niedziela, 1 listopada 2015

Powołani do świętości

Gdybyśmy dziś poszli na ulice i na cmentarze, gdzie dziś pełno ludzi, i postawili im dwa pytania: "Kto jest świętym?" i "Co można zrobić, aby zostać świętym?" Otrzymalibyśmy pewnie odpowiedzi: "Aby zostać świętym trzeba prowadzić dobre życie, czynić wiele dobrego a jak najmniej złego, być jak najdoskonalszym, a potem - po śmierci - można zostać uznanym przez Kościół za świętego". Wielu zapewne powiedziałoby: "księża, biskupi, kardynałowie i papież przyglądają się czyjemuś życiu, badają cuda, jakie się dokonały, i na tej podstawie mogą orzec o czyjejś świętości i go kanonizować". A ja wam powiem, że w całym Słowie Bożym nie ma przykładu takiego orzecznictwa i żaden człowiek swego bliźniego nie może ani uczynić, ani ogłosić "świętym"! Nie ma też żadnej hierarchii wśród zmarłych - ten to zwykły zmarły, ten inny to już ciut lepiej, bo błogosławiony, a tamten znów to już w ogóle święty!" Niestety, termin "święty" dopięto do pewnej formy "awansu" w Kościele katolickim - i nawet przez wiele wieków dostęp do tej godności mieli raczej ci, którzy za życia byli członkami zakonów, lub wysoko się wspięli po szczeblach kościelnej hierarchii. To nam całkowicie zaburzyło rozumienie idei świętości - i dopiero w XX wieku nawet Kościół katolicki zmienił coś ze swych dawnych praktyk i "święci" to już niekoniecznie duchowni. To już dobrze, choć - niestety - aby zostać uznanym za "świętego" w Kościele katolickim, wciąż trzeba być najpierw zmarłym, a Bóg używa tego tytułu względem żywych.

Święty to ktoś, kto podąża bożą drogą. W czasach starotestamentalnych było to przestrzeganie Bożego prawa i wypełnianie określonych rytuałów, co jednak nigdy nie mogło doprowadzić człowieka do prawdziwej świętości. Dziś święty to człowiek, który idzie drogą Pana, który kroczy do nieba krok w krok za Chrystusem. Być świętym to znaczy być człowiekiem przymierza - człowiekiem, który zawarł ugodę z Panem i jej się chce trzymać. Święty, to człowiek, który umieścił Boga i Słowo Boże w samym centrum swojego życia - nie chodzi do kościoła w niedzielę, ale całe swoje życie podporządkowuje Bogu i Słowu Bożemu. Święty to człowiek, który kocha Boga i ufa swemu Panu, który dobrowolnie się poddaje i pozwala, by Bóg przejął pełną kontrolę nad jego życiem. Świętość to stan doskonałości, do którego nie możemy dojść sami, dlatego Chrystus doszedł do tego za nas, a my potrzebujemy się tylko uczepić Jego ręki i dać się prowadzić! Święty to człowiek, który ufa Panu i jest Mu posłuszny - tak, jak owca względem pasterza. Święty to nie ten, kto jest doskonały w swoim życiu - bo nikt by nie mógł być tak nazwany! Święty to ten, który podporządkowuje się doskonałemu Bogu. Świętość to nie śluby zakonne, wypełnianie religijnych obowiązków, ślepe podporządkowanie się (posłuszeństwo) hierarchii i naukom hierarchów, przywódców religijnych - świętość to życiowa postawa człowieka wobec samego tylko Boga.

Gdy w Kościele katolickim mówi się o "świętych", często mówi się także, że powinniśmy ich naśladować. Owszem, powinniśmy - we wszystkim, co czynili dobrze według Słowa Bożego, ale nie zawsze czynili dobrze i jeśli przyjrzymy się wielu z nich, dalecy byli od świętości. Bóg mówi poprzez apostoła Pawła: "Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich" (List do Hebrajczyków 13, 7). Naszą podstawą zawsze musi być Słowo Boże. Mamy podążać za tymi, którzy głoszą Słowo Boże i sami są mu wierni aż do końca - ci mogą być dla nas wzorem. Droga do świętości to droga za Chrystusem, lecz mamy na niej też Braci i Siostry, którzy ruszyli wcześniej, którzy nas pociągnęli. Nasuwa mi się porównanie z pielgrzymką. Nie zawsze mamy przed sobą przewodnika, najczęściej mamy przed sobą plecy innego pielgrzyma. Podążajmy za nim, jeśli wiemy, że dobrze idzie / szedł, ale nie wolno nam iść za nim ślepo, bo nie on ma nas prowadzić - on sam musi iść za Chrystusem i my przede wszystkim musimy iść za Chrystusem.

Świętość... Ludzie czasem myślą, że to coś dla "wybrańców", "ulubieńców" Boga. Nie! Bóg powołuje do świętości każdego człowieka! Każdemu i każdej z nas Bóg mówi: "odwróć się od tego, co złe, wyjdź z brudów tego świata, zostaw wszystko i chodź za mną!" Słowo "święty" jest synonimem słowa "chrześcijanin" - "święty chrześcijanin" (czasem, choć dość rzadko, spotykam się z takimi określeniami) to w zasadzie pleonazm (coś jak "masło maślane")! Gdy Słowo Boże mówi o świętych - mamy to w pismach uczniów Chrystusa, jest to mowa o chrześcijanach, więc gdy mówimy o chrześcijanach, jest to mowa o ludziach świętych, bowiem tak oddanych Chrystusowi, że już w samym ich określeniu jest "należący do Chrystusa". Inna sprawa, że nie każdy, kto siebie określa tym mianem, jest chrześcijaninem w rzeczywistości... Oczywiście "świętość" jest to droga "ulubieńców" Boga, lecz rzecz w tym, że Bóg kocha w równym stopniu każdego człowieka i każdego wzywa tak samo. Jedni idą za tym głosem - i zaczynają żyć tak, że ich życie podoba się Bogu - inni zaś nie. W tym kończącym się dniu życzę i sobie i Wam, byśmy byli w tej pierwszej grupie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz