piątek, 20 listopada 2015

Imigranci - "bicz Boży" dla Europy?

Od wielu tygodni - tak, jak wielu innych Europejczyków - z rosnącym niepokojem patrzę na to, co dzieje się na naszym kontynencie. Z troską, ale także z ogromnym niepokojem patrzę na gromady ludzi, przybywających do Europy z Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. Ta masowa wędrówka przeraża - Europa nie oglądała czegoś takiego na taką skalę od 70 lat! Część spośród tych ludzi - wierzę w to - faktycznie ucieka przed wojną, śmiercią i prześladowaniami. Część spośród nich to chrześcijanie z krajów islamskich, którzy uciekają przed przemocą i w pełni zasługują na naszą miłość i pomoc. Inni ciągną do Europy w poszukiwaniu lżejszego życia. Szanuję tych, którzy chcą ciężko pracować, ale bardzo wielu przyciąga dobry "social". Oni uważają, że nic nie muszą robić, a pieniądze od nas się im "należą", bo to "pieniądze Allaha". Są w tych tłumach także fanatyczni islamiści - pamiętamy o potopionych przez nich chrześcijańskich uchodźcach i wiemy przecież o prześladowaniu chrześcijan w ośrodkach dla imigrantów.

Warto zwrócić uwagę, że ogromna większość spośród tych, którzy wdarli się do Europy to młodzi mężczyźni - jak to bywa określane "w wieku poborowym". Stanowią oni - według szacunkowych danych - od 70 do 80% wszystkich migrantów, co powinno być "czerwonym światełkiem alarmowym" dla nas Europejczyków i skłonić do myślenia: o co tu chodzi? Wielu Europejczyków bardzo rozsądnie pyta: "A ci tutaj czego chcą? Wojna w ich kraju? To ich obowiązkiem jest walczyć!" (och, gdyby rządy europejskie i eurokraci byli choćby w połowie tak rozsądni!). Powiem tak: to z pewnością są islamscy pacyfiści, którzy nie chcą nawet dotykać broni. Sarkazm oczywiście. To, czego jesteśmy świadkami, to w rzeczywistości tzw. "hidżra", czyli opanowywanie nowych obszarów poprzez masową migrację i osiedlanie się. Mówiąc wprost: islamski podbój Europy. Znając choćby trochę islam, a także europejskie przepisy imigracyjne można łatwo przewidzieć, że gdy uda im się osiedlić i zdobyć prawo pobytu, będą ściągać do Europy swoje - często bardzo liczne - rodziny. Niektórzy mają może i po kilka żon - co dopuszcza islam. Już w chwili obecnej takie kraje, jak Wielka Brytania, Szwecja, Norwegia, Dania, Holandia, Francja są w znacznej części opanowane przez islam. Nie mam cienia wątpliwości, że celem tej wędrówki ludów jest umocnienie islamu w Europie i stopniowe przejmowanie terenów. Już teraz niektóre obszary Europy są uważane przez muzułmanów za "ziemię islamu"!

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że wśród tych tłumów są tysiące "bojowników" Państwa Islamskiego - bo przecież oni sami ledwie kilka miesięcy temu otwarcie powiedzieli, że zaleją Europę falą imigrantów, w w niej poślą swoich "bojowników"! Te tłumy są tylko maską dla diabelskiej armii! Dziś nasze oczy zwrócone są na Paryż. Nie jestem wcale zaskoczony tym, co się zdarzyło - od tygodni byłem świadomy, że coś się wydarzy, bo wydarzyć się musi; że ludzie, którzy przenikają do Europy bardzo szybko podejmą działania, że poleje się krew i łzy. Nie byłem też zdziwiony, gdy pojawiły się informacje, że co najmniej jeden z terrorystów (a tak naprawdę sądzę, że niemal wszyscy!) przybył z falą "uchodźców", że został zarejestrowany jako "uchodźca" w Grecji. Niestety, narody Europy całkowicie zatraciły się w ideologii "multi-kulti" i potwornie wypaczonej "miłości bliźniego" - straciły instynkt samozachowawczy i godzą się na wszystko. Są jak człowiek, który zostawia drzwi swego domu szeroko otwarte i nie przygląda się kto do niego wchodzi, co przynosi z sobą i co potem w tym domu robi... Niemal każdego dnia jesteśmy ostrzegani przez władze: "uważajcie na oszustów", "strzeżcie się złodziei"; dzieci uczy się zamykania drzwi na klucz i nie wpuszczania obcych, a nawet nie rozmawiania z obcymi; nasze mieszkania i domy zabezpieczamy najnowszymi systemami alarmowymi, zamkami, wzmocnionymi drzwiami i roletami a nawet systemem monitoringu; kamery monitoringu są już w praktycznie każdym sklepie i na ulicach miast, na lotniskach przechodzimy przez drobiazgową kontrolę a lista przedmiotów, których nie wniesiemy na pokład samolotu jest dość długa... A równocześnie Europa niemal "kwiatami wita" gromady ludzi, o których nie wiadomo (?) kim są i jakie są ich cele! 

Jestem głęboko przekonany, że stoimy na skraju wielkiego kryzysu, a może w ogóle załamania się "cywilizacji europejskiej". Jestem głęboko przekonany, że zamachy w Paryżu nie są "zbiegiem okoliczności" i że możemy się spodziewać wkrótce kolejnych aktów terroru, i to być może na znacznie większą skalę. Z pewnymi obawami myślę o zbliżającym się ekumenicznym Europejskim Spotkaniu Młodych (Taize) w hiszpańskiej Walencji czy też katolickich Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie. Myślę, że rozsądnie zrobią ci, którzy w zaistniałej sytuacji zdecydują się nie jechać, choć z drugiej strony może najgorszym, co można zrobić, to dać się zastraszyć? Bardzo chciałbym się mylić, ale jeśli ISIS zapowiadało wprowadzenie do Europy wielu swych "bojowników", to musimy mieć świadomość, że oni już tu są. Musimy być także świadomi, że problem dotyczy także nas i naszego kraju - zresztą są informacje, że ISIS już ma swoich co najmniej zwolenników pośród imigrantów już obecnych w Polsce! Z niedowierzaniem - i niestety dość obojętnie - patrzymy na mordowanie chrześcijan w krajach islamskich. Czy jesteśmy świadomi, że możemy któregoś dnia znaleźć się w podobnej sytuacji? Czy jesteśmy świadomi, że możemy otrzymać "ofertę nie do odrzucenia": przyjmij islam, albo giń? Póki co prześladowania ze strony islamskich emigrantów dotykają chrześcijańskich imigrantów w Skandynawii - ale przecież jeszcze niedawno ci drudzy mogli żyć spokojnie!

*****

Czy boję się? Chciałbym powiedzieć twardo i zdecydowanie: "nie", ale... nie byłaby to prawda. Myślę, że nikt z nas tak naprawdę nie wie, jak zachowa się w obliczu terroru i śmierci, póki ten moment nie nadejdzie. Modlę się, by Pan ocalił nas i dał bezpieczeństwo i długie życie. Bóg jest mocniejszy niż szatan i cała jego armia. Z drugiej zaś strony wiem komu zawierzyłem i wiem, że jeśli się nie ugnę, świętować będę kiedyś zwycięstwo z Chrystusem. Modlę się, bym w godzinie próby - jeśli taka nadejdzie - miał odwagę modlić się i powtarzać jak Męczennicy Koptyjscy: "Jezus jest moim Panem". Czy czuję strach i nienawiść wobec tych, którzy sieją terror? Obawiam się ich, bo są szaleni i nieobliczalni, ale nie nienawidzę. Dlaczego? Bo choć czynią zło, nie są jego twórcami a jedynie wykonawcami - ludźmi oszukanymi w perfidny sposób przez twórcę zła - szatana, który zaszczepił im takie wzorce postępowania i jeszcze wmówił, że to dzieło religijne "w imię boga", że bóg im będzie błogosławił, że wprowadzają "boże zasady", że nawet jeśli zginą, będą w raju jako uprzywilejowani słudzy Allaha...

Gdy patrzę na powyższe zdjęcie z Libii, widzę nie tylko Męczenników, widzę dwie grupy ofiar diabła. Pierwsza to ci w pomarańczowych kombinezonach, którzy zaraz oddadzą życie za wiarę w swego Pana. Drudzy to ci zamaskowani, ubrani na czarno, którzy zaraz ich będą mordować. Ci pierwsi są w o wiele lepszej sytuacji, niż ci drudzy - bo przed nimi niebo jest otwarte! Choć za chwilę ich ciała spłyną krwią, która zabarwi fale morza na czerwono, ich dusze są wolne i idą na spotkanie z Panem z gwarancją zbawienia! Ci drudzy zaś są w sytuacji o wiele gorszej, gdyż ich serca i dusze są zniewolone przez zło - szatan kieruje ich myślami i czynami. Nie znają Boga - choć myślą, że pełnią jego wolę... Ci w pomarańczowych kombinezonach nie potrzebują już naszego współczucia i miłości - potrzebują go ci ubrani na czarno! Dlatego tym, co możemy zrobić najlepszego jest miłość i modlitwa za muzułmanów, zwłaszcza za tych, którzy dopuszczają się najgorszych czynów! 

Wróćmy na chwilę do wydarzeń w Paryżu. Jako głównego organizatora akcji terrorystycznej wskazano mieszkającego w Belgii Marokańczyka, Abdelhamida Abaaouda. Gdy zobaczyłem jego zdjęcie (to obok) zacząłem się zastanawiać, jak to jest możliwe, że człowiek o tak pogodnym obliczu, o "śmiejących się oczach", może uczynić tak wielkie zło? W tym momencie, gdy z pewnością tak wiele serc w Europie zwróciło się przeciw niemu z nienawiścią i gdy stał się celem policyjnego polowania, zrobiło mi się go... bardzo żal! Gdyby tylko znalazł się ktoś, kto by go zaczął szukać nie po to, by go uwięzić lub zabić, ale by mu powiedzieć o Bogu i Jezusie Chrystusie! Być może byłaby to ostatnia życiowa misja tego misjonarza... Ale tak bardzo pragnąłem, by ten człowiek choćby otrzymał szansę! Wiemy, że zginął w policyjnej obławie w Paryżu i niektórzy mówią z satysfakcją: "Teraz jest tam, gdzie jego 'prorok', ale nie tam, gdzie myślał, że trafi!" Ja się nie cieszę - mam w sercu ból, że dosięgnęły go policyjne kule, a nie Słowo Boże. Być może niejeden mnie nazwie "naiwnym" - niech mu będzie, że taki jestem... "[Miłość] wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję..." (1. List do Koryntian 13, 7). Oczy bardzo wielu muzułmanów się w ostatnim czasie otwierają, i stają się członkami Kościoła Chrystusowego - nawet "bojownicy" ISIS! "Czy jest cokolwiek niemożliwego dla Pana?" (1. Mojżeszowa 18, 14) Gdybym miał zakładać, że "taki człowiek jest tak zły, że nie może się nawrócić", tym samym bym kwestionował wszechmoc Boga! Żal mi serdecznie Abdelhamida, że umarł (jak podejrzewam) w swych grzechach, nie poznawszy Prawdy - Boga.

*****

Chciałbym się podzielić czymś jeszcze - i jest to dla mnie bardzo ważne.

Niepokoją mnie te przepływające przez Europę tłumy, ale tylko niepokoją. Natomiast tym, co mnie naprawdę przeraża jest ślepota Europejczyków. I nie mówię już o szaleńczej polityce "multi-kulti" unijnych i krajowych władz - niebezpiecznym eksperymencie społecznym, który przynosi fatalne skutki - ale o ślepocie milionów ludzi, którzy nie widzą oczywistego faktu, że do katastrofy prowadzi wcale nie polityka - a przynajmniej nie tylko i nie jest ona najważniejszym czynnikiem - ale przede wszystkim "styl życia", jaki sami wybrali! 

Od jak dawna Bóg jest lekceważony? Serca Europejczyków odwróciły się od Boga, a zwróciły się ku własnym pomysłom na "spokojne i dostatnie życie". Ludzie myślą: "Bóg nam nie jest do niczego potrzebny! Słowo Boże nam nie jest potrzebne!" i mówią: "Wiara to naiwność. Boga nie ma lub kto wie czy jest. Lepiej nam będzie, jak będziemy żyli po swojemu - wyrzućmy tą starą księgę pełną nieżyciowych zakazów i nakazów i żyjmy po swojemu, jesteśmy wolni!" Nawet otwarcie występują przeciwko Bogu i nie chcą, by Jego Imię w ogóle było wspominane, chcą je wyprzeć zupełnie z przestrzeni publicznej, mówiąc: "Wiara człowieka jest jego prywatną sprawą, więc każdy swego boga powinien zostawić dla siebie tylko!" Bywałem w krajach bardzo laickich - widziałem opustoszałe kościoły - zarówno katolickie, jak i protestanckie - i parafie, które się muszą łączyć i łączyć, by wciąż trwać. I widziałem wchodzący islam - i wiem o kościołach przekształcanych w meczety. Od jak dawna szerzy się pornografia? Sam z wielkim wstydem muszę się w piersi uderzyć, bo i ja z niej korzystałem... W kinie i TV "rozbierane sceny" i kobiety w "seksownej bieliźnie". Półnagie kobiety w spotach i na plakatach reklamowych. Mniej lub bardziej dyskretne aluzje seksualne. Od jak dawna szerzą się dewiacje?  Wciąż kolejne kraje wprowadzają "małżeństwa" homoseksualne, a nawet zaczynają się prześladowania tych, którzy się temu sprzeciwiają. Nawet Kościoły upadają i zaczynają "błogosławić" takim związkom i ordynować takich duchownych. W czyje imię "błogosławią", skoro Bóg to nazywa dewiacją, obrzydlistwem i grzechem? W wielu kościołach Europy wciąż jest krzyż - choć ostatnio w Szwecji "wierzący" liberalni "luteranie" (piszę to określenie w cudzysłowie, bo wątpię, by Marcin Luter chciał być z tym łączony!) zaczęli je demontować, "by nie raziły muzułmanów" - ale u stóp tego krzyża jest już głoszona "inna ewangelia" ("Ale choćbyśmy nawet my albo anioł z nieba zwiastował wam ewangelię odmienną od tej, którą myśmy wam zwiastowali, niech będzie przeklęty!" - List do Galatów 1, 8). Od jak dawna deprawuje się dzieci? I nie mam na myśli czynów pedofilskich, lecz znów wszechobecną "goliznę" a nadto tzw. "wychowanie seksualne", w ramach którego nauczane są, że to, co Bóg nazywa ohydą, jest normalne i należy to akceptować. Od jak dawna mordujemy Europę wywlekając z brzuchów kobiet nienarodzone dzieci? Czyż nie mordujemy starców i chorych? Czyż nie szerzy się alkoholizm i narkomania? Czyż nie postawiliśmy tego świata do góry nogami, zło nazywając dobrem, a dobro złem? A pieniądz... czyż nie stał się dla ludzi "bogiem", biznes "religią", a supermarkety "świątyniami"?

Obecna sytuacja obnaża coraz więcej zła, jakie jest w ludzkich sercach. Spójrzmy tylko na Polskę w ostatnich dniach! Marsze faszystów i wiele przypadków napadów na osoby o "niewłaściwym kolorze skóry" i pobić. A mogłoby się zdawać, że "w Polsce nie ma problemu z rasizmem"! Jest! A najdziwniejsze jest to, że wielu z tych ludzi, w których sercach jest tyle pogardy i nienawiści do bliźnich, w niedziele chodzi na msze, modlić się do żydowskiego (!) Boga, klęka pod krzyżem Żyda (!) Jezusa, czci rzekome (!) "ciało Chrystusa" - Żyda (!) - pod postacią białego opłatka i wielką cześć ma do "Matki Bożej", Żydówki (!) i jej wizerunku z Jasnej Góry i innych sanktuariów. Oczywiście pamiętam, że w "ruchu narodowym" są też neopoganie, ale katolików jest bardzo wielu! Nie potrzebujemy imigrantów i "bojowników" ISIS, by w Polsce źle się działo, by zapanowało zło i bezprawie. Diabelska armia już tu jest - jej żołnierzem jest każdy, kto żywi w sercu nienawiść i pogardę, kto wykrzykuje rasistowskie hasła, kto wznosi w gniewie pięść, kto lży, bije i kopie bliźniego, który ma inny kolor skóry, lub wydaje się mu "mało polski"! Czy może mnie bardziej niepokoić ISIS, skoro diabeł przechodzi się już pośród nas i pobudza ludzi do... tego samego, co robi ISIS (choć na szczęście jeszcze nikt nie zginął za kolor skóry czy pochodzenie)? Warto przeczytać co o tym pisze w swoim teście "O patriotyzmie" Maja Stepanow, żona znanego warszawskiego pastora. Diabeł jest dobrym strategiem i świetnie wykorzystuje ludzką głupotę i strach, by w sercach zasiać ziarno zła! Nie myślmy, że w ten sposób obronimy się i zbudujemy "Wielką Polskę" (a oni chcą "wielkiej Polski katolickiej" w dodatku!) - bo przez nienawiść, pogardę i przemoc niczego się nie buduje i nie umacnia, lecz tylko niszczy! 

To, co się zaczyna dziać na naszych oczach, i co przybierze jeszcze straszniejsze rozmiary i formę, to będzie surowy rachunek za upadek moralny naszych społeczeństw - za wszelkie bezeceństwa "cywilizacji zachodu". To nie imigranci są problemem Europy dziś, lecz nasze życie, nasza "postępowość" i "tolerancja" oparte na wzorcach z... Sodomy i Gomory! Problemem Europy jest nieposłuszeństwo Bogu i przeciwstawianie się Jego Słowu. Tam, gdzie ludzie odrzucają Boga, tam wchodzi diabeł i zaprowadza swoje "porządki"! Bóg uczynił człowieka wolnym i zdolnym do rozeznawania dobra i zła. W tym celu Bóg wyposażył człowieka w sumienie, a także dał nam "oprogramowanie", dzięki któremu sumienie się uruchamia i funkcjonuje - a jest to Słowo Boże, Biblia. Bóg dał człowiekowi też wolną wolę - także prawo do odrzucenia Boga i pogardy dla Słowa Bożego. Problemem jest to, że zbyt łatwo dokonujemy fatalnego wyboru! Zło zaś - któreg wybieramy i "nasączamy" nim własne życie - kumulując się, prowadzi do obłędu. Ludzie stają się ślepi, głupi i dzicy. Diabeł obiecuje "szersze widzenie", "mądrość", "postęp" i "wolność" i zapewnia, że tak właśnie będzie w naszym życiu, gdy odrzucimy Boga, a prowadzi człowieka do ostrego obłędu i zagłady. 

Gdyby ludzie słuchali Boga i żyli z Nim w przyjaźni, nie musieliby się obawiać. Jeśli żyją w opozycji do Boga, w nieposłuszeństwie, za "pan brat" z diabłem, niech się nie dziwią, że później doświadczają terroru i krzywdy! Można to nazwać "karą", ale Bóg nie jest mściwy - jest kochającym Ojcem pełnym litości - i ta kara nie przychodzi od Niego, on ją tylko dopuszcza. Jeśli ludzie wpuszczają diabła do swego życia, to on chętnie wchodzi i to on kąsa, on jest karą dla buntowników - nie Bóg ją zsyła, tylko buntownicy sami ją przyciągają. Czy koniecznie musimy wychodzić na ulice i protestować przeciwko migrantom? Możliwe... Ale znacznie ważniejsze jest, by Polska i cała Europa zwróciły się do Boga, by przemieniały się ludzkie serca, by rozprzestrzeniało się Słowo Boże, które ma moc zmiany życia ludzi i całych społeczeństw? Patrzę z obawą na to, co się dzieje i współczuję tym, którzy giną i ich bliskim, ale jestem świadomy, że oto dokonuje się sąd nad Europą i kara za występki ludzi. A imigranci? Gdy myślę o tych wszystkich ludziach, którzy dotarli do Europy... Myślę że nie jesteśmy w stanie ich cofnąć. Ale jedno możemy uczynić. Jeśli przyszły ich setki tysięcy, to znaczy, że potrzebujemy setki tysięcy Biblii w języku arabskim i wielu odważnych ludzi, którzy pójdą do nich, by im je zanieść! Nie da się ocalić Europy inaczej, jak tylko przez nawrócenie!

5 komentarzy:

  1. A niby dlaczego imigranci czy generalnie muzułmanie mieliby być ostrzeżeniem, znakiem sądu, karą itp. tylko dla Europy Zachodniej? To mieszkańcy takiej Białorusi, Azerbejdżanu czy Laosu mniej grzeszą niż Francuzi czy Niemcy? To przecież absurd. A w Biblii stoi, że Bóg będzie sądził całą Ziemię, a nie tylko malutki wycinek tej planety, bo przecież nawet nie cały kontynent. To Australijczycy mniej grzeszą, skoro udało im się powstrzymać falę migracji? Europa nie jest pępkiem świata proszę pana, a to, że jest coraz mniej chrześcijan... Może to dobrze, bo zostają tylko ci prawdziwi. A Bóg nie jest Bogiem przecież tylko i wyłącznie dla Europejczyków z zachodniej części tego małego kontynentu!

    Taki Sobie Ktoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąd nad całym światem odbędzie się, gdy nadejdzie kres. Wierzę jednak w to, że gdy ludzie stają się źli i żyją w bagnie grzechu, zdarza się coś, co jest sądem i karą, "dopustem bożym". Tak było przecież z Sodomą i Gomorą. To, że na Sodomę i Gomorę przyszedł straszny kataklizm nie znaczy wcale, że tylko tam byli ludzie grzeszni. Było to spowodowane tym, że w grzechu przekroczono wszelką miarę. Osobiście sądzę, że obecnie w naszych kręgach kulturowych jest może jeszcze gorzej, niż w Sodomie i Gomorze - bo zło się pleni ponad wszelką miarę. Tyle tylko, że jest też sporo ludzi, którzy wprawdzie nie są doskonali, ale kochają Boga i próbują prowadzić dobre życie według Biblii. :)

      Usuń
  2. Oj nie zgodzę się z panem. Widać, że mało pan po świecie jeździł. Wszędzie jest bagno zła i grzechu, nie tylko u nas czy na Zachodzie. Tylko że u nas o pewnych rzeczach się mówi, a gdzie indziej nie. Na tym polega różnica. A poza tym nie wydaje mi się żeby w czasach Nowego Przymierza były potrzebne kary i sądy na całych narodach, wystarczy że sądzone są już jednostki, za niewiarę. I powtórzę jeszcze raz: to w Australii jest mniej zepsutych ludzi, że poradzili sobie z imigracją czy po prostu mają mądrzejszych polityków? Taki Sobie Ktoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po świecie może nie, ale Europę zjeździłem. :) Pewnie, że grzech opanował świat, ale ja tu mówię o problemach europejskich - i tak, jak mam ich zrozumienie. To, że Australia się obroniła przed imigrantami, czy że Amerykanie sobie spokojnie pochłaniają hamburgery z colą nie ma znaczenia. Nie jest powiedziane, że oni nie doświadczą czegoś za to, co się dzieje - ale może nie teraz i nie tego. Fakt, że 2000 lat temu przyszedł Chrystus i że każdy będzie sądzony indywidualnie z wiary, nie znaczy wcale, że to, co się dzieje nie jest karą za grzechy ludzi. Bo jak mówię - Bóg osądza i karę dopuszcza, ale karę na siebie ściągają sami ludzie.

      Usuń
  3. Chrześcijanie wg koranu to niewierni a koran mówi aby allah zwalczył uczniów Chrystusa : koran, sura 9:30 : ".... chrześcijanie powiedzieli: "Mesjasz jest synem Boga." Takie są słowa wypowiedziane ich ustami. Oni naśladują słowa tych, którzy przedtem nie wierzyli. Niech zwalczy ich Bóg! Jakże oni są przewrotni!"


    koran zaprzecza że Jezus został ukrzyżowany : Koran Sura 4:157 : " powiedzieli: "zabiliśmy Mesjasza, Jezusa, syna Marii, posłańca Boga" - podczas gdy oni ani Go nie zabili, ani Go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało; i, zaprawdę, ci, którzy się różnią w tej sprawie, są z pewnością w zwątpieniu; oni nie mają o tym żadnej wiedzy, idą tylko za przypuszczeniem; oni Go nie zabili z pewnością. "

    koran zaprzecza że Jezus jest Synem Bożym, zaprzecza że jest Bogiem.

    muzułmańskie wyznanie wiary - szahada : " Nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego Prorokiem " ______ Na to muzułmańskie wyznanie wiary ja odpowiadam słowami Tego który nigdy nie skłamał - słowami Jezusa Chrystusa czyli " ALFY i OMEGI " . Mahomet to jeden z fałszywych proroków - owoce czyli uczynki i nauka Mahometa jasno to pokazują : _____ " Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w odzieniu owczym, wewnątrz zaś są wilkami drapieżnymi! (16) Po ich owocach poznacie ich. Czyż zbierają winogrona z cierni albo z ostu figi? (17) Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, ale złe drzewo wydaje złe owoce." - Ewangelia Mateusza 7:15-17 Biblia Warszawska

    islamski ISA to fałszywy Jezus, a allah to fałszywy bóg, nie mający nic wspólnego z Bogiem objawionym w Chrystusie i przez Niego

    Wielu chrześcijan o tym wszystkim nie wie i myślą że allah i YHVH to jedna i ta sama osoba i że koraniczny Jezus i Jezus Chrystus to ta sama osoba i że Mahomet to prorok Boży, ale prawda jest inna.

    Muzułmanie nie mają Syna, a kto nie ma Syna nie ma życia wiecznego. Jak wiemy mieć Syna to coś więcej niż np wyznanie na ustach : wierzę że Jezus jest synem Bożym....

    OdpowiedzUsuń