sobota, 7 listopada 2015

Regeneracja serca

"A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia" (Ew. Marka 11, 25)
Temat przebaczenia i jego znaczenia w naszym życiu powraca w moim życiu bardzo często (przypadek? nie sądzę). I wrócił znów. Wczorajszego wieczoru rozmawialiśmy i modliliśmy się z jednym z braci o pewne życiowe problemy. W pewnym momencie Brat ów zapytał: "Czy przebaczyłeś tym, którzy wobec ciebie zawinili?" Przebaczyłem i bardzo ich kocham. Przebaczenie w sercu to jedno, ale może pełne oczyszczenie serca dokonuje się dopiero wówczas, gdy szczerze powiemy o naszych zranieniach i o miłości w sercu - tak zwyczajnie: "Bracie (siostro), sprawiłeś (-aś) mi ból w moim sercu, ale co było, to było. Bardzo cię kocham!"

Przebaczając, zdejmujemy wielki ciężar i ze swego serca i z naszego brata, ale prawdziwe uzdrowienie dokonuje się chyba wówczas, gdy zaczynamy ze sobą rozmawiać w duchu przebaczenia i pojednania. Dlaczego? Bo wówczas uświadamiamy swemu bratu, co uczynił źle i pomagamy mu doskonalić się w miłości, bo widzi, nad czym musi popracować duchowo - w modlitwie, rozważaniu, w lekturze Słowa Bożego. Czasem działa to też zresztą na odwrót - daje nam to szansę usłyszenia i wejrzenia we własne serce, przekonania się, czy może i my nie zrobiliśmy czegoś nie tak. Czasem ten krok miłości jest trudniejszy, niż krok przebaczenia. Bo dużo łatwiej - jak sądzę - jest przestać rozpamiętywać krzywdy, przestać żyć tymi doznanymi krzywdami i pielęgnować urazy, niż na nowo nawiązać zerwane więzy braterskiej nie tylko miłości, ale i ufności. Mam takie (może dziwne) skojarzenie z usterką w samochodzie: samo przebaczenie, bez pójścia do brata, jest jak stwierdzenie, że zaistniała usterka i postanowienie, że... nie będzie się już o niej myślało. A przecież nie starczy mieć świadomość, że coś uległo awarii - potrzeba ją jeszcze naprawić!

Boże wezwanie do przebaczania nie jest niczym innym, jak kolejnym wezwaniem do miłości. Przebaczanie jest nierozerwalnie powiązane z miłością. Nie ma miłości bez przebaczenia i nie ma też przebaczenia bez miłości. Jedno bez drugiego nijak nie może funkcjonować! Kocham, więc przebaczam, a gdy przebaczam, jeszcze bardziej kocham. Jeśli mamy problem z przebaczaniem, to znaczy, że ból i zgorzknienie zadusiły w nas miłość. Jeśli w nas nie rozkwitła miłość, nie jesteśmy tak naprawdę zdolni do prawdziwego przebaczenia. Poranione ludzkie serce potrzebuje regeneracji, a ten, które je stworzył i wszczepił nam, może je też odnowić. Pełna odnowa dokonuje się w chwili pojednania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz