wtorek, 19 stycznia 2016

Bóg jest mocny!

"Pan moją mocą i tarczą!" (Psalm 28, 7 - tłum. "Biblia Tysiąclecia")
10 stycznia br. To miała być kolejna zwykła niedziela w zborze IPUC (Iglesia Pentecostal Unida de Colombia - Zjednoczony Kościół Zielonoświątkowy w Kolumbii) w Bosa la Cabaña - wyglądającą na ubogą i niezbyt bezpieczną dzielnicę położoną na zachodnich obrzeżach stolicy kraju, Bogoty. Dochodziło południe i trwało właśnie drugie nabożeństwo niedzielne, któremu przewodniczył pastor Pedro Pablo Martin, gdy w drzwiach kaplicy stanął zakapturzony chłopak. Czekającym tam pracownikom Kościoła - odpowiedzialnym za powitanie i zaproszenie do środka nowych osób - powiedział, że chce popatrzeć i posłuchać nabożeństwa. Ci ucieszyli się, wprowadzili go do środka i posadzili z samego przodu - by poczuł się kochanym i ważnym dla Kościoła, a zarazem, by skupił się na przesłaniu.

Około 20 minut później młodzieniec poderwał się i podszedł do pastora. Rozmawiał z nim po cichu przez kilka chwil, po czym usiadł na swym miejscu, lecz po kilku minutach nagle poderwał się i wyszedł. Jego zachowanie stawało się się coraz dziwniejsze. Po chwili wrócił na miejsce, lecz stał się bardzo niespokojny, i widać było, że coraz trudniej jest mu usiedzieć na miejscu. W końcu, po kolejnych 10 - 12 minutach, zerwał się, wyciągnął wielki nóż i rzucił się w kierunku modlącego się pastora, który akurat woła: "Hay poder en el nombre de Jesús! - "Jest moc w imieniu Jezusa!" Młodzieniec zachowywał się agresywnie, a jednocześnie tak, jakby nie miał przystępu do pastora i nie wiedział, co ma dalej robić. Modlitwa nie ustawała - raczej wciąż nabierała mocy i nagle człowiek ów jakby ugiął się pod jakaś mocą i padł nieprzytomny na ziemię. Wierni nie mają wątpliwości co do tego, cóż to za moc "znokautowała" nożownika. Relacja na stronie Kościoła kończy się słowami: "Dziękujemy Bogu za Jego wierność i miłosierdzie. Dobrze wiemy o tym, że Anioł Pański obozuje wokół tych, którzy mają bojaźń bożą, i ochrania ich. Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan. Błogosławiony człowiek, który mu ufa. Mamy Boga, który jest pełen mocy, a jego imię jest Jezus Chrystus, i w Imieniu Jezusa jest moc." Amen! Tak jest! A gdy został pokonany przez anioła, Bracia i Siostry w Chrystusie stanęli nad nim - obezwładnionym i rozbrojonym - by w modlitwie gromić demona, który nim zawładnął, w mocy potężnego Imienia Jezusa. Później pastor Martin zeznał, że gdy ów młody człowiek do niego podszedł podczas kazania, powiedział mu: "Przyszedłem, aby cie zabić!"


Zapis video tego wydarzenia - zatytułowany "Próba zabójstwa pastora Pedro Pablo Martin z IPUC Bosa la Cabana" - zostało upublicznione przedwczoraj i w bardzo krótkim czasie zyskało ogromną popularność. Do chwili obecnej tylko na oficjalnym kanale zostało obejrzane prawie 70.000 razy! A rozchodzi się ono już jako "viral" i wielu internautów kopiuje to nagranie i rozpowszechnia w bardzo wielu innych miejscach w sieci. Oczywiście oprócz "entuzjastów" są też i liczni sceptycy, którzy uważają, że była to "zaplanowana i dobrze rozegrana akcja", mająca zapewnić rozgłos zborowi i pastorowi i przyciągnąć nowych wyznawców, którzy także będą przekazywali pieniądze na Kościół. Trzeba jednak pamiętać, że Kościół zielonoświątkowy ma w Kolumbii wielu przeciwników - ludzi niewierzących, mafie narkotykowe i... Kościół katolicki, którego pozycja jest mocna, ale jednak powoli słabnie, bowiem - jak w całej Ameryce Południowej - coraz więcej ludzi przechodzi do Kościołów ewangelicznych, głównie zaś do ruchu zielonoświątkowego. Trudno się zatem dziwić, że nagranie, które rzeczywiście może "dać do myślenia" setkom tysięcy ludzi, jest "nie na rękę" i że są próby dyskredytacji. Myślę, że po prostu... diabeł boi się utraty wpływów!

Być może ktoś z was chciałby mnie zapytać: czy naprawdę wierzysz w tą historię? Ja mogę tylko odpowiedzieć: wierzę, że ta historia może być prawdziwa, bo wiem dobrze, jak niezwykłe zdarzenia dokonują się w Kościele Chrystusowym. To, co odbierają nasze zmysły: wzrok, słuch, węch, dotyk i to, co możemy poznać dzięki rozumowi, zmierzyć, obliczyć i zdefiniować, to tylko część naszego świata. To, co materialne i dające się obliczyć to tylko "jedna strona" naszego świata. "Druga strona" to "świat ducha", "byty duchowe" - najsampierw sam Bóg, potem anioły, demony i uśpieni zmarli czekający wskrzeszenia. Ta "druga strona" to nie wytwór wyobraźni wierzących - to tak samo realny świat! Różnica polega na tym, że ta "druga strona" przenika także tą naszą, sama pozostając dla wielu niedostępną, a nawet ci, którzy żyją "życiem duchowym" docierają ledwie na jej obrzeża. Wiem... Nie "wierzę", ale WIEM! ...o tym, że w naszym świecie działają i demony i anioły i Bóg, który dotyka ludzi. WIEM! - bowiem sam doświadczyłem w swoim życiu manifestacji i złych i dobrych mocy. Znam też wielu, którzy również doświadczyli niepojętych wpływów. "Świat ducha" jest REALNY! Tym samym nie mam podstaw, by w to zdarzenie nie wierzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz