środa, 13 stycznia 2016

Ekumeniczne... zboczenie

"Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie odziedziczą Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ludzie dopuszczający się nierządu, bałwochwalcy, cudzołożnicy, uprawiający prostytucję, homoseksualizm, złodzieje, chciwcy, pijacy, oszczercy i zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego. A takimi właśnie niektórzy z was byli. Obmyliście się jednak, doznaliście uświęcenia i dostąpiliście usprawiedliwienia w imieniu Pana, Jezusa Chrystusa, i w Duchu naszego Boga." (1. List do Koryntian 6, 9 - 11 - tłum. "Nowe Przymierze")
Wiele razy już pisałem nt. homoseksualizmu. Zdanie Boga w tej kwestii jest zupełnie jasne i bezdyskusyjne. Zdanie chrześcijan w tej kwestii musi być zgodne ze zdaniem Boga. Tymczasem jesteśmy świadkami coraz bardziej rozszerzającego się upadku. Diabeł, choć przegrał w chwili śmierci Chrystusa na Golgocie i Jego zmartwychwstania, nie poddaje się - ma jeszcze dany czas i knuje, i ryje pod nami, i dłubie w Kościele, by uczynić jak największe spustoszenie w Kościele, by jak najwięcej ludzi doprowadzić do duchowej ruiny i w konsekwencji ściągnąć do piekła.Diabeł nie ma mocy zwyciężyć Kościoła, bo Kościół oparty jest na Jezusie jako skale i stoi za nim moc samego Boga. Jezus powiedział: "...na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go" (Ewangelia Mateusza 16, 18). Diabeł więc postanowił skopiować krzyż, modlitwy, nawet używanie Biblii i zrobić nowy, "lepszy" i "bardziej ludzki" Kościół - czy może raczej produkt kościołopodobny (kto pamięta jeszcze PRLowskie "produkty czekoladopodobne"?). No i udało mu się zrobić "świetny Kościół" - coś, jak "świetne" buty adibas lub naike za 50 zł z targowiskowego straganu...  Modlą się, mają nawet kościoły z krzyżem na wieży jako miejsca zgromadzeń, zakładają koloratki, sutanny, mają w ręku Biblię. Na pozór "chrześcijanin", ale gdy zaczynają mówić, okazuje się, że nie zgadzają się z Bogiem i chcą, by inaczej rozumiano jasno sformułowane słowa Boga dotyczące kwestii moralnych, albo prowadzą ludzi w progejowskich marszach! I w tym momencie możemy poznać, że mamy do czynienia nie z Kościołem i chrześcijanami, ale z podróbą, z szatańską tandetą!

Tych szatańskich knowań jestem świadomy od lat - co najmniej od momentu, gdy redakcja pewnego chrześcijańskiego wcześniej czasopisma, organu szanowanego Kościoła, "podziękowała mi za współpracę" po tym, jak w jednym ze swych artykułów homoseksualizm - zgodnie z tym, co na jego temat mówi Bóg - nazwałem grzechem i zboczeniem. Mniej więcej w tym samym czasie w Polsce zaczęła działać niewielka sekta pseudochrześcijańska, która bardzo się chciała włączyć w działania ekumeniczne i jej przedstawiciele byli wielce rozczarowani, że nie byli przyjmowani jako partnerzy w ekumenicznych działaniach. Jesienią minionego roku aż mnie "zmroziło", gdy dowiedziałem się że kolejna taka sekta urządza "święto reformacji", a "ekumeniści" na nie zapraszają. Obecnie zbliża się kolejny Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Przeglądałem program obchodów w jednym z wielkich polskich miast. Niestety, wśród zaangażowanych w nie jest jedna z takich kościołopodobnych sekt. Jej "duchowny" został zaproszony do nauczania w innym, szanowanym i wydawałoby się, że bardzo ortodoksyjnym jak chodzi o wiarę, Kościele, a całość jest "firmowana" przez lokalną grupę współpracy ekumenicznej i... katolicką diecezję. 

Cóż mają wspólnie do robienia ludzie ufający Bogu i tacy, którzy odrzucają Boże zasady życia? Cóż ma do powiedzenia o Bogu i wierze człowiek, który kwestionuje Boże prawo, Boże zasady? Taki człowiek nie ma prawa nauczać w Kościele i nigdy nie powinno być na to zgody - bo jest to siewca kąkolu, zgorszenia i bezwstydności! Owszem, jest dla niego miejsce w Kościele - by mógł słuchać Bożej Prawdy, by Bóg mógł go pociągnąć do siebie i nawrócić, ale nie jako "nauczyciel Słowa"! "Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem na wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami? Bo my jesteśmy świątynią Boga żywego - według tego, co mówi Bóg: Zamieszkam z nimi i będę chodził wśród nich, i będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. Przeto wyjdźcie spośród nich i odłączcie się od nich, mówi Pan, i nie tykajcie tego, co nieczyste, a Ja was przyjmę i będę wam Ojcem, a wy będziecie moimi synami i córkami - mówi Pan wszechmogący" (2. List do Koryntian 6, 14 - 18) "Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. (...) Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!" (Ewangelia Mateusza 7, 15 i 21 - 23). A dziś "pasterze" nie tylko dopuszczają wilki do stada, ale jeszcze je zapraszają!

Kiedyś, w pierwszych wiekach Kościoła, zatwardziałych grzeszników wydalano ze wspólnot, by nie psuli Kościoła, a dziś się ich już zaprasza i "dialoguje". My nie mamy "dialogować", lecz mamy trzymać się wiernie Słowa Bożego i przekazywać ludziom zawartą w nim BOŻĄ PRAWDĘ! Sekty owe często powołują się na miłość Chrystusa i na fakt, że On nie odtrącał nikogo. Oczywiście to prawda, że Jezus z miłością traktował grzeszników, ale nigdy nie usprawiedliwiał ich grzechów i nie udawał, że ich postępowanie nie jest grzeszne - On traktował ich z wielką miłością, ale też mówił im: "idź i odtąd już nie grzesz"! Cóż myśleć o sytuacji, gdy zatwardziali grzesznicy i ich poplecznicy, są wprowadzani do Kościoła, by "nauczali" i traktowani jako "bracia i siostry w wierze"? Czy znajdzie się człowiek wierny, który ściągnie ich z kazalnicy i wskaże ławę, gdzie może być dla nich miejsce (o ile zechcą słuchać), lub... drzwi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz