czwartek, 15 października 2015

Program na życie

"Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego." (Ewangelia Marka 12, 29 - 31)
Od długiego czasu poszukuję pracy - na dziesiątki i setki wysłanych mejli, otrzymałem może ze trzy odpowiedzi. Byłem umówiony z pewnym człowiekiem - jechałem specjalnie 200 km, żeby się z nim spotkać a gdy zadzwoniłem kiedy i gdzie konkretnie mam się stawić, usłyszałem: "przepraszam, nie zdążę dojechać, umówimy się na inny termin, proszę przysłać CV"... Posłałem - nie było żadnej odpowiedzi a przez kolejne tygodnie nie mogłem się dodzwonić, bo ów człowiek nie odbierał telefonów. Zdarzało mi się pisać do pewnych firm w ważnych dla mnie sprawach, które te firmy powinny załatwić lub choćby dać jakąś odpowiedź - bez odzewu! Zdarzyło mi się pisać do urzędów, w tak poważnych sprawach jak skandaliczne potraktowanie przez urzędnika lub zakłócanie spokoju w mieście - bez odpowiedzi! Zdarzało mi się prosić ludzi o pomoc w trudnej dla mnie sytuacji - i zostać ominiętym. Zdarzało się, że stawiano mi wymogi jak dla robota: masz pracować tyle a tyle, od tej do tej, i nie możesz się psuć (nie ma czasu na lekarza, nie zgadzamy się na drobiazg, który może pozwolić ci pracować pomimo pewnych problemów, jakie masz, etc.). Zdarzało się... Mógłbym ciągnąć tą litanię i z pewnością każdy z was, którzy to czytacie, mógłby dodać do niej wiele i od siebie. Nie o to chodzi! Każdy z nas był z pewnością często traktowany w podobny sposób - jak roboty, jak powietrze, jak szmata... Słyszę często od znajomych: "Takie mamy czasy! Pogódź się z tym!" A ja się z tym pogodzić nie potrafię!

"Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego..." Całe nasze życie powinno być nacechowane najgłębszym szacunkiem i miłością do innych. Nic na tym świecie nie może być dla nas ważniejsze, niż drugi człowiek, bo nic nie ma aż takiej wartości! Możemy mieć przed sobą biedaka śpiącego na ulicy w jakichś kartonach i stos banknotów i złota. Czy większą wartość ma coś, czy ktoś? Wyobraźmy sobie płonący budynek. W środku jest worek pieniędzy i człowiek (może nawet nam wrogi, lub ktoś, kto nas skrzywdził). Czy powinniśmy ratować coś, czy kogoś? Człowiek może zarabiać i generować zyski, ale za żadne pieniądze nie da się stworzyć człowieka, nie da się tchnąć życia w martwą materię! Możesz mieć miliony a nawet miliardy na swoim koncie, rolls royce'a i luksusową willę z ogromnym basenem, lecz gdy nie szanujesz ludzi, jesteś w skrajnej nędzy! Jeśli nasze życie nie jest nacechowane najgłębszym szacunkiem do drugiego człowieka, jest ono tak naprawdę beznadziejne. Jeśli drugi człowiek nie jest dla nas ważniejszy, niż cokolwiek innego, to oznacza, że nasze życie wymaga całkowitego zreformowania! Jeśli drugi człowiek nie jest dla nas ważniejszy niż np. własne interesy, to znaczy, że coś w nas jest okropnie popsute, że w nas jest coś do kitu i źle funkcjonujemy! Jeśli mijamy drugiego człowieka obojętnie, to znaczy, że mamy poważny problem w sobie!

Powtarzam raz jeszcze: całe nasze życie powinno być nacechowane najgłębszym szacunkiem i miłością do innych! Nie okazjonalnie i w żadnym razie na pokaz - to powinien być program na każdy nasz dzień i na całe nasze życie! Tak powinno być w naszych domach, wśród ludzi, którzy nas otaczają, w miejscach pracy. Tak musi wyglądać nasz dom, nasza praca, nasz biznes! Powinniśmy postępować z ludźmi zawsze tak, jakbyśmy chcieli, by postępowano z nami! Popularne powiedzonko: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" może nie jest zakorzenione w Biblii, ale doskonale do zacytowanych na wstępie słów pasuje. Skoro nie lubisz być ignorowany, to pamiętaj, by nie ignorować innych. Jeśli uważasz, że twoje potrzeby powinny być zaspokojone i dążysz do tego - dostrzegaj też potrzeby innych. Jeśli zwracasz się do kogoś i oczekujesz odpowiedzi - pamiętaj, że inni przychodzą do ciebie. Jeśli uważasz, że zasługujesz na to, by twoje starania i praca były odpowiednio docenione - doceń starania i pracę innych. Jeśli ważne są dla ciebie sprawy, z którymi ty do kogoś idziesz - pamiętaj, że do Ciebie przychodzą ludzie ze sprawami, które są dla nich ważne. Jeśli nie lubisz być omijany - nie omijaj innych.

Szacunek dla drugiego człowieka musi być jedną z fundamentalnych zasad w naszym życiu - prywatnym, zawodowym, społecznym... Właściwa postawa względem innych jest świadectwem o nas samych, o władzy (którą niektórzy z nas stanowią i reprezentują), o firmie... Jak świadczy o firmie lekceważenie klienta lub człowieka, który przychodzi w sprawie pracy? Jak świadczy o urzędzie lekceważenie obywatela, który przychodzi z jakąś ważną dla niego sprawą? Jak świadczy o człowieku lekceważenie drugiego człowieka? Gdy ktoś kogoś lekceważy, traci na tym jego wizerunek (człowieka), jego autorytet (władzy), jego marka (firma)! Gdy zaś działa przeciwnie - nawet jeśli odmownie - buduje swój dobry wizerunek. Starając się o pracę, dostaję mejle, które oznaczają: nie - jednak wzbudza mój szacunek sama odpowiedź. Gdy przychodzę do kogoś z jakąś sprawą, ona nie zawsze jest załatwiona tak, jakbym chciał, ale jeśli widzę, że się nią zajęto, czuję się zauważony. Jeśli mówię do kogoś i widzę, że mnie słucha, chociaż się nie zgadza - doceniam to... To, jacy jesteśmy dla innych, wydaje świadectwo o nas samych. Tak więc po stokroć warto pielęgnować w sobie miłość i szacunek do ludzi, którzy nas otaczają. Poprzez miłość, cierpliwość, szacunek i dobroć nie tylko wpływamy na życie innych, lecz także na siebie samych.

Bóg umiłował ludzi - każdego człowieka, jaki kiedykolwiek żył, żyje obecnie i kiedykolwiek będzie żył na tym świecie. Jeśli Bóg jest dla mnie Kimś, jeśli jest ważny w moim życiu - to automatycznie w moim życiu na bardzo wysokiej pozycji jest także człowiek. Takie są reguły Boga. To, jacy jesteśmy dla innych ludzi jest odzwierciedleniem tego, co jest w naszym sercu. Jeśli w moim sercu jest prawdziwa więź z Panem, to owocem tego będzie wyciągnięcie ręki ku innym ludziom. Jeśli Bóg wlewa miłość w serce człowieka, to w takiej ilości, że wylewa się ona z niego na innych! Jeśli Bóg jest dobry, to jakże może mówić innym o dobroci Boga ktoś, kto sam nie jest dobry dla innych? Miłość i traktowanie innych z szacunkiem i troską nie mogą być jakąś "opcją" w naszym życiu lecz programem działania. Jeśli w czyimś życiu tego brakuje, to znaczy, że ma zły "software" - kiepsko działający i zawirusowany - i musi się koniecznie połączyć z "Wydawcą" odpowiedniego "oprogramowania"! ;)
 
Ten świat jest zwichrzonym światem o zniszczonych fundamentach. Gdy słyszę: "takie jest życie i takie są reguły gry", ja mówię: NIE! Gdy słyszę: "najważniejsza jest korzyść, i ludzie mają ci przynosić korzyść", ja mówię: NIE! Gdy słyszę: "nie ma żadnych zasad, bierz dla siebie ile zdołasz, drap, nie oglądaj się na innych", ja mówię: NIE! Gdy słyszę: "takie jest życie i nic nie poradzisz - zdepcz innych, żeby nie być zdeptanym", ja mówię: NIE! TO NIE MOJA GRA! Zło zadomowiło się na tym świecie od samego początku z winy człowieka, ale jeśli ten świat jest przeżarty przez zło, to ja nie chcę być zły, bym zwyciężał w tym świecie, grając według złych, podłych reguł. NIE WARTO! W ten sposób można "wygrać" tylko na chwilę, a przegrać w ostateczności wszystko i siebie samych. Ten, kto wygrywa, grając według reguł ustanowionych przez Zło, jest jak gracz, któremu "idzie karta", lecz ostatecznie traci wszystkie bogactwa - a nawet więcej, bo gra się toczy o życie! Nie grając według reguł tego świata możemy bezustannie tracić jakieś kawałeczki dóbr doczesnych, ale na koniec "rozbijamy bank", bowiem jest powiedziane: "...ufajcie, Ja zwyciężyłem świat" (Ewangelia Jana 16, 33). Jeśli chodzi o mnie, to wolę się trzymać zasad Wygrywającego - także gdy mówi, jak mam traktować ludzi. Nie warto wygrywać tylko przez chwilę - warto "dobrze obstawić" w "finalnej rozgrywce"! Moje uczynki - w tym także to, jak traktuję innych ludzi - nie dają mi w tej grze wygranej, ale są jak żetony położone na wygrywającym polu, polu oznaczonym Krzyżem Chrystusa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz