poniedziałek, 25 stycznia 2016

Czy Jezus Chrystus chce być Królem Polski?


Gdy czytam wiadomości takie, jak ta, przychodzi mi na myśl głównie jeden , ale jakże wymowny, werset ze Słowa Bożego: "Jezus zaś poznawszy, że zamyślają podejść, porwać go i obwołać królem, uszedł znowu na górę sam jeden" (Ewangelia Jana 6, 15). Gdy przeglądam karty Ewangelii, widzę Jezusa zawsze bardzo pokornego - urodził się w skromnej stajence, przez 30 lat żył cicho, jako syn cieśli, a potem zaczął przemierzać żydowską ziemię, nauczając i prowadząc życie ubogiego nauczyciela, który wiele nocy spędził pod gołym niebem ("Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił" - Ewangelia Łukasza 9, 58). Jezusowi nigdy nie zależało na tytułach i zaszczytach, nie pchał się na "pierwsze miejsca", nigdy nie zabiegał o żadne urzędy i ziemską władzę... Tylko ktoś, kto nie zna ewangelicznego Jezusa - a więc tego prawdziwego Jezusa, który wciąż żyje, będąc Bogiem! - może myśleć, że chce On być królem Polski i że konieczna jest jakaś intronizacja! On sam nigdy nie wyraził takiej woli! Oczywiście wiem, że zwolennicy intronizacji powołują się na jakieś rzekome objawienia, ale jedynym "autoryzowanym" zapisem słów i woli Pana Jezusa są tylko i wyłącznie cztery ewangelie, a wnich takiej woli zawartej nie ma.

"Wtedy znowu wszedł Piłat do zamku i zawołał Jezusa, mówiąc do niego: Czy Ty jesteś królem żydowskim? (...) Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata; gdyby z tego świata było Królestwo moje, słudzy moi walczyliby, abym nie był wydany Żydom; bo właśnie Królestwo moje nie jest stąd. Rzekł mu tedy Piłat: A więc jesteś królem? Odpowiedział mu Jezus: Sam mówisz, że jestem królem. Ja się narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie; każdy, kto z prawdy jest, słucha głosu mego" (Ewangelia Jana 18, 33 i 36 - 37). "Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w duchu i w prawdzie; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali. Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać w duchu i w prawdzie" (Ewangelia Jana 4, 23 - 24). Chrystusowe Królestwo - przynajmniej tak długo, póki jeszcze będzie istnieć ten świat - ma wymiar wyłącznie duchowy. Choć Chrystus jest Stwórcą i Panem tego świata, to jego Królestwo w tym świecie to serca tych, którzy z wiarą słuchają Go i idą za Nim, jak owce za swym pasterzem. Innej władzy na tym świecie Chrystus nigdy dla siebie nie pragnął. Chcesz, człowieku, by Jego panowanie się rozszerzało i by Polska była pod panowaniem Chrystusa Króla? Idź do ludzi i zwiastuj im ewangelię, napominaj żyjących w grzechu, a wierzących umacniaj! 

Jeśli za takimi aktami nie stoi autentyczna wiara, to jest to duchowo martwe. A jeśli jest autentyczna wiara w sercach ludzi, to takie akty nie są do niczego potrzebne. Wydaje mi się, że mogą być wręcz bardzo szkodliwe, bo pogłębiają podziały między ludźmi. W Konstytucji RP (a także innych państw demokratycznych) jest zapis o rozdziale Kościoła od Państwa, a i Jezus także mówi: "Oddawajcie, co jest cesarskiego, cesarzowi, a co jest Bożego, Bogu" (Ewangelia Marka 12, 17). Jezus poucza nas także, byśmy nikomu nie narzucali swej wiary: "A jeśliby w jakiejś miejscowości nie chciano was przyjąć ani słuchać, wyjdźcie stamtąd i otrząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim. A oni poszli i wzywali do upamiętania" (Ewangelia Marka 6, 11 - 12). Jako chrześcijanie nie tylko możemy, ale nawet mamy obowiązek, wpływać na życie społeczno - polityczne kraju, ale jeśli dążymy do "panowania" religii, do "religii państwowej", do "państwowych aktów religijnych", tym samym przekraczamy normy postępowania ustanowione przez Chrystusa! Tego rodzaju działania zwiększają tylko opór ludzi niewierzących i nie rozszerza się przez to Królestwo Chrystusowe w ludzkich sercach, a wprost przeciwnie, nawarstwiają się w nich diabelskie obwarowania i coraz trudniej jest dotrzeć do tych serc z Ewangelią Chrystusową. A przecież powinno nam zależeć na tym, by te mury szatańskie w ludzkich sercach postawione rozbijać i by Ewangelia w nie przeniknęła! Do tego potrzeba mocnej wiary, ale też ogromnej wrażliwości i delikatności w postępowaniu z ludźmi.

5 komentarzy:

  1. "W Konstytucji RP jest o rozdziale Kościoła od Państwa" należałoby go dopiero wprowadzić, jest tylko o bezstronności władz w sprawach religii (art. 25). Należałoby zakazać wprowadzania religii urzędowej (jak mówi konstytucja USA), mianowania duchownych przez państwo (jak w RFN) i pełnienia władzy przez organizacje religijne (jak w Japonii), usunąć wzmiankę o Bogu z preambuły (jest ona "wzywaniem nadaremno").

    OdpowiedzUsuń
  2. można dodać: Jezus "cichy i pokornego serca" (Mt 11,29) "nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie! wejdzie do Królestwa Niebieskiego" (Mt 7,21) a Królestwo nie jest z tego świata "wspomnij na mnie gdy wrócisz do Twego Królestwa" (Łk 23,42) Jezus wymaga wiary "Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie" (Rz 10,9) lecz gdzie tu "intronizacja"? Jak mówi przysłowie "modli się pod figurą" a dalej wiadomo. Modlić się należy w ukryciu (Mt 6,6).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka uwaga. Z tym "modleniem się w ukryciu" - w Mateusza 6,6 nie chodzi o to, by nie modlić się publicznie, lecz by nie modlić się na pokaz. :)

      Usuń
  3. "by nie modlić się na pokaz" Bracie Marcinie, to właśnie mam na myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem trochę uczulony na punkcie tego fragmentu, bo niektórzy ochrzaniają za publiczne modlenie się, odczytując go zbyt literalnie. Zresztą spotkałem się i z postawą: nie siądę w pierwszych ławkach w kościele, bo to miejsca dla faryzeuszy. :P

      Usuń