czwartek, 31 grudnia 2015

Nie-mniejsze zło

"Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1. List do Tesaloniczan 5, 22 - tłum. "Biblia Tysiąclecia"), "Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć" (1. List Piotra 5, 8).
O nas, chrześcijanach, mówi się czasem, że "przesadzamy i robimy z igły widły", że próbujemy za wszelką cenę dostrzec zło tam, gdzie "go nie ma". Gdy pisałem nieraz o "halloween" i jego pogańskich korzeniach, nieraz dowiadywałem się, jakim jestem "idiotą", "fanatykiem" i "dewotem". Gdy środowiska ludzi wierzących - głównie katolików - czasem buntują się przeciwko złu, są publicznie wyszydzani. Tak było ostatnio w przypadku niedawnej porno-afery teatralnej we Wrocławiu. Tak było ilekroć ktoś zwracał uwagę na demoniczną symbolikę czy nazwy produktów i przeciwko nim protestował. 

Nie jestem wielkim fanem tych protestów - bo właściwie w ten sposób realizuje się diabelski plan, ułożony przez szatana za pomocą ludzi będących dobrymi specami od reklamy i manipulacji / socjotechniki. Jednak oburzenie społeczeństwa zazwyczaj jest zupełnie słuszne. Szatan jest bardzo przebiegłym i niebezpiecznym przeciwnikiem - sieje na świecie wielkie zło: wojny, morderstwa, bandytyzm i przemoc, które bulwersują miliony ludzi, ale też drobniejsze z pozoru "ziarno", które te same miliony ludzi traktują z przymróżeniem oka, jako "dobrą zabawę", rozrywkę, element pop-kultury. Diabłu udało się przemycić do naszej codzienności wiele elementów, które wydają się być zupełnie "niewinne" - nie tylko durnowaty halloween, ale też elementy satanizmu w rocku, okultyzmu w filmach i książkach dla dzieci i młodzieży (i nie tylko dla nich), symbolach. To czasami są "małe okruchy", ale są. I tak na przykład ostatnio we wspólnej reklamie pewnych dwóch wielkich instytucji finansowych, można zobaczyć taką oto scenkę:


Trwa ona może ze dwie sekundy, ale jest! I w ten oto sposób w okresie Bożego Narodzenia (!) na wielu kanałach TV oddawana jest cześć szatanowi! Fakt, że gest ten upowszechnił się jako element pop- kultury, i że gestu tego tak często używa się w środowisku twórców i fanów hard - rocka (mocno "zainfekowanego" przez satanizm!) i że gest ten jest wykonywany często bezmyślnie, nie ma żadnego znaczenia - wciąż jest to znak symbolizujący szatana i uwielbienie dla niego. W takich różnych "drobiazgach", które diabeł masowo przemyca do życia ludzi, jest coś znacznie więcej, niż tylko "pozory zła", przed którymi ostrzega nas Apostoł Paweł!

Fakt, że diabeł z elementów własnego kultu (satanizm) i powiązanych z sobą obrzędów (okultyzm), należałoby z pewnością zapisać na listę jego zwycięstw. Oczywiście są to zwycięstwa tylko pozorne i czasowe, choć wielu ludzi, niestety, pociąga do swego piekielnego królestwa - ostateczne zwycięstwo należy do Chrystusa! Póki trwa ten świat, toczy się dalej codzienna walka dobra ze złem - i my musimy być świadomi szatańskiej taktyki i szatańskiej broni, nie tylko tej wielkiego kalibru, zła oczywistego, ale także wszelkich innych, po najmniejsze "pistoleciki", z pozoru (!) "niewinne" i czasem nawet "zabawne". W wielkich bitwach nie wolno ignorować niczego i niczego nie wolno zaniedbywać, bo wówczas słabniemy i jesteśmy coraz bardziej narażeni na destrukcję, w tym wypadku duchową. I bolesny jest fakt, że wielu ludzi zostało duchowo zniszczonych - i spotkałem takich, którzy na pół oddają chwałę Bogu, bo w niedzielę idą do kościoła na mszę, a na pół oddają chwałę diabłu poprzez muzykę, symbolikę i niekiedy obrzędy (wracam myślą do "halloween"). To zło "małego kalibru", które wydaje się wcale nie być złem, nie jest wcale mniej niebezpieczne, niż to zło "wielkiego kalibru", tak bardzo oczywiste i bulwersujące - jest równie niebezpieczne, a może nawet bardziej, bo sięga tam, gdzie "wielki kaliber" może wywoływać oburzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz