest to wprost przeciwieństwem tego, co polecił czynić Jezus?

Często słyszę, że dialog i braterstwo są ważne, bo jest to dobra droga do pokoju. Pokój na świecie, pokój pomiędzy ludźmi to niewątpliwie szczytny cel. Ale czy najważniejszy? Jezus, choć jest Księciem Pokoju (por. Księga Izajasza 9, 5), mówi o sobie: "Nie mniemajcie, że przyszedłem, przynieść pokój na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić człowieka z jego ojcem i córkę z jej matką, i synową z jej teściową" (Ewangelia Mateusza 10, 34 - 35). To zaś znaczy, że w kwestiach wiary i prawdy nie ma żadnego kompromisu i że pokój i święty spokój, ciepełko więzi rodzinnych, braterskich i przyjacielskich, nie są priorytetem w życiu chrześcijańskim! Pokój z ludźmi to piękna sprawa, ale prawda i zbawienie tych, którzy bez poznania Chrystusa idą na zatracenie do piekła, to cel nadrzędny, wyznaczony przez Boga! Jeśli odpuszczamy i przestajemy realizować ten cel, to zamiast Bogu służymy... diabłu i jego piekielnym interesom, bo godzimy się na to, by prowadził ludzi na sznurze do swego królestwa! A Bóg nam polecił, byśmy uczyli ich, jak zerwać kajdany, jak stać się dziećmi Boga i iść ku niebu! To jest misja, jaką mamy do wykonania, a nie uśmieszki, poklepywanie po ramionach i mówienie o "wspólnym Bogu" (co jest z gruntu fałszywą nauką!) i wymianie duchowej między chrześcijanami a muzułmanami. 

Bóg mówi nam: "Nie wolno ci mieć innych bogów oprócz Mnie" (2. Księga Mojżeszowa 20, 3 - tłum. Tora Pardes Lauder). Jeśli dialog, braterstwo i pokój są dla nas tak ważne, że nie głosimy Ewangelii i zamiast być misjonarzami stajemy się... politykami, którzy zamiast mówić prawdę, mówią "gładkie słówka", tak aby nikogo nie urazić, tym samym stajemy się... bałwochwalcami, czczącymi nową trójcę: "dialog - pokój - braterstwo". "Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak - tak, nie - nie, bo co ponadto jest, to jest od złego" (Ewangelia Mateusza 5, 37).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz