wtorek, 3 listopada 2015

Schowaj swój miecz do pochwy

"I oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza swego, uderzył sługę arcykapłana i uciął mu ucho. Wtedy rzecze mu Jezus: Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną" (Ew. Mateusza 26, 51 - 52)
Czy jest jakieś usprawiedliwienie dla stosowania przemocy? Wydawać by się mogło, że w takiej sytuacji, do jakiej doszło - gdy przyszli żołnierze, aby pojmać Jezusa i poprowadzić go do więzienia, a potem na krzyż - obrona wszelkimi sposobami była jak najbardziej uzasadniona. Jezus powinien być wdzięczny swemu przyjacielowi, który stanął w jego obronie. Jest jednak inaczej - napomina go, a potem dokonuje niezwykłego cudu i przyłącza ponownie ucho do głowy zranionego. Co więcej - czyni to pomimo, że ten właśnie przyczynia się do jego męki, bierze udział w preludium do niej. W tej zaskakującej sytuacji objawia się miłość i litość Boga względem człowieka - nawet grzesznego, który zwraca się przeciwko Niemu. Kiedyś Jezus powiedział do uczniów: "Miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie..." (Ewangelia Mateusza 5, 44 - 45), a w Ogrójcu udzielił tej samej lekcji, lecz w połączeniu z praktyką.

Można by pomyśleć, że chodziło tylko o to, że Jezus musi wykonać swą misję do końca, że musi przejść przez mękę i trafić na krzyż i że chodziło tylko o to, by - skoro nadszedł już właściwy moment - pogodzić się z tym, niczego nie opóźniać i nie komplikować. Lecz wówczas nie powiedziałby drugiego z zacytowanych wyżej zdań, a raczej powiedziałby, że to się musi dziać i dokonać - tymczasem mówi bardzo wyraźnie, by nie walczyć z ludźmi, nie używać broni, nie wyrządzać żadnej krzywdy, nawet w sytuacji, gdy zdaje się to nie tylko uzasadnione, ale nawet konieczne. Bóg mówi nam zresztą to samo wielokrotnie. "Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi" (List do Rzymian 12, 17 - tłum. "Biblia Tysiąclecia"), "Baczcie, ażeby nikt nikomu złem za złe nie oddawał, ale starajcie się czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim" (1. List do Tesaloniczan 5, 15)... To znaczy, że nawet na przemoc nie mamy odpowiadać przemocą; że skrzywdzenie drugiego człowieka - nawet w obronie własnej - nie jest dobre, choć ów człowiek nastaje na nasze mienie, zdrowie i życie. 

Chociaż obrona - nawet zabicie w obronie koniecznej - nie jest grzechem, to jednak lepiej się od tego powstrzymać, nie pomnażać zła i przemocy. Wracając do opisanej na wstępie sytuacji: zauważmy, że Jezus nie potępia czynu Piotra (jego tożsamość zdradza nam apostoł Jan, pisząc: "Wówczas Szymon Piotr, mając miecz, dobył go i uderzył sługę arcykapłana, i odciął mu prawe ucho. A słudze temu było na imię Malchus" - Ewangelia Jana 18, 10), lecz mówi, że z przemocy nigdy nie ma niczego dobrego; że przemoc tylko pomnaża przemoc i jeśli będziemy tak postępować, będzie to miało konsekwencje także dla nas. To nie znaczy, że powstrzymując się od przemocy, sami jej nie doświadczymy - bo Jezus zapowiedział, że doświadczymy! - ale jeśli zaniechamy przemocy, w naszym sercu będzie więcej pokoju i lepsze warunki dla wzrostu miłości i wszelkiego dobra. Jeśli będziemy się potrafili powstrzymać, być może przyda nam to cierpienia, ale będziemy mnożyć dobro: miłość i błogosławieństwo, których na tym świecie nigdy nie jest zbyt wiele!

Czasem zastanawiam się nad tym, jak ja sam bym postąpił w sytuacji zagrożenia życia mojego, moich bliskich i przyjaciół. To się z pewnością bardzo łatwo pisze: "powstrzymać się od przemocy", ale co jeśli, ktoś mnie zapyta; "Jak postąpisz?" Czy naprawdę będę umiał postąpić według tego, w co wierzę i czym się dzielę? Nie wiem - i chyba nikt nie wie tak do końca, jak się zachowa w skrajnej sytuacji - lecz mam nadzieję, że jeśli przyjdzie na mnie czas próby i źle mi będzie szło podczas tego trudnego egzaminu (a wiem, że wiele pomniejszych "oblewam"!), Bóg powstrzyma moją rękę. Chciałbym być jak...

2 komentarze:

  1. Też tak kiedyś myślałem, do czasu, gdy nie zobaczyłem bestialstwa Państwa Islamskiego i do czasu, gdy moi bliscy nie opowiedzieli mi jak potraktowali ich Sowieci w 1945. Fajnie pięknie pisze się na blogu, gorzej w życiu. Taki sobie ktoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne dla wielu ludzi może być to problem. Bóg rozumie nasze emocje - to, co czujemy i jak reagujemy. Dlatego nie kwalifikuje tego, jako grzechu - natomiast wskazuje lepszą drogę.Tym bardziej, że ludzie potrafią się zagubić nawet w walce obronnej.

      Usuń